Polski MOC Akademicki

Dorota Kwiatkowska

 

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że kursy masowe wchodzą powoli i niepostrzeżenie również na nasze, polskie podwórko. A konkretniej – na podwórko akademickie. Jeszcze parę lat temu dla projektanta e-zajęć – czy to w pełni zdalnych, czy mieszanych – takie na przykład forum dyskusyjne było jednym z podstawowych narzędzi pracy dydaktycznej (przynajmniej dla kursów o tematyce „miękkiej”). Pamiętam, jak ponad miesiąc uczyłam się na kursie zza oceanu jak moderować dyskusję na forum, co robić, kiedy utknie w martwym punkcie, jakie pytania zadawać, a jakich absolutnie nie. Forum, jak to się onegdaj nauczało, pozwala nawiązać kontakt ze studentami (lub kursantami), i sprawia, że kurs „żyje”, a wirtualna klasa pięknie się integruje. Sporo w tym prawdy, ale co z tego, skoro…

 

… teraz dyskusja problemowa na forum jest jedną z ostatnich aktywności, jaką proponuję e-nauczycielom przygotowującym swoje kursy. Zaś ewentualnych entuzjastów niepostrzeżenie kieruję na inną ścieżkę ;) Dlaczego? Ponieważ zazwyczaj przygotowują oni zajęcia dla setek osób – wykład dla 150 a czasem 300, ćwiczenia dla kilku grup, z których każda liczy min. 30 osób. Wiadomo – oszczędności. Do szkoleń już od dawna włączam temat „BHP e-nauczyciela”, bo bardzo wyraźnie wyobrażam sobie interesujące pytanie dyskusyjne (punktowane), na które odpowiada 150 osób. Nawet 150 osób podzielone na 5 grup – łatwo policzyć rozmiar… katastrofy ;)

 

Podobnie rzecz się ma z zadaniami indywidualnymi – są one be zwątpienia również opcją dosyć czasochłonną w przypadku, kiedy nauczyciel ma na e-zajęciach 120 studentów. Nawet jeżeli wykładowca (w wyniku braku doświadczenia lub zbyt dużego entuzjazmu), nie potrafi przewidzieć konsekwencji zaprojektowania takiego zadania czy dyskusji, doświadczony metodyk ma świadomość, że takie rozwiązanie może nauczyciela skutecznie zniechęcić do dalszych e-działań. 

 

No dobrze, co jednak zrobić w przypadku, kiedy rozporządzenie (zupełnie zasadnie) wymaga od e-nauczyciela na studiach wyższych nie tylko zaproponowania studentom prezentacji, podręcznika czy skryptu, ale również zaplanowania aktywności, które pozwolą im osiągnąć założone efekty dydaktyczne? Jakie aktywności zaproponować, aby były efektywne, nie powtarzały się w każdych e-zajęciach i były dla studentów interesujące?

 

Właściwie i praktycznie, do wyboru mamy albo zadania zespołowe, albo automatycznie sprawdzane testy/quizy. Jeśli chodzi o tę pierwszą opcję, to nadal jej pracochłonność wydaje się nierzadko przewyższać efekty. 120 studentów podzielonych na zespoły 5-6 osobowe to niemało pracy. Szczęściem, najnowsze wersje Moodle posiadają cudowne(!) narzędzia do formułowania kryteriów oceny zadań i ich automatycznego-jednym-kliknięciem oceniania (IMHO – chociaż niedopracowana, jest to najlepsza zmiana Moodle, w stosunku do poprzednich jego wersji). Uwalniają one nauczyciela od konieczności „ręcznego” formułowania 50 informacji zwrotnych (wszak ocena formatywna to podstawa), z których większość brzmi podejrzenie podobnie ;)

 

Zatem wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem dla masowych zajęć akademickich są stare dobre testy, quizy (ćwiczenia, krzyżówki), automatycznie sprawdzane przez system. Plus ciekawy materiał elektroniczny, starannie wyselekcjonowany spośród stosu źródeł. Na szczęście coraz łatwiej o dostęp do podręczników elektronicznych, co daje nadzieję, że zniknie problem tworzenia tzw. skryptów autorskich – często nikomu niepotrzebnych, za to kosztujących duże pieniądze, zwykle unijne… A jeżeli komentarz wykładowcy do zadań, to – wzorem Coursery – w formie wideo połączonego z prezentacją.

 

No więc testy. Różnego rodzaju zadania testowe. Zadania testowe odnoszące się do zaprezentowanego case study (ciekawe, bo uczą wykorzystania wiedzy). Zadania testowe odnoszące się do przeanalizowanego tekstu źródłowego (nie tylko podręcznika, a nawet raczej nie do niego). Czasem krzyżówki, dla urozmaicenia. Testuję różne rozwiązania i narzędzia. Lekcja Moodle wydaje się zbyt prostym rozwiązaniem dla tego odbiorcy.

 

Dyskusje? Tylko w wersji „dla chętnych”. Podobnie zadania indywidualne. Czasem można wykorzystać ocenę typu peer-review, ale jej również trzeba, stopniowo, studentów nauczyć. Niestety, w większości przypadków trudno ich nakłonić, aby byli dla siebie nawzajem ekspertami… 

 

Co jeszcze można wymyślić, jeżeli mamy przygotować efektywny i ciekawy e-learning dla grupy 200-300 osób? Czy mają Państwo jakieś pomysły na Polski MOC Akademicki?

Data dodania: 22.10.2013

Komentarze do wpisu:

na zachodnich kursach punktowanie zadań było podzielone na etapy
1. Wysłanie rozwiązania
2. wymagana ocena rozwiązań kilku innych kursantów
-podane były zasady - co ma się składać na rozwiązanie
-podane były kryteria oceny, za co można obniżać
-prócz oceny zawsze dostępny komentarz słowny
-by dostać własne punkty należało ocenić ustalona liczbę zadań innych (można więcej na ochotnika)

Tagi wpisu

e-learning MOOC

Dorota Kwiatkowska

Dr nauk humanistycznych w zakresie psychologii, pracownik naukowo-dydaktyczny Instytutu Psychologii UMCS w Lublinie, koordynator ds. e-learningu na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UMCS. Od 2002 e-nauczyciel, metodyk zdalnego nauczania i autorka kursów zdalnych (m.in. w Polskim Uniwersytecie Wirtualnym). Uczestniczyła w licznych projektach związanych z kształceniem na odległość. Interesuje się przede wszystkim zagadnieniami projektowania i prowadzenia zajęć zdalnych.