AAA

Złe prawo autorskie przyczyną bezprawia - recenzja1

Piotr Bołtuć

Remiks to dzieło polegające na łączeniu elementów różnych dzieł w celu uzyskania nowego efektu twórczego2. W sztukach plastycznych typowym przykładem remiksu jest kolaż, powstający przy użyciu techniki, która w swej nowożytnej formie rozwinięta została na początku XX wieku i polegała np. na wycinaniu zdjęć oraz ilustracji z pism i tworzeniu z nich nowej całości. Wówczas nikt nie oczekiwał zezwolenia od autorów ani wydawców pism, z których pochodzą te wycinki. Zasadniczym przykładem remiksu jest jednak improwizacja muzyczna, zwłaszcza ta praktykowana przez wykonawców jazzowych, w której nowy utwór opiera się na motywach pochodzących z innych utworów. Również w tym przypadku dawniej nie wymagano żadnych zezwoleń.

Obecnie, dzięki technologii cyfrowej, wielu twórców umieszcza w swoich dziełach elementy prac innych autorów w celu stworzenia nowej kompozycji. Muzycy często tworzą remiksy nawet z kilkudziesięciu ścieżek muzycznych pochodzących różnych utworów. Jednakże obowiązujące dziś prawo autorskie wymaga uzyskania zgody na takie działania od autorów utworów, które stanowią części składowe remiksu, a nie istnieje realny mechanizm jej uzyskiwania. W efekcie twórcy remiksów stają się osobami łamiącymi prawo. Alternatywą jest jedynie zaprzestanie tego rodzaju twórczości, co szkodziłoby jednak interesowi społecznemu, bo jest to przecież twórczość naturalna i wartościowa pod względem artystycznym. Większość autorów remiksów kontynuuje zatem swoją działalność przy poparciu szerokiej społeczności fanów i znajomych. Zdaniem L. Lessiga - profesora prawa na Uniwersytecie Stanforda - winę za całą tę sytuację ponosi nierealistyczne i przestarzałe prawo, biorące pod uwagę interesy tylko jednej grupy społecznej, a mianowicie twórców i producentów. Co najistotniejsze, czyni ono przestępcami osoby wykorzystujące zdobycze cywilizacyjne w zakresie komunikacji cyfrowej. Lawrence Lessig proponuje przyjęcie innych rozwiązań, które umożliwiłyby tworzenie remiksów i wykorzystanie technologii cyfrowej, stanowiąc kompromis pomiędzy interesem twórców dzieł oryginalnych i producentów a racjami autorów remiksów i publiczności.

Prawo autorskie ma charakter historyczny, a nie absolutny

Mówiąc potocznie, prawie każdy nastolatek ma w sobie coś z przestępcy. Można by go aresztować za eksperymenty z marihuaną, wagarowanie, strzelanie z procy, próbę uwiedzenia nieletniej przecież rówieśniczki, picie alkoholu, palenie albo pływanie w niedozwolonym miejscu. Takie rozwiązanie nie leży jednak w interesie społecznym. Istotne jest, żeby pomóc nastolatkowi przejść trudny okres i jakoś „dotrwać” do dorosłości. Lawrence Lessig w publikacji Remiks. Aby sztuka i biznes rozkwitały w hybrydowej gospodarce przedstawia tezę, że nadmierna nerwowość i spowodowane przez nią wytaczanie nieletnim wojny związanej np. ze stosowaniem przez nich używek, a także łamaniem praw autorskich - są reakcjami wysoce niepożądanymi.

Określenie „wojna” stosowane w opisie omawianego zjawiska społecznego zawiera silne negatywne konotacje i jest nacechowane emotywnie, a więc włącza emocje, których konsekwencje trudno jest później kontrolować. Autor zwraca uwagę, że w Stanach Zjednoczonych zbyt często pojawia się odwołanie do tegoż pojęcia, podczas gdy w Europie, a zwłaszcza w Niemczech, unika się go - wiąże się ono bowiem z negatywnymi reminiscencjami historycznymi. Zatem w USA mówi się o „wojnie z narkotykami” i właśnie tam obowiązują najbardziej restrykcyjne prawa antynarkotykowe spośród istniejących w państwach demokratycznych. Nie prowadzi to jednak do zmniejszenia skali problemu narkomanii, natomiast skutkuje najwyższym spośród państw Zachodu stopniem kryminalizacji. Lessig zwraca uwagę, że również pojęcie „wojny o prawa autorskie” prowadzi do nieuzasadnionego odrzucania wartości, które kolidują z przyjętym obecnie pojęciem praw autorskich. Traktowanie obrony tych praw jako „wojny” powoduje straty, do których należy np. skazywanie zwyczajnych nastolatków. Ponoszenie tego rodzaju kosztów społecznych jest nierozsądne z punktu widzenia interesu społecznego, a co więcej - w efekcie takiej konceptualizacji zagadnienia podejście umiarkowane i poszukiwanie kompromisu jawią się jako przechodzenie na stronę wroga, a więc rodzaj zdrady.

Autor wyjaśnia, że obecne rozumienie praw autorskich ukształtowało się na początku XX wieku, jest zatem relatywnie nowe w perspektywie historycznej. Prawo autorskie w dzisiejszej wersji zostało sformułowane jako próba obrony praw twórcy i jego bezpośrednich spadkobierców w epoce rodzącej się ówcześnie fotografii, gramofonu, radia i innych mechanicznych środków odtwarzania obrazu oraz muzyki. Lessig twierdzi również, iż dzisiejsza interpretacja praw autorskich znacznie wykracza poza pierwotny cel ich wprowadzenia i w rzeczywistości stanowi obronę interesów korporacji, takich jak The Walt Disney Company, czerpiących znaczne zyski z dzieł od dawna nieżyjących autorów. To pod wpływem nieustępliwego lobbingu firm inwestujących ogromne pieniądze w kampanie polityczne w USA przyjęto tam prawo przedłużające okres ochrony praw autorskich do 99 lat i zaostrzono zasady ochrony, jaką to prawo zapewnia. Lessig pokazuje, że owe zmiany nie leżą w interesie społecznym, co więcej - nie leżą one często w interesie autorów i producentów, bowiem dając im prawo wyrażenia lub odmowy zgody na użycie fragmentów ich dzieła, nakładają jednocześnie na nich pośrednią odpowiedzialność za owo użycie3.

Współczesne możliwości technologiczne wymagają nowelizacji prawa autorskiego

Obecnie młodzi ludzie wzrastają w społeczeństwie dogłębnie informacyjnym i nie są już imigrantami w cyfrowym świecie, lecz jego rdzennymi mieszkańcami. Przekazy wideo i audio stanowią ważną część tej rzeczywistości. Młodzież nie może już mówić o swoim otoczeniu, nie uwzględniając tych form przekazu. Podobnie jak poprzednie pokolenia mówiły o swojej rzeczywistości, cytując w pamiętnikach, wypracowaniach czy tekstach krytycznoliterackich poezję, sentencje filozoficzne, a nawet fragmenty piosenek, tak i dzisiejsza młodzież cytuje w swych pracach fragmenty piosenek i filmów. Jednak ze względu na ograniczenia prawa autorskiego działania tego typu uznawane są za nielegalne. Można zatem przytoczyć fragment powieści, wiersza czy artykułu, ale nie fragment piosenki czy filmu.

Tego rodzaju podejście czyni nielegalną ogromną część twórczości młodzieżowej. Gdyby prawo autorskie było w pełni egzekwowane, zablokowałoby ważny nurt twórczości całego pokolenia. Ponieważ jednak egzekwowanie prawa autorskiego na szeroką skalę jest w praktyce niemożliwe, w efekcie „zamienia” ono całe pokolenie w generację przestępców. Co pewien czas prawnicy działający z ramienia jakiejś korporacji wytaczają wybiórcze procesy – zwykle nastolatkom – i przeważnie je wygrywają (nierzadko doprowadzając do wieloletnich wyroków bez zawieszenia). Fakt ten nie powoduje znaczącej zmiany w podejściu młodzieży do praktyki kopiowania i remiksowania. Prawo jest bowiem zbyt odległe od rzeczywistości, w której nowoczesne sposoby przetwarzania i kopiowania informacji (w każdym momencie w Stanach Zjednoczonych uczestniczy w tym procederze około 6-7 milionów osób)4 umożliwiają młodym ludziom nieograniczone korzystanie z kultury masowej. Zdaniem L. Lessiga sytuacja, w której karze się niejako „kozły ofiarne”, jest nie tylko niesprawiedliwa, ale prowadzi też do upadku szacunku wobec prawa w świadomości młodego pokolenia.

Sfera rynku i sfera poza nim

Według L. Lessiga powrót do stanu sprzed powstania obecnych technik cyfrowych nie jest możliwy. Korporacje powinny zatem traktować twórczość autorów remiksów opartą o dzieła, do których posiadają prawa autorskie, jako rodzaj darmowej promocji. Natomiast zwalczanie tej twórczości nie leży w interesie finansowym ani marketingowym korporacji. Uzasadniając to twierdzenie, autor przywołuje przykład Wikipedii i zwraca uwagę na to, że liczne grupy wolontariuszy nie tylko uczestniczą w jej tworzeniu, ale nawet stanowią rzeszę bezpłatnych doradców w skuteczny sposób pomagających klientom Microsoftu5. Jest to więc cecha gospodarki hybrydowej – korporacja zyskuje na funkcjonowaniu sieci wolontariuszy. Wydaje się, że tradycyjna teoria ekonomiczna nie zawsze docenia tego rodzaju motywacje pozaekonomiczne i ich rolę w funkcjonowaniu gospodarki.

Autor uważa, że tworzenie gospodarek mieszanych pozwoli na zaspokojenie słusznych roszczeń autorów, wykonawców i producentów twórczości muzycznej lub filmowej, bez uciekania się do drakońskich metod obowiązującego obecnie, zasadniczo przestarzałego, prawa autorskiego. Wymaga to jednak przyjęcia innego modelu biznesowego niż ten, jaki panuje w większości wytwórni muzycznych i filmowych.

Negocjacje między społecznością odbiorców i producentami zdają się prowadzić do kompromisu, zgodnie z którym postępują działy prawne niektórych firm, uznanych przez L. Lessiga za przodujące pod tym względem. Zasadami tymi są:

  • prawo użytkowników do kopiowania materiałów na własny użytek,
  • zakaz czerpania jakichkolwiek zysków z tego rodzaju kopiowania,
  • możliwość tworzenia remiksów (wobec których także obowiązują powyższe punkty).
Lessig zdaje sobie sprawę, że tego rodzaju rozwiązanie nie zwróci wszystkich zysków utraconych przez producentów na skutek dowolnego kopiowania utworów czy filmów, nawet na własny użytek. Wspomina on często o swoim socjalistycznym nastawieniu politycznym, co uwidacznia się w proponowanym rozwiązaniu. Otóż L. Lessig zgadza się z opinią, że należy wprowadzić podatek finansujący autorów proporcjonalnie do strat, jakie ponieśli na skutek nieograniczonego kopiowania ich utworów.

Stanowisko antysocjalistyczne

Autor niniejszej recenzji absolutnie nie zgadza się z proponowanym przez L. Lessiga rozwiązaniem. Jeżeli nawet socjalistyczne metody polegające na docelowym opodatkowaniu mają uzasadnienie, to jest tak w przypadku niesienia pomocy najbiedniejszym, a nie finansowania fortun artystów - do tego służą bowiem metody rynkowe. Uregulowania proponowane przez Lessiga skutkowałyby zapewne nieuniknioną dowolnością i nadmiernym zbiurokratyzowaniem, ponadto wartość społeczna tego rodzaju opodatkowania jest wątpliwa. Wydaje się, że lepsze rozwiązanie stanowi sugerowane przez L. Lessiga zalegalizowanie włączania krótkich fragmentów filmów czy dzieł muzycznych do innych utworów na zasadzie cytatu, traktowanego podobnie jak cytaty z wierszy czy powieści wprowadzane do esejów lub wypracowań. Istnieje również prawo zezwalające na zrobienie na własny użytek kserokopii całej książki, o ile jej nakład jest zupełnie wyczerpany. Analogicznie, jeżeli dany film czy piosenka są niedostępne na rynku, to ich skopiowanie (na własny użytek) powinno być dopuszczalne. Kwestia, która wymaga zmiany, to ciągłe przedłużanie okresu obowiązywania praw autorskich. W Stanach Zjednoczonych pojawiają się głosy, że ważne jest zmniejszenie wpływu lobbingu korporacyjnego na politykę, zarówno w przypadku sektora bankowego, jak i innych branż. Jeżeli tak się stanie, okres ochrony utworu przez prawo autorskie powinien zostać znacząco skrócony. W przeciwnym razie tego rodzaju kontrowersyjne uregulowania nie powinny być przyjmowane na płaszczyźnie międzynarodowej.

Zawężenie grupy podmiotów łamiących prawa autorskie umożliwi bardziej skuteczne zapobieganie łamaniu tych praw w kwestii zasadniczej, tj. w przypadku kopiowania aktualnych utworów muzycznych i filmowych z intencją czerpania zysku z tego procederu. Kary powinny pozostawać proporcjonalne do strat poniesionych przez wytwórnię oraz do zysku tych, którzy nielegalnie powielają chronione treści, zatem powinny zniechęcać do działań na dużą skalę.

Istnieje możliwość wykorzystania technik cyfrowych w zgodzie z powstającymi praktykami rozwiązań biznesowych. Dostępne są już efektywne formy ściągania z internetu utworów muzycznych czy filmów za niewielką opłatą, a proponowane powyżej uregulowania sprzyjałyby dalszemu rozwojowi tej formy udostępniania dzieł twórczych. Forma ta pozostaje w zgodzie z interesem ekonomicznym twórców i inwestorów, a równocześnie idzie z duchem czasu, wykorzystując współczesne ułatwienia w przekazywaniu zasobów audio i wideo. Nie jest konieczne wprowadzanie następnego podatku w celu legalizacji działalności kulturalnej dominującej wśród przedstawicieli młodego pokolenia, a zarazem w celu zapewnienia dochodu twórcom kultury.

"Mały brat" z "długim ogonem"

Remiks to wartościowa książka, która pomaga w krytycznej ocenie wzniecanego obecnie sporu dotyczącego konieczności wprowadzenia bardziej restrykcyjnej ochrony prawa autorskiego. Autor przytacza w niej przykłady złych decyzji prawnych, powodujących niezamierzone negatywne skutki społeczne6.

Wymienia także niezamierzone pozytywne skutki społeczne, wynikające z rozwoju zastosowań technologii cyfrowej. Należą do nich tzw. „mały brat” i „długi ogon”. „Mały brat” to sytuacja, w której przedsiębiorstwa, takie jak Wal-Mart czy Amazon.com, utrzymują szeroką bazę danych dotyczących zachowań rynkowych poszczególnych konsumentów. Pomimo że wielu autorów o skłonnościach alarmistycznych traktuje tę sytuację z dużą obawą, L. Lessig zdaje się mieć rację, uznając tego rodzaju dane za szansę dalszego obniżania kosztów reklamy i w ogóle kosztów transakcyjnych w prowadzeniu handlu. Przynosi to korzyść dla konsumenta i gospodarki, prowadząc do tzw. „sytuacji długiego ogona”. Tym mianem określa się sytuację, w której w miarę jak koszty transakcyjne spadają w granicy do zera, możliwość poszerzania asortymentu rośnie w granicy do nieskończoności. Zatem „mały brat” z „długim ogonem” wspólnie umożliwiają sprzedaż produktów skrajnie niszowych, co zwiększa asortyment, pozwala na wręcz nieograniczoną indywidualizację oraz pomaga w promocji małych twórców lub wytwórców.

Co ważne szczególnie w polskich warunkach, L. Lessig pokazał, że w krajach demokratycznych nie stosuje się w grze politycznej pozwów o zniesławienie: Gdy ktoś napisze głupią opinię, właściwa odpowiedź podważa tę opinię, a nie jego prawo do jej napisania7. W USA konstytucja ogranicza prawo osób publicznych do pozywania o zniesławienie, czego należałoby sobie życzyć także w Polsce. Lessig brzmi jak rasowy konserwatysta, gdy zwraca uwagę, że nie ma powodu sądzić, iż rząd może administrować dużymi przedsięwzięciami, takimi jak pomoc poszkodowanym przez huragan Katrina, walka z przemytem narkotyków na wielką skalę albo przebudowa społeczna w Iraku8. Prowadzenie wojny przeciwko piractwu w zakresie kopiowania muzyki i filmów przyrównuje on do zachowania rodziców, którzy - gdy zauważą, że dziecko nie odrobiło lekcji - złoją je za to sztachetą9. Jak puentuje Lessig - zarówno w przypadku postępowania rodziców, jak i prowadzenia „wojny w obronie praw autorskich” - jest to reakcja tak nieproporcjonalna, że lek staje się o wiele gorszy od choroby.

INFORMACJE O AUTORZE

PIOTR BOŁTUĆ

Associate Professor i Kierownik Wydzialu Filozofii na Uniwersytecie Illinois w Springfield, jest Przewodniczącym Podkomitetu ds. Integracji Technologicznej Online Senatu tej uczelni. Profesor w Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej SGH. W latach 1998-2002 był członkiem Rady Doradczej Liberal Studies Online, kierującej pionierskim projektem umieszczenia online dziesiątków klas z nauk humanistycznych i społecznych. Vistiting Fellow w St. John's College, Oxford 1998 i Princeton University 1991-1992. Posiada dwa tytuły doktorskie, z Uniwersytetu Warszawskiego (1991) i z Bowling Green State University (1996). W latach 1996-1998 był Assistant Professorem w St. Olaf College, MN. Od roku 1998 nauczał piętnaście grup online, w tym rozwinął trzy własne klasy (dwie z nich finansowane przez grant Fundacji Sloana) z zakreu filozofii i nauk politycznych. Publikacje z zakresu etyki, teorii decyzji http://www.bu.edu/wcp/Papers/Mind/MindBolt.htm, filozofii społecznej, epistemologii http://www.bu.edu/wcp/Papers/Econ/EconBolt.htm i teorii kapitału społecznego.

 

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.

dodaj komentarz dodaj komentarz

Przypisy

1 L. Lessig, Remiks. Aby sztuka i biznes rozkwitały w hybrydowej gospodarce, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2009 (oryginał z roku 2008).

2 Autor odróżnia remiks od kopii - tamże, s. 250. Istnieją dwa główne rodzaje remiksu: 1. nowa wersja czy rearanżacja danego dzieła, zwykle muzycznego, 2. nowe dzieło polegające na zmiksowaniu kilku lub kilkudziesięciu różnych dzieł muzycznych, filmowych czy wideo; autor odnosi się przede wszystkim do tej drugiej formy.

3 Tamże, s. 254.

4 Tamże, s. 117

5 Około 40 tys. osób bezpłatnie pomaga klientom Microsoftu radzić sobie z różnymi problemami; tamże.

6 Zwłaszcza pewną decyzję Sądu Apelacyjnego Szóstego Okręgu z 2004 roku - w sprawie firmy Bridgport Music Inc. przeciwko Dimension Films - sprawa nr: 383 F.3d390 (3rd. Cir. 2004).

7 L. Lessig. dz. cyt., s. 269.

8 Tamże s. 276.