E-nauczycielu, nie bądź zbyt aktywny ;-)

Dorota Kwiatkowska

Dziś będzie o dyskusji online, oczywiście dyskusji dydaktycznej. Temat znany i wielokrotnie omawiany, ale co jakiś czas powracam do niego – zwłaszcza wtedy, kiedy mimo starań nie udaje mi się zmotywować grupy do pracy, albo gdy nie udaje nam się osiągnąć założonego w dyskusji celu. Tym razem powód jest inny. Pracuję właśnie nad projektem dydaktycznym – mam przygotować dużą grupę nauczycieli do prowadzenia zajęć zdalnych, między innymi do moderowania dyskusją. Zebrałam „dobre pytania”, techniki i strategie* i opisałam zadania moderatora na poszczególnych etapach dyskusji. Stworzyłam również bardzo zgrabny ;-) tekst na temat tego, że e-nauczyciel powinien być aktywnym „elementem” dyskusji online i… zastanowiłam się, czy na pewno pomogę nim moim uczniom ;-)

 

Nie wiem, czy to jest powszechne (wydaje mi się, że tak), ale przez długi czas byłam przekonana, że dobry moderator dyskusji to moderator aktywny. W zasadzie im bardziej aktywny, tym lepiej. Takie oczekiwania są często stawiane przez organizatorów procesu dydaktycznego, a także – chociaż mniej wprost – przez uczniów. Tymczasem widziałam już wiele dyskusji, w których duża aktywność nauczyciela na forum wcale nie równała się dużej aktywności uczestników. Czasem było wręcz odwrotnie – widząc, że nauczyciel ciągle coś pisze i odpowiada skrupulatnie na posty uczestników, zamieszczają oni „odpowiedź” na pytanie, po czym udają się do swoich spraw, odpowiadając (ewentualnie) na pytanie dodatkowe (skierowane bezpośrednio do nich) i nie zawracają sobie głowy dyskutowaniem. W sumie racja, przecież dyskusję „toczy” moderator ;-) Poziom aktywności grupy bywa więc w takich przypadkach porównywalny z tym, jaki osiąga nauczyciel… nieobecny na forum.

 

Hmmm… jak jest zatem z tą aktywnością? Dlaczego dwóch nauczycieli o podobnym poziomie zaangażowania w dyskusję (czasem nawet używając podobnych technik) osiąga zupełnie różne efekty? Dlaczego nauczyciel pełen pasji i entuzjazmu nie zawsze zaraża nimi uczniów?

 

Szukając odpowiedzi na te pytania, natrafiłam na fragmenty dosyć leciwej już (1999) książki pt. Discussion as a Way of Teaching: Tools and Techniques for Democratic Classrooms, autorstwa Stephena D. Brookfielda i Stephena Preskilla. W jednym z rozdziałów autorzy podejmują właśnie problem roli i aktywności prowadzącego dyskusję, koncentrując się nie tyle na wskazaniu właściwych sposobów kierowania dyskusją, co na przyczynach zbyt dużej lub zbyt małej aktywności moderatora, które ich zdaniem leżą przede wszystkim w jego przekonaniach. 

 

Zdaniem autorów, zarówno zbyt mały udział nauczyciela w dyskusji, jak i zbyt duży (prowadzący nierzadko do jej zdominowania) będą działać na uczestników demotywująco, zmniejszając tym samym efektywność dyskusji i całego procesu dydaktycznego. Nauczyciel pełen pasji, entuzjazmu i energii (na pierwszy rzut oka ideał ;-)) zmotywuje do pracy część grupy, ale możliwe też, że drugą część onieśmieli, a w sytuacji dyskusji online może sprawić, że uczestnicy przestaną czuć się odpowiedzialni za jej rozwój. 

 

Jeżeli chodzi o przyczyny zbyt dużej aktywności nauczyciela w dyskusji, opierając się na własnych doświadczeniach i obserwacjach Brookfield i Preskill wymieniają: 

  • błędne przekonania na temat istoty procesu uczenia się (nadal traktowanego jako przekazywanie wiedzy przez nauczyciela uczącym się) oraz jego celów (a więc również celów dyskusji),
  • przekonanie nauczyciela, że oczekuje się od niego właśnie dużej aktywności i ciągłej obecności na forum, "zarażania" swą energią uczestników dyskusji,
  • to również tendencja do przeceniania znaczenia swoich wypowiedzi oraz zasobów wiedzy, którymi koniecznie należy się podzielić z uczestnikami ;-)
  • czy, wreszcie, niedocenianie możliwości i potencjału uczniów.

 

Nietrudno zgadnąć, że im mniej świadome są te przekonania, tym silniej oddziałują na to, co wydarzy się w trakcie procesu dydaktycznego.

 

Autorzy swoje spostrzeżenia opierają głównie na analizie dyskusji tradycyjnych, ale w moim przekonaniu właściwie bez wyjątku odnoszą się one również do dyskusji online. To dobry kawałek przemyśleń dla osób chcących zbadać swoje założenia na temat roli nauczyciela w dyskusji dydaktycznej. To również dobry tekst na początek drogi do bycia kompetentnym e-nauczycielem, jeszcze zanim zaczniemy uczyć (się) konkretnych technik i strategii**.

 

Coraz bardziej doceniam potencjał dyskusji jako narzędzia pracy dydaktycznej w e-nauczaniu. Myślę też, że wielu przypadkach to jest potencjał niewykorzystany. I wcale nie tak łatwo go wykorzystać – naprawdę wymaga to sporej wiedzy i umiejętności (wykraczających nieco poza wiedzę o tym, nie stawiamy pytań zamkniętych i podsumowujemy wątek ;-)). Analizując archiwalne zapisy dyskusji patrzę na nie od jakiegoś czasu jak na rodzaj łamigłówki. Zastanawiam się co i po co napisałam, będąc Bardzo Aktywnym Moderatorem. I czego napisać nie musiałam ;-)

 

Zachęcam do lektury i refleksji - również w postaci komentarzy :-)

 

 

* Kilka ciekawych sposobów aktywizowania uczestników dyskusji podała m.in. p. Joanna Dąbrowska w komentarzu do mojego poprzedniego wpisu: http://www.e-mentor.edu.pl/blog/wpis/id/10/#comments. Dzięki, Pani Joanno za cenny komentarz :-)

** O proponowanych przez autorów technikach i strategiach można przeczytać co nieco tutaj.


Data dodania: 21.04.2012

Dorota Kwiatkowska

Dr nauk humanistycznych w zakresie psychologii, pracownik naukowo-dydaktyczny Instytutu Psychologii UMCS w Lublinie, koordynator ds. e-learningu na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UMCS. Od 2002 e-nauczyciel, metodyk zdalnego nauczania i autorka kursów zdalnych (m.in. w Polskim Uniwersytecie Wirtualnym). Uczestniczyła w licznych projektach związanych z kształceniem na odległość. Interesuje się przede wszystkim zagadnieniami projektowania i prowadzenia zajęć zdalnych.