Do piernika nie dodajemy – czyli przetestuj swój test

Dorota Kwiatkowska

Podaj prawidłową odpowiedź:
Do piernika zazwyczaj nie dodajemy (więcej niż jedna odpowiedź może być prawidłowa):

  •     mąki pszennej
  •     goździków
  •     likieru kawowego (ten zdecydowanie lepiej wypić solo)
  •     żadna z powyższych odpowiedzi nie jest prawdziwa :)

Dzisiaj będzie elementarz. Ostatnio piszę elementarze. Bo moja praca w praktyce jest elementarna. Nie wiem czy to dobrze czy źle – odpowiadam na zidentyfikowane potrzeby. Nie wiem jakie są Państwa doświadczenia w obszarze testowania, ale to, co tu napiszę dla części nauczycieli, z którymi współpracuję (i współpracowników znajomych mi metodyków) nie jest wcale oczywiste. Ba, bywa że nawet dość zaskakujące.

 

Będziemy otóż testować test sprawdzający. Test jakich wiele w kursach online i – o czym pisałam poprzednio – będzie jeszcze więcej. Celem testu testu jest sprawdzenie ile (i jakich) błędów popełniliśmy podczas jego projektowania. Każdy z błędów wskazuje na inny rodzaj zaniedbania – od niewiedzy, przez lenistwo – po… złośliwość nauczycielską(?). Ale interpretację wyników pozostawiam już Państwu, jako atrakcję dodatkową.

 

Oto pytania, które moim zdaniem warto sobie zadać w trakcie lub po przygotowaniu testu sprawdzającego:

  1. Czy przygotowany test został opatrzony czytelną instrukcją? To oczywiste - student powinien wiedzieć w jakim terminie może podejść do testu, ile razy, jaki jest czas wykonania próby, jak będzie obliczana ocena z kilku podejść, w jaki sposób wynik testu będzie liczył się do oceny końcowej itd.
  2. Czy pytamy studentów o istotne aspekty zagadnienia – o ważne fakty, daty, zasady, pojęcia? Czy też pytania* dotyczą np. treści przypisów lub „ramek” z dodatkowymi informacjami? Naszym zadaniem – co czytamy od kilku lat w większości artykułów dotyczących nowoczesnej edukacji – jest wskazywanie studentom drogi w gąszczu informacji – a nie wpychanie ich głębiej w tenże gąszcz.
  3. Czy odpowiedź na pytanie testowe można bez trudu znaleźć (bo pewnie z trudem można każdą) wciskając klawisze Ctrl+F? Nie jest tajemnicą, że odpowiedź twierdząca na to pytanie wcale nie oznacza, że zrobiliśmy zły test. Z pewnej perspektywy oznacza to, że zadania są prawidłowe i tzw. „najgorszy uczeń” ma szansę, wraz ze swoim czesnym, pozostać w gronie żaków.
  4. Czy trudność pytań wynika z trudności zagadnienia? Czy może z zawiłości językowych? Lub, co gorsza – błędów gramatycznych i interpunkcyjnych? Czasem czytając pytania mam wrażenie, że rozwiązuję zawiły test na logiczne myślenie, a nie test wiedzy (widzę plus tej sytuacji: można dodać logiczne myślenie do efektów kształcenia ;)). Do liderów w zakresie utrudniania należą podwójne przeczenia. A także specjalistyczne/trudne słownictwo, które nie jest studentowi w tym momencie do niczego potrzebne.
  5. Czy w treści pytań (lub odpowiedzi) pojawia się „nie”? Najczęściej tego rodzaju pytanie wygląda następująco: Do ssaków nie należy:... Ból głowy nie jest objawem:... Do piernika nie dodajemy:... Widziałam testy, w których połowa pytań wyglądała właśnie tak, chociaż - nie ukrywam - i sama takie mam na swoim koncie.
  6. Czy i jak często używamy słów takich, jak: zazwyczaj, rzadko, najczęściej, nierzadko? Tak, w pewnych okolicznościach zapewne mają one sens, ale w wielu przypadkach powodują tylko niepotrzebne skonfundowanie studenta dotyczące tego, co nauczyciel miał na myśli pisząc, przykładowo, „nierzadko”.
  7. Czy w pytaniach pojawiają się banalnie proste lub nawet głupie odpowiedzi? Zazwyczaj dzieje się tak wtedy, gdy nie mamy pomysłu na odpowiedź merytoryczną lub chcemy „złapać studentów na bezmyślności”. Ale czy naprawdę musimy ich na tym łapać, czy lepiej jednak aby pomyśleli?
  8. Czy pytania są podchwytliwe? Typ podobny do poprzedniego, z tym, że motywacja chyba inna. Jestem pilną studentką, znam materiał i rozumiem go, ale i tak odpowiem źle… nie ma nic bardziej motywującego. Refleksja nad tym zjawiskiem składnia do powrotu do pytania 2.
  9. Czy jedno pytanie/zadanie testowe nie zawiera odpowiedzi na inne pytanie – tego samego testu?
  10. Czy test został sprawdzony (przetestowany) przed jego udostępnieniem studentom?

No i wyszedł nam na ten moment dekalog. Bardzo ważnym wskazaniem metodycznym, można powiedzieć przykazaniem najważniejszym, jest budowanie zadań testowych w odniesieniu do danego, konkretnego efektu kształcenia. Pozwala to uniknąć wielu potknięć wymienionych powyżej i skoncentrować się na tym, co kluczowe.

 

Tyle na dzisiaj, czas udać się na wiosenny spacer. Zachęcam Państwa do korzystania z tej checklisty. Jeżeli o czymś zapomniałam, proszę o propozycje uzupełnień – chętnie włączę do zbioru kolejne podpunkty i będziemy mieli gotowca na okoliczność testowania. Oczywiście, warto również zastanowić się czego powinniśmy i czego chcemy uczyć ludzi, jaki jest sens naszej pracy, a gdzie go nie ma. Ale to pytanie pozostawiam filozofom oraz refleksji we własnym sercu.

 

Z pozdrowieniami wiosennymi :)

Dorota Kwiatkowska

 

* Niniejszym oświadczam, że wiem, że prawidłowym określeniem są „zadania” testowe, ale pozwolę sobie na taką frywolność – w końcu to blog :) A dodatkowo większość wykładowców posługuje się raczej terminem pytania niż zadania. I z miejsca, z którego ja patrzę nie ma to żadnego znaczenia.

 

Zaglądałam m.in. tu:

  • The Anatomy of Great e-Learning Quiz Questions; elearningindustry.com/the-anatomy-of-great-e-learning-quiz-questions   
  • 5 Common Quiz Question Mistakes (And How to Avoid Them): http://www.articulate.com/rapid-elearning/5-common-quiz-question-mistakes-and-how-to-avoid-them/
  • głowa - własna ;)

 

Data dodania: 8.03.2014