Matura jako gra, już za 5 lat!

Wojciech Zieliński

MEN nie ma ostatnio „dobrej prasy”. Także praktycy i fani wykorzystania IT w edukacji raczej nie wypowiadają się o tej instytucji ciepło. Ale to, co zdarzyło się w piątek i będzie mieć swoją kontynuację przez najbliższe miesiące a potem lata, ma duże szanse ten obraz zmienić.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że w ministerstwie zakończono wewnętrzne prace nad nową formą matury. Koncepcja jest naprawdę rewolucyjna. Nowa matura będzie grą edukacyjną. Maturzyści będą grać z komputerem, a po to by wygrywać będą musieli wykorzystać zdobytą wiedzę i umiejętności. Celem gry będzie zdobywanie kolejnych punktów i pokonywanie kolejnych poziomów. Zniknie podział na zdawanie poziomu podstawowego i rozszerzonego. Oba będą zachowane, ale staną się kolejnymi poziomami w grze prowadzonej z danego przedmiotu tylko raz w ramach jednej edycji matury. Pozwoli to także na wprowadzenie dodatkowego, opcjonalnego poziomu – wybitnego. Zdobycie określonej liczby punktów w grze na poziomie podstawowym to zdana matura na tym poziomie. Po to by wejść na poziom rozszerzony trzeba będzie zdobyć wyznaczony limit punktów na poziomie podstawowym. Dla kolejnego, nowego poziomu sytuacja powtórzy się. Pewne jest, że tak zorganizowana matura będzie odbywała się na platformie PC/przeglądarka internetowa, a gry będą prowadzone na komputerach w nadzorowanych salach. Myśli się jednak także o wykorzystaniu innych platform głównie mobilnych (smartfony, tablety) oraz PlayStation. Celem jest swobodny wybór platformy przez zdającego tak, aby nie stanowiła ona przeszkody w sprawnym uczestnictwie w grze. O ile znajdą się zadowalające sposoby weryfikacji tożsamości grającego i jego samodzielnego uczestnictwa w grze, można się spodziewać, że w dalszej przyszłości taka matura może być całkowicie zdalna. Popularność gier komputerowych wśród dzieci i młodzieży (na pewno większa niż popularność np. czytania książek) zapewnia, że umiejętność „grania z komputerem” nie będzie żadną barierą uczestnictwa w maturze. Rozwój sektora gier komputerowych z kolei sprawia, że nie powinno być problemu ze znalezieniem wykonawców atrakcyjnych gier maturalnych.

Stosowne dokumenty są na biurku Pani Minister i czekają na podpis. Potem tradycyjna droga uzgodnień i legislacji. W optymistycznym wariancie za dwa lata można się spodziewać pilotażowych, testowych matur w formie gry, a za kolejne trzy wejścia w życie systemu.

Nic tylko kibicować pomysłowi. Jego główny walor to wykorzystanie nowoczesnej metody dydaktycznej, jaką bez wątpienia są gry, do oceny wiedzy i umiejętności. Głównych zalet doszukiwałbym się przede wszystkim w motywacji, dobra gra może „wciągnąć” w maturę nawet najbardziej opornych uczniów. Poza tym pomysł MEN to wykorzystanie IT w edukacji w sposób, jaki daje nową wartość, a nie jest przeniesieniem tradycyjnych metod z klasy do świata wirtualnego. Wreszcie pomysł jest konkretny w odróżnieniu od mglistej „cyfrowej szkoły”.

Ciekaw jestem Waszych przemyśleń. Przede wszystkim, jakie konsekwencje będzie miał ten pomysł? Co się zdarzy na maturach i wokół nich? Jak gry maturalne zmienią pracę uczniów i nauczycieli? Jak będą wyglądały i czy będą korepetycje?  Odpowiedzi na pytania na pewno pomogą MEN dobrze się przygotować.

Data dodania: 1.04.2012