World Bank e-Institute

Maria Zając

W poprzednim poście obiecałam wprawdzie prezentowanie przykładów ciekawych inicjatyw edukacyjnych z „rodzimego podwórka” ale chwilowo pozostanę jeszcze przy pomysłach „zagranicznych”. W ostatnich dniach (26 i 27 marca) uczestniczyłam w warsztatach organizowanych przez przedstawicieli Banku Światowego, którzy prezentowali ofertę e-learningową utworzonego niedawno e-Institute. Gospodarzem spotkania była Szkoła Główna Handlowa w Warszawie a uczestnikami przedstawiciele uczelni z szesnastu krajów regionu Europy Wschodniej oraz Azji Środkowej, przy czym ten drugi rejon reprezentowany był tak naprawdę przez dwa kraje: Turcję i Kirgistan.

Jednak tematem tego wpisu będzie nie tyle e-Institute (z ofertą WB można się zapoznać korzystając z podanego wyżej linku, opisano tam również podstawowe zasady korzystania z udostępnionych przez Bank zasobów), co pewne refleksje i obserwacje, które nasunęły mi się w trakcie spotkania. Okazją do pierwszej obserwacji były wystąpienia przedstawicieli UNDP (The United Nations Development Programme) z regionalnego przedstawicielstwa tej organizacji na Europę Wschodnią i Azję Środkową z siedzibą w Bratysławie. Ponieważ przedstawicielstwo to obejmuje stosunkowo rozległy geograficznie obszar oznacza to również duże zróżnicowanie problemów ekonomicznych i społecznych, z którymi stykają się na co dzień pracownicy UNDP, co w konsekwencji oznacza potrzebę ciągłego dokształcania osób wykonujących swoje zadania w różnych zakątkach świata, stąd sięgnięcie do rozwiązań opartych na e-learningu jest krokiem jak najbardziej naturalnym. Natomiast wartym podkreślenia jest dostrzeganie przez przedstawicieli UNDP wartości, jaka wynika z dzielenia się wiedzą praktyczną, opartą na rozwiązywaniu konkretnych problemów w różnych rejonach świata. Zaproponowali oni utworzenie repozytorium case studies aby - jak powiedzieli - nie trzeba było wciąż na nowo poszukiwać rozwiązań problemów, które być może zostały już gdzieś rozwiązane.

WB poszukuje partnerów do współpracy w oparciu o zasoby e-Institute dlatego zaproszenie do udziału w warsztatach skierował do uczelni, których profil kształcenia jest zgodny z obszarem działania tegoż instytutu i które mają już rozwiniętą działalność e-learningową. Jak wygląda ta działalność można było się przekonać podczas prezentacji poszczególnych ośrodków.
    Przede wszystkim moją uwagę zwróciło bardzo duże zróżnicowanie poziomu wykorzystania e-learningu w różnych krajach naszego regionu. Jeżeli chodzi o skalę działania to niewątpliwie liderem w grupie reprezentowanych instytucji można by nazwać Modern University for the Humanities, z siedzibą w Moskwie i 143 centrami regionalnymi w obrębie Federacji Rosyjskiej. Uczestniczący w spotkaniu prorektor tej instytucji deklarował, że kształcą 140 tys. studentów, którym oferują 3 tys. kursów online. Piszę instytucji a nie uczelni gdyż obejmuje ona różne poziomy kształcenia (od szkoły średniej po studia podyplomowe i doktoranckie) i jak wynikało z wypowiedzi jej przedstawiciela właściwie ukierunkowana jest na umożliwienie zainteresowanym osobom (często urzędnikom administracji państwowej) uzupełniania wykształcenia i uzyskiwania dyplomów państwowych.
Na przeciwległym „biegunie” są uczelnie z Białorusi czy Ukrainy, które właściwie dopiero zaczynają wdrażać e-learning, mają wprawdzie przygotowane wirtualne środowisko nauczania ale ich  głównym problemem jest brak odpowiednio przygotowanej kadry, np. metodyków. Na dość wczesnym etapie są też uczelnie z Czech czy w Węgier. W tym zestawieniu oferta e-learningowa SGH (z 46 pełnymi wykładami online i szeroką gamą różnych form uzupełniania czy też wspomagania zajęć e-learningiem) wypadła bogato i dojrzale. I nie chodzi tutaj bynajmniej o dowartościowywanie się, ale o możliwość skonfrontowania tego, co robimy w Polsce z aktywnością naszych sąsiadów w obszarze e-edukacji. Na ogół jesteśmy skłonni uważać, że aktywność ta w Polsce jest dość skromna (temat ten został poruszony np. w poście Wojciecha Zielińskiego na naszym blogu) i takie opinie potwierdza też porównanie z tymi krajami, które „nadają ton” przemianom edukacyjnym w Europie – należy do nich niewątpliwie Wielka Brytania, Finlandia czy Holandia. Natomiast w regionie Europy Wschodniej sytuacja wydaje się wyglądać zupełnie inaczej. Czy należy się cieszyć z tego, że „nie odstajemy” od naszych sąsiadów a nawet wypadamy lepiej? Zapewne nie jest to żadna pociecha. Raczej powód do refleksji z czego wynika taka sytuacja. Czy jest to jeszcze jeden ze skutków wieloletniego panowania systemu komunistycznego w tym rejonie, który uczynił systemy edukacji mało podatnymi na innowacje i działającymi niezależnie od zmieniających się potrzeb oraz oczekiwań społeczeństwa? Czy może przyzwyczajenia kadry akademickiej, lub ogólniej dydaktycznej, do starych metod nauczania, które zapewniały jej pozycję „sage on the stage” czyli mędrca na scenie? Brak otwartości na nowe rozwiązania czy po prostu nieznajomość tych rozwiązań? Odpowiedź na te pytania nie jest ani prosta ani jednoznaczna i nie podejmuję się jej udzielić w tym poście. Zachęcam za to do wspólnej dyskusji i do podjęcia próby poszukiwania co zrobić aby było lepiej. Abyśmy spokojnie mogli porównać się z tymi, którzy nadają kierunek nowoczesnej edukacji i mieć swoje miejsce w gronie promotorów tych zmian ;-)

Data dodania: 29.03.2012

Maria Zając

Dr nauk technicznych w dziedzinie informatyki, kierownik Pracowni Nowe Media w Edukacji na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Członek Rady Programowej czasopisma "e-mentor", w latach 2004-2014 pracownik Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej SGH. Członek Zarządu Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego. Problematyką e-learningu zajmuje się aktywnie od kilkunastu lat, uczestnicząc w wielu projektach oraz prowadząc szkolenia, głównie z zakresu metodyki e-nauczania. W pracy badawczej koncentruje się na problematyce zmian we współczesnej edukacji, w tym szczególnie na zagadnieniach dotyczących personalizacji nauczania, a od niedawna także wykorzystania elementów grywalizacji w kształceniu.