AAA

Sea change - brytyjski sposób na gruntowną przemianę edukacji

Maria Zając

Obserwowany w ostatnich kilku latach gwałtowny rozwój technologii społecznościowych oddziałuje na styl życia i pracy, zwłaszcza młodego pokolenia. Nakłada on także nowe wymagania na system edukacji, który powinien zostać przystosowany do warunków, w jakich dorastają tzw. cyfrowi tubylcy (digital natives), czyli pokolenie, które nie zna życia bez komputerów, internetu i telefonów komórkowych. Zagadnień tych dotyczyły prace badawcze realizowane przez zespół Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej SGH w 2010 roku. W ramach analizy dobrych praktyk dokonano przeglądu działań podejmowanych na rzecz unowocześniania procesów kształcenia w Wielkiej Brytanii, która pretenduje do miana europejskiego lidera zmian w edukacji. Obserwacje wynikające z tej analizy stanowią zasadniczą treść niniejszego artykułu, posłużyły one także jako podstawa do porównania polskiej edukacji z trendami obserwowanymi w krajach, w których proces zmian jest już zaawansowany.

Zmiany oczekiwane i nieoczekiwane

Sea change to zwrot pochodzący ze sztuki Burza Williama Szekspira, a obecnie idiom, którego używa się w języku angielskim na określenie głębokiej przemiany1. Oczekiwanie takiej gruntownej przemiany zaczęto ostatnio wyrażać właśnie w odniesieniu do edukacji, która - zdaniem wielu edukatorów - bardzo tego potrzebuje. Wydawać by się mogło, że nie ma w tym stwierdzeniu niczego nowego, bowiem o potrzebie zmian w sposobie kształcenia mówi się już od wielu lat. I również od dawna próbowano łączyć te zmiany z wprowadzeniem komputerów do szkół. Świadczą o tym na przykład prace Seymoura Paperta, autora znanej książki Burze mózgów, dzieci i komputery, wydanej po raz pierwszy w 1980 roku, w której wskazuje on na konieczność wprowadzenia poważnych zmian w sposobie nauczania, w szczególności przedmiotów ścisłych i przyrodniczych. Zmiany te Papert wiązał z edukacyjnym zastosowaniem komputerów. Jednak pomimo że komputery zaczęto wykorzystywać w szkołach już w latach osiemdziesiątych, nie przyniosło to zasadniczych zmian w sposobie kształcenia. Okazało się bowiem, że technologia sama w sobie może być tylko środkiem dydaktycznym, ale o tym, jak skutecznie zostanie on użyty, decyduje człowiek ze swoją wiedzą, doświadczeniem, a także pomysłowością i otwartością na zmiany.

Kolejną falę oczekiwań na zasadnicze zmiany w sposobie kształcenia wywołało upowszechnienie dostępu do internetu, a w ślad za tym rozwój nauczania online. Entuzjaści e-edukacji zapowiadali wręcz zanik tradycyjnych form nauczania, wróżąc koniec epoki podręczników szkolnych i uczniowskich tornistrów. Szczęśliwie futurystyczne wizje szkoły bez nauczyciela nie spełniły się - przestrzeń wirtualna w internecie nie zastąpiła szkolnej klasy, a e-podręczniki nie wyeliminowały tradycyjnych książek.

A jednak obecnie coraz częściej pojawiają się głosy mówiące o konieczności wprowadzenia gruntownych - być może rewolucyjnych - zmian w sposobie podejścia do procesów edukacyjnych. I przyczyną, przynajmniej pośrednio, znów jest technologia. Coraz bardziej powszechne wykorzystanie aplikacji i serwisów społecznościowych zmienia bowiem już nie tylko sposób funkcjonowania współczesnych społeczeństw, ale także warunki, w jakich uczą się i dorastają młode pokolenia. Badania przeprowadzone na przykład w Center on Media and Child Health przy szpitalu dziecięcym w Bostonie2 wykazały, że mózgi dzieci i młodzieży, wychowywanych w otoczeniu multimediów i internetu, rozwijają się inaczej niż ich rówieśników kilkanaście lat temu. Przekłada się to np. na sposób reagowania młodych ludzi na sygnały informacyjne z otoczenia. Mózgi tych, którzy korzystają z technologii przez wiele godzin dziennie, przyzwyczają się do szybkich zmian bodźców i „uczą się” być w nieustannej gotowości do równie szybkiego reagowania na nie. Najpoważniejszą z konsekwencji mogą być problemy z koncentracją i niechęć do dłuższego wysiłku umysłowego, związanego na przykład z lekturą książki. Tego typu uwarunkowania znajdują swoje odbicie w edukacji, która - jak można obserwować - w coraz mniejszym stopniu koresponduje z potrzebami młodego pokolenia. Pojawiają się zatem postulaty wprowadzenia zmiany i to zmiany gruntownej, a więc wspomnianej sea change.

Trafne uzasadnienie jej konieczności sformułowano w zaproszeniu na doroczną konferencję ALT3, która odbyła się we wrześniu 2010 roku w Nottingham. We wprowadzeniu do tematyki konferencji napisano, że edukacja stoi obecnie przed dużym wyzwaniem. Oczekuje się, iż będzie lepszej jakości, bardziej skuteczna i twórcza, a przy tym tańsza. Niezbędne jest wprowadzanie i upowszechnianie innowacyjnych rozwiązań dydaktycznych, które da się zastosować w różnych kontekstach i warunkach (będą skalowalne) i które zachowają wysoką wartość - zarówno edukacyjną, jak i finansową przez długi okres. Równocześnie należy pamiętać, iż w centrum uwagi powinni być uczący się oraz ich indywidualne potrzeby4.

Nowe zadania, stare role

Zadanie, jakie wynika z tych oczekiwań, z całą pewnością nie jest proste. Wymaga ono bowiem zmiany sposobu myślenia o roli i zadaniach systemu edukacji. Nowoczesną edukację musi cechować zdolność do zapewnienia uczącym się możliwości nabycia kompetencji, które pomogą im funkcjonować w warunkach gospodarki opartej na wiedzy. Jedną z kluczowych umiejętności tego typu jest samodzielność w zdobywaniu wiedzy. „Nauczyć, jak się uczyć” było i jest jednym z podstawowych zadań szkoły, ale obecnie ma ono jeszcze większe znaczenie niż dawniej. Dzieje się tak na skutek znacznie szerszego dostępu do informacji, a pośrednio i do wiedzy, co z kolei jest efektem upowszechnienia internetu oraz rozwoju różnych form dostępu do jego zasobów. Istotna staje się umiejętność selekcji informacji, które docierają do nas różnymi kanałami, ich wartościowania i twórczego wykorzystania, właśnie po to, by samodzielnie budować potrzebną wiedzę i nabywać niezbędne kompetencje.

Zachodzące przemiany społeczne, zmiana stylu życia, większa mobilność i globalizacja społeczeństw to rzeczywistość, w której dorastają dzisiejsze dzieci i młodzież. Zadaniem systemu edukacyjnego w każdym kraju jest zapewnienie jego mieszkańcom możliwości kształcenia ustawicznego w pełnym znaczeniu tego słowa. I choć trudno oczekiwać, iż rozwiązanie problemu przyniosą nowoczesne technologie - niezależnie od tego, jak bardzo są mobilne i multimedialne - nie sposób zaprzeczyć, że ich obecność w naszym codziennym życiu wpływa zasadniczo na sposób percepcji informacji, a w konsekwencji także na naszą edukację na wszystkich jej etapach. To właśnie technologie i kreowane przy ich pomocy społeczności powodują, że jesteśmy „ciągle podłączeni do sieci” - przenosimy do niej sporą część naszych kontaktów służbowych i towarzyskich, co sprawia, że zacierają się granice pomiędzy życiem prywatnym a nauką czy pracą. Otaczające nas technologie wpływają nie tylko na styl życia, ale także na sposób uczenia się - formalny i nieformalny.

Nie wszystkie zmiany można uznać za pozytywne i pożądane - właśnie dlatego rolą nowoczesnych edukatorów jest pomoc w kształtowaniu dobrych nawyków związanych z uczeniem się. W okresie rosnącej popularności e-edukacji jej przeciwnicy często wysuwali zarzut, iż pozbawia uczących się relacji mistrz-uczeń, której nawiązanie jest możliwe tylko w kontakcie bezpośrednim. Obserwując wyzwania, jakie stawia współczesna edukacja przed nauczycielami, można sformułować tezę, iż tendencje są zdecydowanie odwrotne. Im bardziej zauważalna jest obecność technologii w uczeniu się, tym bardziej uczeń potrzebuje mistrza w osobie nauczyciela, który nie dostarcza już wprawdzie wiedzy, ale umie pokierować, doradzić, zachęcić, zmotywować. Prawdziwy mistrz potrafi zrozumieć swoich uczniów i przemawiać tak, by być przez nich zrozumianym. A zatem niewiele się zmieniło od czasu starożytnych mistrzów greckich. Nie można jednak ignorować faktu, iż zmienia się język i forma komunikacji w relacji mistrz-uczeń. Dziś mogą się oni spotkać w klasie czy sali wykładowej, ale również na Facebooku, w Second Life lub w sieciowej chmurze - mogą wymieniać się poglądami na blogu i współtworzyć encyklopedię opartą na technologii wiki. I to jest zasadnicza różnica. Współczesny mistrz nie sprosta swojej roli, jeśli nie uwzględni realiów codziennego życia. Musi trafiać do uczniów za pomocą środków, których oni używają na co dzień. Skoro technologie internetowe i usługi Web 2.0 są częścią ich życia, warto wziąć pod uwagę także ich oddziaływanie edukacyjne.

Uwarunkowania zmian

W przytoczonym uzasadnieniu konieczności wprowadzenia zmian w edukacji występuje też czynnik ekonomiczny. Oczekuje się, że nowoczesna edukacja będzie tańsza, a zastosowane rozwiązania dłużej zachowają swoją wysoką wartość. Trudno jednak spodziewać się, aby samo ich wprowadzanie mogło się odbyć bez dodatkowych nakładów finansowych. Porównanie zmian zachodzących w edukacji w różnych krajach Europy (np. na podstawie rezultatów projektu STEPS5 zrealizowanego przez European Schoolnet) wykazało, iż jednym z liderów w zakresie unowocześniania systemu kształcenia jest Wielka Brytania. O wysokiej pozycji tego kraju decyduje szerokie spektrum podejmowanych działań, zarówno ze strony rządu, różnych grup i inicjatyw społecznych (np. stowarzyszeń nauczycieli), jak też indywidualnych edukatorów - pasjonatów skłonnych do dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi.

W ramach wymienionego projektu badano wpływ technologii informacyjno-komunikacyjnych na edukację w 30 krajach Europy. W części raportu dotyczącej Wielkiej Brytanii można przeczytać, że w kraju tym w roku 2006 na 100 uczniów w szkole podstawowej przypadało 16 komputerów, co daje współczynnik 6 uczniów na 1 komputer. Dla porównania w Polsce wskaźnik ten był w tym czasie dokładnie odwrotny - na 100 uczniów przypadało zaledwie 6 komputerów. W roku 2008 posiadanie szerokopasmowego dostępu do internetu deklarowało 99 proc. brytyjskich szkół, tyle samo dysponowało komputerami przenośnymi w salach szkolnych (poza pracowniami komputerowymi), wszystkie szkoły objęte badaniem były wyposażone w tablice interaktywne, a 40 proc. z nich wykorzystywało w swojej pracy wirtualne środowisko nauczania (VLE). Przytoczone tutaj dane dotyczą wprawdzie tylko szkół podstawowych, ale właśnie dzięki temu dystans dzielący szkoły polskie od brytyjskich - przynajmniej jeżeli chodzi o wyposażenie - jest bardziej widoczny. Bowiem akcje ministerialne6 związane z wyposażaniem polskich szkół w komputery i dostęp do internetu objęły szkoły podstawowe w ostatniej kolejności, co oznacza, że w okresie rozpoczynania badań, na których oparto raport STEPS, w wielu z tych szkół nie było pracowni komputerowych z prawdziwego zdarzenia. Zasadniczym celem wspomnianego projektu było zbadanie wpływu wykorzystania technologii informacyjno-komunikacyjnych na edukację. Wobec stosunkowo słabego (w porównaniu nie tylko z Wielką Brytania, ale także z Norwegią, Austrią czy Niemcami) wyposażenia polskich szkół w komputery trudno też mówić o znaczącym wpływie tych technologii na edukację. Wykonawcy projektu, poprzez tzw. korespondentów narodowych w poszczególnych krajach, poszukiwali przykładów dobrych praktyk ilustrujących badany wpływ. I znów w czołówce państw, z których wybrano najwięcej ciekawych przykładów, znalazła się Wielka Brytania. Nasuwa się zatem pytanie o to, jakie czynniki decydują w tym kraju o takim wykorzystaniu technologii w edukacji, że staje się ona bardziej nowoczesna i lepiej przystosowana do potrzeb uczących się.

Instytucje rządowe wspierające edukację

Ważnym elementem wspierania rozwoju edukacji na Wyspach Brytyjskich jest działalność JISC7, organizacji powołanej przez rząd - początkowo w celu inspirowania współpracy uniwersytetów z przemysłem, a obecnie zajmującej się koordynacją działań innowacyjnych w obszarze edukacji. JISC pełni także rolę koordynatora w upowszechnianiu rezultatów projektów i badań. Misją tej organizacji jest zachęcanie brytyjskich uniwersytetów i szkół wyższych do stosowania w procesie kształcenia innowacyjnych metod, opartych na wykorzystaniu technologii cyfrowych8. Jako aktualne priorytety działań JISC podano prowadzenie badań na temat tych zastosowań, propagowanie dobrych praktyk oraz finansowanie projektów mających na celu upowszechnianie innowacji pedagogicznych. Na podkreślenie zasługuje szczególnie ten ostatni rodzaj aktywności, bowiem uwarunkowania finansowe implikują konieczność monitorowania kosztów przeznaczanych na unowocześnienie kształcenia zarówno w systemie edukacji publicznej, jak i w organizacjach czy korporacjach. Dlatego granty sponsorowane przez JISC mają służyć przede wszystkim wspieraniu transferu innowacji - poprzez inicjowanie współpracy pomiędzy ośrodkami, które mają już określony dorobek w tym zakresie a instytucjami, które chciałyby z tego dorobku i doświadczenia skorzystać w celu doskonalenia i rozwijania własnej oferty usług edukacyjnych. Integralną częścią tak określonej strategii działania staje się zatem prowadzenie badań nad wykorzystaniem technologii Web 2.0 oraz tworzenie sieci współpracy i otwartych repozytoriów wiedzy. Prosty rachunek kosztów pokazuje bowiem, iż swoistym marnotrawstwem jest wielokrotne finansowanie podobnych inicjatyw, których rezultaty wykorzystywane są tylko przez instytucję, która je wytworzyła. Współdzielenie i wielokrotne wykorzystanie już opracowanych rozwiązań pozwala zaoszczędzić część środków finansowych, które można przeznaczyć na wspieranie rozwiązań innowacyjnych.

Wśród usług świadczonych przez JISC na rzecz edukacji wyższej zwraca uwagę serwis JISC Legal9. Jest on dostępny bezpłatnie dla wszystkich instytucji szkolnictwa wyższego w Wielkiej Brytanii. Na stronie internetowej serwisu zadeklarowano, iż zadaniem JISC Legal jest zapewnienie instytucjom szkolnictwa wyższego niezbędnej pomocy, tak aby aspekty prawne nie stanowiły bariery we wdrażaniu ICT w nauczaniu, uczeniu się i zarządzaniu. Patrząc na zakres porad, jakie mogą uzyskać osoby zainteresowane wdrażaniem technologii informacyjno-komunikacyjnych w brytyjskiej edukacji, nie sposób nie zauważyć, jak wiele jest jeszcze u nas do zrobienia w tej kwestii.

Razem możemy więcej

Skutecznym sposobem pokonania bariery finansowej jest pozyskiwanie środków unijnych na realizację projektów edukacyjnych, lokalnych i międzynarodowych. Projekty narodowe najczęściej wspierane są z Europejskiego Funduszu Społecznego, natomiast inicjatywy międzynarodowe bazują zwykle na funduszach dostępnych w ramach Programu Uczenie się przez całe życie (Lifelong Learning Programme - LLP). Na lata 2007-2013, czyli okres, kiedy realizowany jest program LLP w obecnej postaci, Unia Europejska przeznaczyła ponad 7 mld euro. Każdego roku są to kwoty rzędu 800 mln euro. Wielka Brytania również i w tym obszarze jest jednym z najbardziej aktywnych krajów. Instytucje brytyjskie bardzo często i chętnie uczestniczą w projektach programu Uczenie się przez całe życie.

Projekty międzynarodowe finansowane w ramach wymienionego programu pozwalają unowocześniać i poszerzać wszystkie formy kształcenia, jednak ich poważną wadą jest stosunkowo krótka żywotność podejmowanych działań, które często kończą się wraz z zakończeniem projektu. Próbę przedłużenia trwałości rozwiązań wypracowanych przez konsorcja projektowe stanowią tzw. projekty transferu innowacji (dostępne np. w programie Leonardo da Vinci), których idea polega na wykorzystaniu już opracowanych metod, pomysłów lub materiałów w nowym środowisku, przez nową grupę wykonawców. Dobrym sposobem zapewnienia trwałości uzyskiwanych rezultatów jest też udostępnianie ich jeszcze w fazie prac projektowych i zachęcanie szerszej społeczności zarówno do korzystania z nich, jak też do współtworzenia zasobów. Z taką inicjatywą wyszli np. realizatorzy projektu Te@ch.us10 - Learning community for Web 2.0 teaching. Jak deklarują, ich głównym założeniem jest zachęcanie nauczycieli do stosowania w pracy z uczniami nowatorskich rozwiązań - w szczególności takich, w których wykorzystywane są technologie Web 2.0. Portal tworzony jest z myślą o początkujących użytkownikach tych technologii, a jego celem jest umożliwienie im uczenia się od tych, którzy doświadczenie w świecie Web 2.0 zdobyli już wcześniej. Projekt realizowany jest przez konsorcjum ośmiu instytucji - dwie z nich działają na terenie Wielkiej Brytanii.

Blog jako forma współdzielenia i współtworzenia wiedzy

Istotnym elementem współczesnej edukacji - traktowanej jako proces ciągły, trwający przez całe życie - staje się umiejętność dzielenia się wiedzą z innymi. Spośród sposobów nieformalnego dzielenia się wiedzą, wykorzystujących technologie Web 2.0 najbardziej popularne są blogi. Pierwsze blogi pojawiły się w latach dziewięćdziesiątych11 XX wieku i miały charakter przede wszystkim prywatnych dzienników, publikowanych w sieci. Jednak w ciągu ostatniej dekady obserwowano nie tylko lawinowy wręcz wzrost liczby tworzonych blogów, ale także ich wyraźną ewolucję. Swoje elektroniczne zapiski, na bieżąco aktualizowane, zaczęli tworzyć naukowcy, politycy, hobbyści. W dalszej kolejności pojawiły się blogi tworzone przez firmy komercyjne, które szybko dostrzegły w tej formie „ekspresji sieciowej” znakomite narzędzie marketingowe. Dopiero w dalszych latach (ok. 2005 roku) blogi zaczęły przenikać do edukacji. Początkowe fazy rozwoju tej formy dzielenia się wiedzą i przemyśleniami ukształtowały niestety sceptyczne nastawienie wobec ich wartości edukacyjnej, utrudniając asymilację blogów jako środka dydaktycznego. Sytuacja uległa pewnej poprawie wraz z pojawieniem się nowej grupy autorów - ekspertów z różnych obszarów wiedzy. Ewoluował także sposób prezentowania treści - od czysto prywatnych przemyśleń w kierunku publikacji wiedzy fachowej i monitorowania aktualnych wydarzeń z wybranej dziedziny. Blog służy nie tylko publikacji treści, ale także umożliwia wymianę poglądów i dyskusję oraz - bardzo często - dołączanie przez osoby odwiedzające go nowych treści lub odsyłaczy do ciekawych zasobów sieciowych. W ten sposób blog z prostego dziennika zawierającego regularnie aktualizowane wpisy przekształcił się w złożony serwis, będący platformą współpracy zdalnej i współdzielenia wiedzy.

Pozostając konsekwentnie w strefie inicjatyw brytyjskich, nie sposób nie wspomnieć o blogu C4LPT12. Jego autorka, Jane Hart, zanotowała niedawno13, iż po wygłoszonym kilka dni wcześniej wykładzie dla nauczycieli zebranych na konferencji zatytułowanej The Social Learning Revolution usłyszała wiele pytań i próśb o wskazanie aplikacji umożliwiających nauczanie i uczenie się w oparciu o technologie społecznościowe. Zdała sobie wówczas sprawę, jak bardzo ważny jest to obszar działania i postanowiła rozszerzyć swoją dotychczasową aktywność, która koncentrowała się na wykorzystaniu Web 2.0 w miejscu pracy, także na edukację. W rezultacie utworzyła i udostępniła, w ramach już istniejącego katalogu Learning Tools Directory (LTD), osobną kategorię, którą nazwała Social learning tools for the school classroom, czyli narzędzia społecznościowe dla edukacji szkolnej. Kategoria ta obejmuje aplikacje i narzędzia przeznaczone do pracy z uczniami w wieku od 5 do 18 lat. Ze względu na tak szeroki przedział wiekowy J. Hart wyróżniła kilka grup odpowiadających różnym etapom kształcenia, a w obrębie każdej z nich zastosowała podział tematyczny wynikający z charakteru i przeznaczenia opisywanych aplikacji. Dodatkowe oznaczenie wskazuje najczęściej używane narzędzia, znajdujące się na liście Top 100 Tools for Learning - 2010, tworzonej od 4 lat, aktualizowanej cyklicznie i systematycznie uzupełnianej. Jak deklaruje autorka, utworzony i udostępniony przez nią pełny katalog LTD liczy ponad 2 tysiące pozycji, z czego niemała część może także znaleźć zastosowanie w edukacji szkolnej. Zbiór jest otwarty dla wszystkich zainteresowanych - każdy może z niego nie tylko korzystać, ale także rozszerzać go o nowe, sprawdzone narzędzia. Ogrom wykonanej pracy oraz bogactwo informacji, które zawiera, robi wrażenie. Pozostaje tylko życzyć sobie, aby analogiczny zestaw powstał kiedyś na użytek polskich uczniów, studentów i nauczycieli. Słaba znajomość języka angielskiego, szczególnie wśród nauczycieli, stanowi bowiem często barierę nie do pokonania, skutecznie eliminując wdrażanie nowych pomysłów i rozwiązań.

Przed nami długa droga

W pierwotnym założeniu niniejsze opracowanie miało zawierać porównanie działań opartych na takim wykorzystaniu technologii informacyjno-komunikacyjnych, które prowadzi do zasadniczej przemiany edukacji. Jednak podczas gromadzenia materiałów źródłowych stało się jasne, że różnice w tym względzie pomiędzy Polską a Wielką Brytanią są tak duże, że właściwie takie porównanie nie ma sensu. Dotyczą one wszystkich omawianych w opracowaniu aspektów wykorzystania owych technologii.

Jedną z istotnych słabości polskiej edukacji w aspekcie wykorzystania technologii komputerowych, a zwłaszcza internetu, jest brak odpowiednich przepisów. Obowiązująca aktualnie w Polsce ustawa o prawie autorskim z 4 lutego 1994 roku nie zawiera w ogóle przepisów dotyczących zasad publikowania treści w internecie. Sytuacja ta wywołuje wiele wątpliwości, a czasami wręcz nieporozumień, np. pomiędzy autorami treści a właścicielami platform edukacyjnych.

W tym kontekście prowadzony przez JISC serwis prawny może wywoływać uczucie zazdrości. Oferowany zakres porad wskazuje jednoznacznie, że warunki publikowania i udostępniania materiałów w sieci oraz zasady ich wykorzystania dla celów edukacyjnych zostały w brytyjskim prawie szczegółowo opisane. Możliwość uzyskania za pośrednictwem serwisu fachowej odpowiedzi i porady w tym zakresie jest istotnym czynnikiem, który sprzyja edukacyjnym zastosowaniom internetu w Wielkiej Brytanii. Zresztą nie tylko wspomniany serwis - bowiem skala podejmowanych działań, liczba realizowanych projektów i oferowanych usług pokazują, że nawet w dobie kryzysu ekonomicznego można wygospodarować niemałe fundusze na rozwój edukacji. I co ważniejsze, środki te są wydatkowane w sposób racjonalny.

Technologie Web 2.0 w polskiej edukacji

Wydawać by się mogło, że coraz łatwiejszy dostęp do internetu, jak też ogromna popularność technologii i serwisów społecznościowych, zwłaszcza wśród młodych ludzi, tworzą sprzyjające warunki do coraz szerszego włączania tych technologii w procesy edukacyjne. Taki trend rzeczywiście daje się zauważyć w edukacji brytyjskiej, kanadyjskiej czy amerykańskiej. Stowarzyszenia i organizacje nauczycieli w tych krajach praktycznie prześcigają się w propagowaniu różnych pomysłów dotyczących edukacyjnych zastosowań technologii Web 2.0, tymczasem na stronach analogicznych stowarzyszeń polskich trudno znaleźć podobne przykłady. Stosunkowo rzadko można też napotkać propozycje dzielenia się wiedzą i doświadczeniem wynikającymi z wykorzystania tych technologii.

Nasuwa się zatem pytanie, czy w ogóle są one obecne w polskiej edukacji. Poszukiwaniu odpowiedzi miały służyć m.in. wspomniane na początku artykułu, badania CREN. Planowano przeprowadzenie wywiadów z nauczycielami, którzy skutecznie wykorzystują technologie Web 2.0 w pracy z uczniami lub studentami. Pośrednio uzyskano odpowiedź już na etapie poszukiwania respondentów, gdyż samo dotarcie do takich osób okazało się niełatwe. Początkowo zakładano, że wykorzystanie technologii Web 2.0 najbardziej rozpowszechnione jest w środowisku akademickim, gdzie odpowiednie przepisy dopuszczają stosowanie metod kształcenia z wykorzystaniem internetu. Jednak po pierwszych odpowiedziach respondentów okazało się, że wprowadzenie przez polskie uczelnie wyższe nauczania w pełni online lub też w formie blended learning, nie jest jednoznaczne z wykorzystaniem rozwiązań określanych pojęciem Web 2.0. Stosunkowo rzadko można spotkać przykłady efektywnej pracy grupowej, współtworzenia treści czy dzielenia się wiedzą. Tymczasem kształtowanie kompetencji w tym zakresie wydaje się nie tylko jednym z kluczowych wyznaczników nowoczesnej edukacji, ale także jej wymogiem. Obserwowane w wielu krajach świata zmiany w podejściu do kształcenia młodych pokoleń określa się coraz częściej mianem „rewolucji” lub - jak już wspomniano - sea change. A jedną z ważniejszych przyczyn tych zmian jest właśnie powszechna obecność nowoczesnych technologii informacyjno-komunikacyjnych, w tym urządzeń przenośnych, takich jak netbook, smartphone czy tablet, a co za tym idzie - możliwość dotarcia do informacji i budowania w oparciu o nie nowej wiedzy rzeczywiście w dowolnym miejscu i o dowolnym czasie, najlepiej „od zaraz” i zawsze na bieżąco.

W zebranych wypowiedziach zwraca uwagę duże zainteresowanie ze strony uczniów i studentów takimi formami kształcenia. Ich otwartość na stosowanie technologii i serwisów społecznościowych jest znacznie większa niż nauczycieli. Stanowi to zapewne naturalną konsekwencję „dorastania w świecie technologii”. Tymczasem nauczyciele muszą się do różnych technologicznych nowinek najpierw przekonać, a następnie nauczyć się, jak z nich korzystać, co często stanowi poważną barierę. Dopiero kolejnym krokiem jest świadome wykorzystanie poznanych narzędzi w edukacji. Dlatego nie była zaskoczeniem kolejna obserwacja wynikająca z przeprowadzonych wywiadów. Mianowicie, mimo dużego zapału ze strony nauczycieli, stosowane przez nich formy wykorzystania potencjału edukacyjnego, jaki niesie ze sobą Web 2.0, były w większości przypadków dość ograniczone (wykorzystywano forum dyskusyjne, czat, elektroniczne tablice ogłoszeń, a więc narzędzia umożliwiające wprawdzie interakcję, ale nieuwzględniające pracy grupowej czy współtworzenia treści). Jedynie w dwóch z omawianych wywiadów pojawiły się przykłady rzeczywistej pracy grupowej, opartej na wykorzystaniu blogów, serwisów społecznościowych i aplikacji do tworzenia map myśli. W obu tych wypowiedziach podkreślano również korzystanie z różnorodnych narzędzi Google.

Jedno z pytań zawartych w dyspozycjach do wywiadu dotyczyło wpływu wykorzystania technologii Web 2.0 na wyniki w nauce. Wszyscy respondenci zgodnie podkreślali, że jest on korzystny, zwracając uwagę szczególnie na związany z tym wzrost motywacji do uczenia się. Podkreślano także wagę czynnika związanego z publikowaniem prac - świadomość, iż będą one dostępne np. w serwisie społecznościowym, skłaniała studentów do poszukiwania oryginalnych pomysłów i rozwiązań, a także mobilizowała do większej odpowiedzialności za jakość i formę przekazu. Jeszcze bardziej motywująca była perspektywa wykorzystywania tworzonej aplikacji (np. w ramach pracy licencjackiej) przez nauczycieli i uczniów w szkole, choć ta ostatnia forma odnosi się wyłącznie do studentów informatyki lub kierunków z nią powiązanych.

Ważnym zadaniem wydaje się więc być upowszechnianie wśród polskich nauczycieli praktycznej wiedzy na temat wykorzystania technologii Web 2.0. Z licznych rozmów z nimi oraz z omawianej wcześniej krótkiej sondy wynika jednoznacznie, że zapotrzebowanie jest co najmniej tak samo duże, jak w przypadku nauczycieli brytyjskich.

Czas na działanie

Celem prowadzonych w CREN badań było nie tylko rozpoznanie sytuacji w zakresie wykorzystania technologii Web 2.0, ale także poszukiwanie sposobu na zmianę istniejącej sytuacji. Dokonano zatem przeglądu dostępnych serwisów oferujących pomoc nauczycielom w zakresie wspomagania edukacji za pomocą komputerów i internetu oraz całego bogactwa rozwiązań, jakie ze sobą niosą. Wyróżniono w nim kilka kategorii omawianych technologii i serwisów. Są to m.in. aplikacje wykorzystywane do tworzenia materiałów dydaktycznych, umożliwiające publikowanie i przechowywanie zasobów edukacyjnych, pozwalające na porządkowanie zasobów, a także na organizację repozytoriów, jak również stosowane w komunikacji online i wspomagające współpracę zdalną. Ważną obserwacją, którą należy odnotować w pierwszej kolejności, jest dostępność wielu aplikacji darmowych, praktycznie w każdym z rozpatrywanych obszarów. Wiele z nich oferowanych jest na zasadach SaaS (Software as a Service), co oznacza, że nie wymagają instalacji na komputerze użytkownika, a korzystać z nich można za pośrednictwem przeglądarki internetowej. Autorzy badania planują kontynuowanie prac w kolejnym roku, zmierzając do opracowania swoistego przewodnika po narzędziach Web 2.0, udostępnianego w formie otwartego serwisu online. O postępach prac nad serwisem będziemy informować na łamach „e-mentora”.

Bibliografia

  • S. Papert, Burze mózgów, dzieci i komputery, PWN, Warszawa 1996.
  • D. Tapscott, Cyfrowa dorosłość, Jak pokolenie sieci zmienia nasz świat, WAiP, Warszawa 2010.

Netogrfia

INFORMACJE O AUTORZE

MARIA ZAJĄC

Autorka jest adiunktem, kierownikiem Pracowni Nowe Media w Edukacji na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie oraz specjalistą ds. jakości kształcenia w Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Problematyką e-learningu zajmuje się aktywnie od kilkunastu lat, uczestnicząc w wielu projektach oraz prowadząc szkolenia, głównie z zakresu metodyki e-nauczania. W pracy badawczej koncentruje się na problematyce personalizacji w kształceniu - zarówno od strony uwarunkowań psychologicznych, jak i rozwiązań informatycznych, które pozwalają na dostosowywanie środowiska nauczania do indywidualnych preferencji uczących się. Opublikowała ponad 80 opracowań dotyczących wykorzystania nowoczesnych technologii w kształceniu, w tym w nauczaniu online.

 

Przypisy

1 Za: M. Quinion, World Wide Words, www.worldwidewords..... [20.01.2011].

2 Center on Media and Child Health, www.cmch.tv/mentors.... [20.01.2011].

3 ALT - the Association for Learning Technology, UK, www.alt.ac.uk/index.... [20.01.2011].

4 Tłumaczenie własne na podstawie informacji ze strony konferencji, www.alt.ac.uk/altc2.... [20.01.2011].

5 STEPS, key findings presented at the European Commission - Annex 1: 30 country briefs, insight.eun.org/ww/... - plik 1.30_UK_STEPS_CountryBrief.pdf, [20.01.2011].

6 Były to m.in. akcje: Komputer w każdej gminie, Komputer w każdym gimnazjum.

7 Akronim JISC pochodzi od nazwy: Joint Information Systems Committee.

8 JISC: Inspiring innovation, www.jisc.ac.uk/abou.... [20.01.2011].

9 JISC Legal, www.jisc.ac.uk/what.... [20.01.2011].

10 Te@ch.us, www.teachus.eu/. [20.01.2011].

11 Autorem pierwszego blogu był Tim Berners-Lee, który uznawany jest również za współtwórcę internetu i koncepcji „światowej pajęczyny”, czyli World Wide Web. Na utworzonej przez siebie w 1991 roku stronie internetowej publikował linki do ciekawych zasobów sieciowych, systematycznie je aktualizując.

12 Jane's Pick of the Day, janeknight.typepad.....

13 Wpis z 13 listopada 2010 roku.