E-learning a nasza narodowa kultura

Wojciech Zieliński

Kilka miesięcy temu zamieściłem wpis „Polacy nie nadają się do e-learningu …”, o tym, że nie potrafimy sami się uczyć a jesteśmy przyzwyczajeni podawania nam wiedzy, co hamuje rozwój e-learningu. To jeden z poglądów, na jaki natknąłem się, analizując wyniki badań KOWEZIU. Dziś chciałbym kontynuować wątek „narodowy”, tym razem odwołując się do ciekawego raportu „Learning Problems. E-solutions 2012” opracowanego przez XY Learning Team. Raport jest rezultatem wywiadów pogłębionych przeprowadzonych z menadżerami HR dwudziestu dużych polskich przedsiębiorstw.
W rozdziale poświęconym barierom rozwoju e-learningu biznesie natrafiamy opinię, że „w Polsce cały czas nie ma kultury tego, że ludzie rozwijają się sami”. Zdaniem respondentów samorozwój nie jest częścią naszej kultury, a podejmowane przez dorosłych Polaków inicjatywy w zakresie kształcenia należą do rzadkości. Jest wiele racji w powyższym stwierdzeniu. W publicznych dyskusjach często słyszę, że za edukację dzieci a potem młodzieży odpowiedzialni są rodzice, szkoły, uczelnie, państwo, rzadko kiedy natomiast sam zainteresowany. Przekłada się to potem na wyobrażenia i funkcjonowanie w dorosłym życiu. Gdy pytam kandydatów do pracy, czego chcieliby dowiedzieć się o firmie, do której aplikują, prawie zawsze muszę opowiadać, jakie zapewniamy szkolenia i możliwości rozwoju. Tak jakby to pracodawca był przede wszystkim odpowiedzialny za rozwój pracownika.
Inna ciekawa opinia, jaka znalazła się w raporcie XY Learning Team dotyczy dzielenia się posiadaną wiedzą. Zdaniem respondentów uczestniczących w badaniach, Polacy nie tylko nie są do tego przyzwyczajeni, ale wręcz unikają tego. „Czasami obserwuję takie zachowanie, że lepiej komuś czegoś nie powiedzieć, bo jak ja będę posiadał tylko te informacje, to będę więcej wart dla firmy” – to cytat z jednego z wywiadów przytoczony w raporcie. Taka postawa jest istotną barierą we wdrażaniu tych rozwiązań e-learningowych, które wychodzą poza proste e-szkolenia będące zbiorem ekranów do indywidualnego korzystania. Z kolei organizacje wdrażające e-learning czy to w biznesie czy w edukacji (wyniki badań KOWEZIU całkowicie pokrywają się w tym aspekcie z wynikami uzyskanymi przez XY Learning Team), nie współdziałają ze sobą i nie wymieniają się informacją. Każda uczy się tylko na własnych błędach a zasoby, które mogłyby być wspólnie tworzone i wykorzystywane, niepotrzebnie są powielane. Może ta niechęć do dzielenia się wiedzą jest także powodem, iż w Polsce nie rozwinął się ruch otwartych zasobów (OER). Dotyczy to przede wszystkim szkolnictwa wyższego, chociaż uczelnie wydały niemałe środki publiczne na opracowanie kursów e-learningowych. Widać jednak, że w odróżnieniu od zagranicznych szkół wyższych (i to nie tylko z USA czy Europy Zachodniej) przeważa pogląd, że pozycja i wizerunek uczelni ulegają wzmocnieniu, gdy wiedza ta jest ukryta a nie powszechnie udostępniona.

Data dodania: 19.02.2013

Wojciech Zieliński

Członek Zarządu Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego, członek Komitetów Doradczych eLearning Papers oraz Online Educa w Berlinie. Prezes Zarządu MakoLab S.A. Zarządzał wieloma projektami e-learningowymi, w tym studiami online na platformie Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego oraz E-egzaminem 2008. Jego zainteresowania koncentrują się wokół wykorzystania technik informacyjnych w uczelniach. Prowadzi działalność doradczą i jest autorem wielu publikacji z tego zakresu.