Płytki umysł

Wojciech Zieliński

„(…) jak oprogramowanie firmy Edexcel (do automatycznego sprawdzania i oceniania wypracowań – przyp. WZ) rozpozna tych nielicznych uczniów, którzy wyłamują się z konwencji obowiązujących przy pisaniu wypracowania – nie dlatego, że nic nie umieją, ale dlatego że wyróżniają się inteligencją.” To cytat z wydanej w 2010 roku w USA i w ubiegłym roku w Polsce książki Nicholasa Carra „Płytki umysł. Jak Internet wpływa na nasz mózg”. Cytat i tytuł książki sugerują, że jej autor nie jest entuzjastą Internetu.

Inspiracją dla Carra były zmiany, które zaobserwował we własnym zachowaniu po kilku latach intensywnego korzystania z sieci. Punktem wyjścia jego rozważań jest klasyczna już pozycja „Zrozumieć media” Marshalla McLuhana. Internet był medium nieznanym McLuhanowi, ale co ważniejsze od czasu publikacji „Zrozumieć media” nauka osiągnęła znaczące wyniki w badaniu związków pomiędzy budową i funkcjonowaniem mózgu a naszymi zachowaniami. Z tej perspektywy patrzy na konsekwencje korzystania z Internetu Carr i to jest moim zdaniem największa wartość jego książki.
Funkcjonowanie i budowa mózgu zmieniają się przez całe życie człowieka pod wpływem działań, jakie podejmuje. Ta cecha mózgu nazywa się neuroplastycznością. Korzystając z jakiegoś medium sprawiamy, że pewne połączenia w mózgu uaktywniają się (procesy fizjologiczne) a z czasem, gdy to korzystanie staje się systematyczne, tworzą się nowe połączenia pomiędzy neuronami (zmiany anatomiczne). Mają także miejsce zmiany odwrotne - zaniechania działań pod wpływem korzystania z medium osłabiamy związane z nimi połączenia neuronowe i z czasem doprowadza do ich zaniku. Co ciekawe, daje się zaobserwować swoiste dodatnie sprzężenie zwrotne polegające na wzmacnianiu przez mózg się opisanych wyżej zmian. Czyli im więcej czytamy z ekranu kosztem książki tym bardziej mózg „popycha” nas do poszukiwania informacji na ekranie i „odciąga” od sięgnięcia po książkę.

Trudno w tak krótkim wpisie streścić cały „Płytki umysł”, skoncentruję się więc na kilku wątkach związanych z edukacją. Carr dowodzi, że wskutek korzystania z Internetu w mózgu rozbudowują się i wzmacniają obwody neuronalne odpowiedzialne za przeszukiwanie, przeglądanie i wykonywanie wielu zadań naraz, słabną te zaś, które służą głębszej refleksji. Nasz mózg uczy się szybkiego koncentrowania uwagi i analizy informacji a także natychmiastowego podejmowania decyzji o podjęciu lub nie określonego działania. Jednakże im krócej jesteśmy w stanie zastanawiać się nad problemem i szukać jego wyjaśnienia, tym częściej polegamy na rozwiązaniach stereotypowych. A to oznacza brak kreatywności, co jest konkluzją dość zaskakującą zważywszy na częstą opinię, że Internet zwiększa nasze twórcze możliwości.

Carr całkowicie odrzuca pogląd, iż możliwość szybkiego dotarcia do informacji w Internecie uwalnia nas od konieczności pamiętania i pozwala poświęcić więcej czasu na kreatywne myślenie. Przywołuje badania dowodzące, że nasz umysł jest tym bystrzejszy, im większy jest posiadany przez nas zasób wspomnień. Czynności zapamiętywania zmieniają mózg, ułatwiając uczenie się nowych zagadnień oraz opanowywanie umiejętności na przyszłość. Każdy wysiłek w kierunku powiększania naszej pamięci, która co ciekawe w odróżnieniu od pamięci maszynowych jest dosłownie nieograniczona, przekłada się na wzrost inteligencji. Carr twierdzi więc, że jeśli traktujemy Internet jako substytut pamięci, rezygnujemy z zachodzących w mózgu procesów konsolidacji, ryzykując utratę przez nasz umysł jego bogactwa.

Sieć sprzyja pobieżnemu czytaniu, chaotycznemu myśleniu, powierzchownej nauce. Czytaniu z Internetu towarzyszy strumień różnorodnych bodźców płynących do naszego mózgu - dotykowych (np. klikanie myszką), dźwiękowych (nadejście emaila), wzrokowych (wyróżnione hiperłącze). Kolejne przytaczane przez Carra wyniki badań pokazują, że charakterystyczna dla sieci formuła przekazu wiadomości jako wielu różnych komunikatów, przekroczyła zdolność odbiorców do koncentracji. Przykładem mogą być hiperłącza. Ich ocenianie przez umysł i wytyczanie sobie drogi między nimi zwiększa obciążenie poznawcze i osłabia zdolność do rozumienia i zapamiętania tekstu. W efekcie czytelnik hipertekstu często nie pamięta, co przeczytał a co nie. Nasze zdolności poznawcze dodatkowo nadwyręża podzielność uwagi wymuszana przez multimedia, obniżając efektywność uczenia się i poziom rozumienia. Co prawda dźwiękowe lub wizualne ilustracje mogą zwiększać zdolność uczenia się, bowiem pamięci robocze różnych zmysłów funkcjonują niezależnie od siebie. Muszą one być jednak starannie wkomponowane w przekaz, gdyż w przeciwnym razie będą ograniczać a nie wspomagać zdobywanie informacji. Nieprawdziwy jest więc pogląd, że „faszerowanie” kursów e-learningowych hiperłączami i multimediami poprawia efektywność uczenia.

Wydźwięk „Płytkiego umysłu” jest pesymistyczny. Carr twierdzi, że oddajemy sieci ważną część naszego intelektu a nawet tożsamości. Przykład systemu automatycznego sprawdzania wypracowań przytoczony przeze mnie na początku jest uzupełnieniem książki dopisanym przez autora już po ukończeniu właściwego tekstu. Ma ono ilustrować fakt, że negatywne zmiany postępują. Nie ukrywam, że również mnie, entuzjastę sieci i e-learningu, Carr zmusił do głębszej refleksji. Polecam więc książkę wszystkim, którzy jej jeszcze nie czytali.

Data dodania: 19.03.2014

Komentarze do wpisu:

Wojtku, dzięki za świetny tekst.

Mam jedną zasadniczą wątpliwość co do poprawności wniosków: czy "nadwyrężanie", "przeciążanie" i "przekraczanie zdolności" tak często podkreślane jako cechy przekazu w Internecie OBNIŻAJĄ czy POPRAWIAJĄ zdolności poznawcze? To warto rozstrzygnąć eksperymentem.

Piszę o tym, bo od jakiegoś czasu zajmuję się intensywnie badaniem efektywności treningów poznawczych. Z większości badań wynika, że kontrolowane przeciążanie, związane z wyjściem ze strefy komfortu, różnych funkcji poznawczych jest warunkiem ich rozwoju, a nie osłabienia.

Temat jest bardzo ciekawy. O ile co do cech przekazu medialnego nie mam większych wątpliwości, o tyle ciekaw jestem, jakie eksperymenty potwierdzają tezy p. Carr'a?

pozdrawiam serdecznie,

aw

Andrzeju,
Odpowiedzi na swoje pytania znajdziesz w książce, przynajmniej te wskazujące, na podstawie jakich badań autor formułuje swoje tezy. Naprawdę polecam.
Dla mnie po "Brain rules" książka Carra jest kolejnym potwierdzeniem, jak duże znaczenie ma fakt, że nasz mózg działa liniowo, "z podziałem czasu" a nie "równolegle", aby użyć nomenklatury IT. Czym innym jest więc przeciążenie związane z koncentracją na jakimś działaniu, a czym innym przeciążenie polegające na częstym przeskakiwaniu z jednego działania na inne, chociażby były one związane z tą samą aktywnością np. uczeniem się. Stosując porównania z fitnessem, które lubisz, czym innym jest dokładanie sobie kolejnych kilometrów w biegu, a czym innym kolejnych ćwiczeń w trakcie 45 min. treningu. Tu i tu możemy mieć do czynienia z przeciążeniami. W wielkim uproszczeniu Carr mówi: gdy chcesz się uczyć wkuwaj (przeciążaj pamięć) a nie biegaj po wielu źródłach informacji na dany temat na raz (nie przeciążaj "przełącznika" w mózgu). Taka jest przynajmniej moja amatorska interpretacja.
wz

Wojciech Zieliński

Członek Zarządu Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego, członek Komitetów Doradczych eLearning Papers oraz Online Educa w Berlinie. Prezes Zarządu MakoLab S.A. Zarządzał wieloma projektami e-learningowymi, w tym studiami online na platformie Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego oraz E-egzaminem 2008. Jego zainteresowania koncentrują się wokół wykorzystania technik informacyjnych w uczelniach. Prowadzi działalność doradczą i jest autorem wielu publikacji z tego zakresu.