E-learning jak e-booki?

Wojciech Zieliński

Kilka dni temu zostałem zapytany, jak widzę e-learning za 10 lat. Odpowiedziałem szczerze, że nie wiem. Nie widzę żadnego wyraźnego trendu, nie pojawiło się także, moim zdaniem, żadne zastosowanie e-learningu, które stałoby się tzw. „killer application” tej formy kształcenia. Jeszcze do niedawna, wydawało się, że mogą nim być MOOC, ale ostatnio notuję coraz więcej głosów sceptycznych. Eksperci, z którymi miałem okazję rozmawiać, zauważają, że obserwuje się (np. w Wielkiej Brytanii) rosnącą liczbę uczelni, które wycofują się z wdrażania MOOC. O tym, jaka jest sytuacja w Polsce, pisałem na tym blogu wielokrotnie. E-learning pozostaje poza głównym nurtem edukacji, szkolnictwa wyższego oraz sektora szkoleniowego. Czy to się zmieni?

Może odpowiedzią na to pytanie będzie przykład e-booków. Dwa tygodnie temu „The Economist” opublikował ciekawy raport zatytułowany „The Future of the Book. From Papyrus to Pixels”. Obszerna część raportu jest poświęcona e-bookom i ich czytnikom. Jeszcze w 2010 roku przewidywano, że udział e-booków w całkowitej sprzedaży książek wzrośnie w ciągu kilku lat do 50%. Ten scenariusz nie sprawdza się. W USA w 2013 roku na rynku konsumenckim (nie obejmuje wydawnictw fachowych i edukacyjnych) e-booki stanowiły 30% sprzedanych książek, a w Niemczech udział ten wyniósł zaledwie 5%. Co ważniejsze jednak dynamika sprzedaży e-booków w ostatnich latach spada i wydawcy przewidują, że w najbliższym czasie większość sprzedaży nadal będą stanowiły książki drukowane. Autorzy raportu twierdzą przewrotnie, że książka drukowana jest naprawdę dojrzałą i konkurencyjną "technologią", którą charakteryzują przede wszystkim: duża mobilność, odporność na uszkodzenia, wysoka rozdzielczość „ekranów” (stron) i nieskończony czas życia baterii. Spośród dodatkowych funkcjonalności, które odróżniają e-book od książki drukowanej, powszechnie przyjęła się tylko jedna – możliwość regulowania wielkości czcionki. Inne, takie jak ilustracje wideo czy tekst w formie audio nie są szeroko używane. W raporcie pojawia się nawet opinia, że czytniki e-booków wkrótce znikną z rynku wyparte przez uniwersalne tablety.

Analogie z obecnym stanem e-learningu są, moim zdaniem, aż nadto widoczne. Widać je w jeszcze jednym zjawisku opisywanym w raporcie „The Economist”. E-booki i Internet pozwalają każdemu zaistnieć na rynku książek. Szacuje się, że w 2012 roku w USA 25% książek, którym nadano ISBN, zostało wydanych samodzielnie przez autorów z pominięciem profesjonalnych wydawnictw. Wyprodukowanie e-booka nie jest ani trudne ani kosztowne i mogą one być przez autorów umieszczone na platformach sprzedaży internetowej, w tym największej – Amazon. Podobnie e-learning jest często praktykowany indywidualnie przez nauczycieli czy trenerów, którzy robią to poza lub na obrzeżach instytucji edukacyjnych i szkoleniowych. Samodzielne wyprodukowanie kursu e-learningowego, przy obecnie dostepnych narzędziach, także nie nastręcza większych trudności i kosztów.

Jedna z konkluzji raportu mówi, że tak jak Intenet i ICT zmieniły oblicze przemysłu muzycznego czy rynku prasowego, tak nie wpłynęły znacząco na rynek książki. Podobna sytuacja ma miejsce w sektorach edukacji i szkoleniowym. E-learning zajął swoje miejsce, ale żadnej rewolucji na horyzoncie nie widać, a tradycyjne „technologie” kształcenia, podobnie jak książki drukowane, trzymają się mocno.

Data dodania: 22.10.2014

Komentarze do wpisu:

ostatnio Ikea w humorystyczny sposób przypomniała o zaletach "tradycyjnej technologii" :)
https://www.youtube.com/watch?v=MOXQo7nURs0

a propos raportu The Economist: jest tam ciekawe zdanie dotyczące e-learning (moje luźne tłumaczenie):
"Z drugiej strony książki, które faktycznie nauczają, a nie po prostu informują, mogą mieć jasną przyszłość. Ich metodyka mogła by być poprawiona przez multimedia i oprogramowanie, które dostosowuje zawartość do możliwości i tempa uczenia się czytelnika".

To ciekawy sygnał 2 trendów:
1. dużego potencjału learning analytics (tym razem na poziomie książek, a nie platform e-learning)

2. interakcji książek z zewnętrznymi bazami danych (np. wolframalpha.com, które odostępnia API do swoich usług informacyjnych; lista już działających: http://products.wolframalpha.com/mobile/, są już ponoć pierwsze książki zasysające dane z WA),

jestem optymistą :)

pozdrawiam serdecznie,

aw

Wojciech Zieliński

Członek Zarządu Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego, członek Komitetów Doradczych eLearning Papers oraz Online Educa w Berlinie. Prezes Zarządu MakoLab S.A. Zarządzał wieloma projektami e-learningowymi, w tym studiami online na platformie Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego oraz E-egzaminem 2008. Jego zainteresowania koncentrują się wokół wykorzystania technik informacyjnych w uczelniach. Prowadzi działalność doradczą i jest autorem wielu publikacji z tego zakresu.