E-learning a umiejętności praktyczne

Wojciech Zieliński

W jednym z wcześniejszych wpisów nawiązałem do prowadzonych przez KOWEZIU badań dotyczących stanu e-learningu w Polsce. W oczekiwaniu na raport z tych badań podzielę się kolejnymi spostrzeżeniami.

Nikogo zapewne nie zdziwi, że w znaczna grupa tych osób, które nie negują całkowicie e-learningu, uważa go za formę kształcenia odpowiednią do przekazywania wiedzy, ale kompletnie nie nadającą się do nauczania „umiejętności praktycznych”. Kłam temu twierdzeniu zadają opinie uzyskane w trakcie badania od przedstawicieli szkół językowych. Przyznam, że mało znałem ten obszar zastosowania e-learningu i z miłym zaskoczeniem przyjąłem wyniki wywiadów przeprowadzonych wśród przedstawicieli tej grupy firm szkoleniowych. Wydaje się, że w obszarze nauczania języków znaleziono formę e-learningu odpowiednią do specyfiki i celów kształcenia. Są to przede wszystkim internetowe zajęcia synchroniczne – indywidualne lub grupowe lekcje prowadzone za pomocą komunikatorów wspierane różnorodnymi aktywnościami asynchronicznymi od prostego przesyłania zadań czy słówek e-mailem do pełnego wykorzystania narzędzi platform zdalnego nauczania. Interesujące są modele organizacyjne, jakie ukształtowały się dzięki wykorzystaniu e-nauczania. Lektorzy szkół językowych prowadzą zajęcia z domu i mogą łączyć je z pracą w innych instytucjach np. na uczelniach. W siedzibach tych szkół pracują jedynie osoby zajmujące się działaniami niezwiązanymi z nauczaniem - sprzedażą kursów, organizacją zajęć czy kontaktem z klientami. Pozwala to obniżyć koszt prowadzenia szkoły, ale przede wszystkim zdecydowanie zwiększa „skalowalność” oferty. Przedstawiony model nauczania pozwala szkołom językowym na pokonanie bariery, jaką jest dostępność „native spekerów”. Nie ma bowiem problemu, aby w sytuacji braku tych zasobów w Polsce, sięgać po osoby mieszkające zagranicą. Patrząc od strony klientów, lekcje z „native speakerem” stają się dostępne dosłownie w dowolnym miejscu w Polsce, o co trudno w kursach tradycyjnych prowadzonych np. w małych miejscowościach. Kolejnymi barierami, z jakimi w specyficzny sposób radzą sobie szkoły językowe, są charakterystyczne dla e-learningu wysokie koszty i długi czas opracowania materiałów dydaktycznych. Szkoły językowe często opierają swoje kursy na korzystaniu z dostępnych, tradycyjnych podręczników, które wskazują słuchaczom jako materiały edukacyjne. Zaprezentowany model e-learningu jest wreszcie często stosowany w kursach indywidualnych, w których jeden lektor uczy jednego słuchacza. Nie są przy tym związani miejscem odbywania zajęć i mają dużą elastyczność w umówieniu się na nie.

Ciekawe są niektóre opinie na temat zalet e-learningu. Jedna z nich mówi, że takie kształcenie ma większą skuteczność i jest bardziej efektywne niż kształcenie tradycyjne. Dlaczego? Słuchacz, który jedynie słyszy lektora i nie odbiera jego „mowy ciała” jest zmuszony do większego wysiłku. Ponadto uczestnicy synchronicznych lekcji internetowych są aktywni przez 100% ich trwania, podczas gdy w przypadku zajęć tradycyjnych ten czas jest, zdaniem jednego z uczestników badania, jest ok. trzykrotnie krótszy.

Nie wiem, na ile powyższe przykłady i opinie przekonają sceptyków e-learningu. Warto zauważyć, że pochodzą one od firm szkoleniowych, które z sukcesem zastosowały e-learning tzn. znalazły w nim wartość dla siebie oraz dla swoich klientów. Dla mnie są przykładem właściwego, nieszablonowego podejścia do e-learningu polegającego na znalezieniu odpowiedniej formy zajęć i modelu organizacyjnego z punktu widzenia specyfiki kształcenia oraz celów firmy szkoleniowej i słuchaczy. Dzięki temu praktyczny charakter umiejętności, jaką niewątpliwie jest posługiwanie się językiem obcym, nie ma tu żadnego znaczenia.

Data dodania: 15.05.2012

Komentarze do wpisu:

W temacie synchronicznych lekcji internetowych przychodzi mi na myśl od lat rozwijany w Indiach rynek indywidualnych korepetycji z różnych przedmiotów, świadczonych zdalnie amerykańskim uczniom i studentom. Jest od kogo się uczyć :)

Natomiast nt. polskiego rynku e-nauczania języków ukazał się nie tak dawno ciekawy artykuł, dobrze uzupełniający wpis na blogu: "W polskim e-learningu toczy się wojna. Gracze: szkoły nauki języków obcych online. Miejsce akcji: internet. Narzędzia: portale informacyjne i serwisy zakupów grupowych. Pionki: klienci, którzy chcą tanio i wygodnie nauczyć się języka angielskiego. Wygrana: miliony złotych dochodu rocznie" - http://wyborcza.pl/1,123455,11530663,e_wojna_jezykowa___reportaz_z_walk_szkol_jezykowych.html

Wojciech Zieliński

Członek Zarządu Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego, członek Komitetów Doradczych eLearning Papers oraz Online Educa w Berlinie. Prezes Zarządu MakoLab S.A. Zarządzał wieloma projektami e-learningowymi, w tym studiami online na platformie Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego oraz E-egzaminem 2008. Jego zainteresowania koncentrują się wokół wykorzystania technik informacyjnych w uczelniach. Prowadzi działalność doradczą i jest autorem wielu publikacji z tego zakresu.