Magia technologii?

Maria Zając

Wprawdzie za oknem dopiero od niedawna wiosna ale od czego jest wyobraźnia? Z jej pomocą łatwo przeniesiemy się na słoneczną Florydę, gdzie właśnie zamierzamy spędzić urlop, a jego istotnym elementem będzie wizyta w Disneylandzie. Pójdźmy o krok dalej i wyobraźmy sobie, że jesteśmy w posiadaniu magicznej różdżki, która zaczyna działać gdy tylko dotrzemy do Orlando. Po zaparkowaniu naszego samochodu możemy przesiąść się do specjalnego pojazdu, który zawiezie nas prosto do hotelu, nie trzeba nawet troszczyć się o bagaż, który dotrze tam w ślad za nami, do naszego pokoju. Bez zbytecznej zwłoki kierujemy się do bramy prowadzącej do świata marzeń. Po długiej podróży warto się posilić – wybieramy stolik i jak za dotknięciem magicznej różdżki za chwilę staje przy nas uśmiechnięta hostessa z tacą pełną smakowitych dań. Przez moment zastanawiamy się skąd wiedziała, przy którym stoliku siedzimy – owszem, ulubione dania zamówiliśmy jeszcze z domu, wraz z zakupem biletów ale przecież nikomu nie zgłaszaliśmy numeru wybranego stolika, nie było też przy nas kelnera … zatem magia? Oczywiście twórcom i projektantom tego idealnego (?) świata zależało abyśmy tak właśnie myśleli, ale w rzeczywistości za całą tę magię odpowiadają setki serwerów i tysiące czujników, które przekształcają teren parku w gigantyczny komputer – przetwarzający wielkie ilości danych na temat tego, w którym miejscu parku jesteśmy, co robimy i czego pragniemy. Ten skomplikowany system zbudowano wyłącznie po to, aby spełniać nasze życzenia i uczynić nasze życie przyjemniejszym. Tylko czy aby na pewno?

 

Twórcy tego magicznego imperium [1] długo i dokładnie analizowali różne aspekty wykorzystania zarówno tzw. wearable technologies, jak i popularnych serwisów z Facebookiem i Google Maps na czele. W szczególności zauważyli oni, że technologie bardzo szybko stają się dla nas niezauważalne jeżeli spełniają nasze oczekiwania i zaspokajają nasze potrzeby. To jedno z podstawowych założeń leżących o podstaw koncepcji Magicband – magicznej opaski, której zadaniem jest maksymalnie sprawne poprowadzenie nas przez świat atrakcji Disneylandu. Nie musimy się o nic martwić, nigdzie czekać, nawet (przez chwilę!) możemy zapomnieć o kosztach tej niezwykłej wyprawy, gdyż z opaską skojarzony jest także numer naszej karty kredytowej ….

 

Przenieśmy się teraz do Londynu, gdzie w dniach 10-11 marca odbywał się Wearable Technology Show 2015. Jeremy Cowan w relacji z imprezy [2] opisuje liczne przykłady rozwiązań technologicznych, których zadaniem jest wspieranie zarówno osób prowadzących aktywny tryb życia i uprawiających różnorodne sporty, jak i chorych wymagających ciągłego monitorowania czynności życiowych oraz precyzyjnego i regularnego podawania leków. Autor artykułu przytacza prezentowane podczas londyńskich targów wyniki analiz rynkowych, z których wynika, że rynek „wearables” rośnie bardzo dynamicznie i przewiduje się, że do roku 2019 może on osiągnąć wartość 53,2 miliarda dolarów, co oznacza ponad dziesięciokrotny wzrost w stosunku do kwoty 4,5 miliarda w 2014 roku. Cowan idzie nawet o krok dalej i zapowiada, że nadchodzi epoka, którą nazywa „Internet of the senses” i podaje liczne przykłady rozwiązań opartych na najróżniejszych czujnikach i miernikach. Czyżby rzeczywistość zaprojektowana przez twórców Star Treka miała wkrótce stać się naszym udziałem?

 

Wydaje się, że nowoczesne technologie otwierają przed ludzkością możliwości, jakich nie było nigdy dotąd. Są tworzone po to by służyć człowiekowi, zaspokajać jego potrzeby a nawet pragnienia. Niewątpliwie skala osiągnięć współczesnego człowieka jest imponująca.

Na zakończenie spójrzmy jednak na jeszcze jeden wymiar tej tak powszechnej obecności technologii w naszym życiu. Opisano go w artykule zatytułowanym The brain in your pocket. Evidence that smartphones are used to supplant thinking [3]. Naukowcy z Uniwersytetu Waterloo w Kanadzie zbadali 660 osób pod kątem ich umiejętności w zakresie myślenia analitycznego, dedukcji oraz zdolności skutecznego rozwiązywania problemów w zestawieniu z częstością korzystania przez nich ze smartfonów i za ich pośrednictwem z internetu. Badania wykazały, że osoby które często korzystają z „inteligentych technologii kieszonkowych” wykazują wyraźnie słabszą zdolność myślenia analitycznego i tendencję do poszukiwania gotowych rozwiązań „w telefonie”. Jak sami badacze zaznaczają jest to dopiero początek badań nad wpływem tych technologii na naszą inteligencję i nasze mózgi, jednak jak podkreślają ważne jest dokładne przeanalizowanie obserwowanych zjawisk zanim technologie zintegrują się z naszym życiem na tyle mocno, że nie będziemy w stanie wyobrazić sobie życia bez nich.

 

[1] Disney’s $1 Billion bet in Magical Wristband, Wired (10.03.2015), 

[2] The ‘Internet of the Senses’ is on the horizon at Wearable Technology Show 2015, m2m now (5.03.2015)

[3] http://www.sciencedaily.com/releases/2015/03/150305110546.htm, pełna treść artykułu dostępna jest w serwisie ScienceDirect

 

Data dodania: 29.03.2015

Maria Zając

Dr nauk technicznych w dziedzinie informatyki, kierownik Pracowni Nowe Media w Edukacji na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Członek Rady Programowej czasopisma "e-mentor", w latach 2004-2014 pracownik Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej SGH. Członek Zarządu Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego. Problematyką e-learningu zajmuje się aktywnie od kilkunastu lat, uczestnicząc w wielu projektach oraz prowadząc szkolenia, głównie z zakresu metodyki e-nauczania. W pracy badawczej koncentruje się na problematyce zmian we współczesnej edukacji, w tym szczególnie na zagadnieniach dotyczących personalizacji nauczania, a od niedawna także wykorzystania elementów grywalizacji w kształceniu.