AAA

Problem plagiatowania w szkolnictwie wyższym. Charakterystyka elektronicznego systemu antyplagiatowego

Sebastian Kawczyński

Problem plagiatowania prac dyplomowych pojawia się w mediach regularnie, zwłaszcza w ciągu kilku ostatnich lat. Nie chodzi tu tylko o środowiskową prasę akademicką, lecz także ogólnopolską. Pisały o nim zarówno największe dzienniki, w tym także ukazujący się stosunkowo niedługo "Dziennik", jak i wszystkie liczące się tygodniki ("Newsweek", "Wprost", "Polityka", "Przegląd"), wielokrotnie poświęcały audycje liczne stacje radiowe, dyskutowano o nim w programach telewizyjnych. Czy zainteresowanie to znajduje uzasadnienie w rzeczywistości, czy jest raczej efektem typowego dla mediów poszukiwania tematów o zabarwieniu sensacyjnym? A może, w odniesieniu do rzeczywistego stanu rzeczy, analiza zjawiska, jaka dokonała się w mediach, jest wciąż za płytka i opinia publiczna nie poznała jeszcze jego prawdziwego obrazu? W niniejszym opracowaniu, które ma również charakter prezentacji elektronicznego systemu antyplagiatowego PLAGIAT.PL, zostanie podjęta próba udzielenia odpowiedzi na te pytania.

Na wstępie warto sprecyzować, o czym właściwie jest mowa. Jest to tym ważniejsze, że wraz ze wzrostem liczby publikacji dotyczących problemu, rośnie szum informacyjny, w którym gubią się znaczenia słów. Terminem "plagiatowanie" (plagiarism), w kontekście sytuacji w szkolnictwie wyższym, określa się powszechnie nie tylko zjawiska pasujące do definicji słownikowej, a więc ściśle rozumiane przypisywanie sobie autorstwa twórczości innej osoby, lecz także szereg innych praktyk, związanych z nieuczciwym wykorzystywaniem cudzego dorobku. Do najczęstszych form plagiatowania w tym właśnie szerokim znaczeniu należą:

  • tzw. kryptocytaty w pracach studentów (fragmenty tekstów autorstwa innych osób, które zostały umieszczone w tekście bez stosownych oznaczeń, a więc imitują teksty autorskie);
  • przedstawianie jako własnych prac kupionych, ściągniętych z internetu lub napisanych na zamówienie;
  • umieszczanie we własnej pracy fragmentów tekstów innego autorstwa z nieprecyzyjnymi odnośnikami, umieszczonymi w sposób uniemożliwiający właściwą ocenę zakresu wykorzystania wspomnianych tekstów.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że są to zwykłe problemy, jakie towarzyszą edukacji szkolnej od momentu powstania - wiadomo przecież powszechnie, że ściąganie jest tak stare jak sama szkoła. Nowe są, być może, formy, wynikające z aktualnego kontekstu technologicznego, ale nie sama istota zjawiska. Takie stanowisko, mimo pozorów słuszności, jest jednak fałszywe, a wynikające z niego krzepiące przekonanie, że sytuacja znajduje się pod kontrolą - niestety złudne. Wiele wskazuje na to, że w obecnej sytuacji znaczna część wymagań stawianych studentom przez system edukacyjny jest w praktyce niemożliwa do wyegzekwowania, a co za tym idzie - system oceny pracy i osiągnięć studenta jest dysfunkcyjny, nie spełnia swoich zadań.

Problemy z weryfikacją pracy studenta

Podstawową trudność sprawia ocena samodzielności przygotowywania tekstów, zarówno prac dyplomowych - co ze względu na ich wagę ma szczególne znaczenie - jak i wszystkich innych. W związku z wynikającym z postępu informatyzacji faktem, że niemal wszystkie teksty przygotowywane są za pomocą elektronicznych edytorów (typu MS Word lub Open Office Writer) i powszechnym wśród studentów dostępem do internetu, wymaganie, które miało sens jeszcze w I połowie XX wieku, jest dziś zupełnie oderwane od rzeczywistości. Kiedy pięćdziesiąt lat temu ktoś chciał umieszczać w swoim tekście kryptocytaty, musiał znaleźć odpowiednie teksty w bibliotece, co jest siłą rzeczy czasochłonne. Musiał poświęcić również trochę pracy na samo przepisanie tekstu. Operacje te zajmowały oczywiście mniej czasu niż samodzielne przygotowanie pracy, ale różnica nie była ogromna. Także plan kupienia gotowej pracy nie był tak łatwy do zrealizowania jak dziś, chociażby ze względu na brak dostępu do informacji o tym, gdzie powstają prace na dany temat. Poza tym atmosfera związana z takimi poszukiwaniami i ewentualnym zakupem musiała się kojarzyć z filmem kryminalnym, co z pewnością było odstręczające. Z różnych też powodów nie działały wówczas firmy zajmujące się pisaniem prac na zamówienie, więc ta droga do obejścia wymagań stawianych przez system szkolny również była zamknięta. Trudności te stanowiły najprawdopodobniej wystarczającą zaporę, niedopuszczającą, by opisywane zjawiska wydostały się poza margines życia akademickiego.

Pułapki nowoczesności

W dzisiejszych czasach wszystkie opisane wyżej trudności zniknęły. Nie trzeba pracowicie przeszukiwać katalogów bibliotecznych w poszukiwaniu odpowiedniej literatury, a w każdym razie można na to poświęcić znacznie mniej czasu niż kiedyś - okno wyszukiwarki internetowej skutecznie zastępuje drukowane karty katalogowe. Prace powstają w postaci elektronicznej - umieszczanie w nich obszernych partii tekstu metodą "kopiuj-wklej" zajmuje sekundy, najwyżej minuty. Dzięki internetowi zdobycie tekstów pisanych przez studentów na wiele różnych tematów nie nastręcza większych problemów - dzięki specjalnie stworzonym w tych celach serwisom internetowym wymiana gotowych opracowań funkcjonuje znacznie lepiej niż wymiana informacji naukowej. Polska nauka do dziś nie dysponuje systemem informatycznym umożliwiającym sprawdzenie, jakie prace magisterskie i doktorskie powstają na seminariach w jednostkach naukowo-badawczych. Rynek handlu pracami i pisania prac na zamówienie jest bardzo dobrze rozwinięty - zapytanie wyszukiwarki Google o frazę: "kupię pracę magisterską" przynosi ponad 150 tys. trafień (wynik z czerwca 2006 r., gdy w związku z trwającą sesją popyt na teksty był stosunkowo wysoki). Witryny firm świadczących tego rodzaju "usługi" dowodzą, że jest to rynek konkurencyjny, na którym trwa walka o klienta. Ceny prac, wynoszące od 300 zł za licencjat i od 500 zł za pracę magisterską, są na tyle niskie, że na ich zakup może sobie pozwolić większość studentów. Oczywiście rynek ten nie ogranicza się wyłącznie do prac dyplomowych - zamówić można artykuł, pracę semestralną, roczną, seminaryjną, a także opracowanie maturalne czy wypracowanie szkolne.


Źródło: Opracowanie własne

Likwidacja prac nie likwiduje problemu

Warto w tym kontekście poświęcić kilka zdań nagłośnionej ostatnio koncepcji likwidacji prac dyplomowych. Jednym z argumentów ją uzasadniających jest rzekoma likwidacja problemu plagiatowania, do której to rozwiązanie miałoby doprowadzić. Poniższy komentarz będzie dotyczył wyłącznie tego aspektu sprawy - autor nie uzurpuje sobie kompetencji pozwalających ocenić, jakie są walory dydaktyczne napisania pracy dyplomowej i czy warto z nich rezygnować. Należy wyraźnie stwierdzić, że stałoby się tak wyłącznie w sytuacji, w której zrezygnowano by z zadawania studentom zadań polegających na pisaniu jakichkolwiek prac, co nawet najśmielszym reformatorom systemu edukacji wydaje się niemożliwe. Jest oczywiste, że krótsze teksty, niezależnie od tego, czego dotyczą, znacznie łatwiej jest splagiatować. W tym świetle koncepcja ta robi wrażenie działania pozornego - jeśli problem nie będzie dotyczył prac dyplomowych, jego ranga będzie mniejsza, a więc przestanie być zauważany. Jej autorom ewidentnie przyświeca zasada omijania problemu - ponieważ system edukacyjny nie potrafi sobie poradzić z plagiatowaniem chroniąc teksty prac i lepiej kontrolując studentów, proponują zlikwidowanie przysparzającego tylu kłopotów obowiązku, nawet jeśli doprowadzi to tylko do ukrycia, a nie rozwiązania problemu.

Podsumowując - w sytuacji, gdy w internecie krąży masa tekstów na różne tematy, będących często przedmiotami prac licencjackich i magisterskich, gdy bez trudu można je kupić w serwisach aukcyjnych, zamówić za kilkaset złotych w jednej z setek firm reklamujących się w internecie lub odnaleźć w jednej z wielu płatnych baz materiałów, zdobycie tekstu pracy jest wyjątkowo łatwe. Ponadto uniknięcie konieczności napisania jej samodzielnie wydaje się mało ryzykowne. Nawet wnikliwi promotorzy mogą zostać oszukani, nie będąc w stanie wykryć zapożyczeń z tekstów, których nigdy nie czytali, a których autorami są inni studenci, a więc nie różnią się one poziomem od tego, co mogli napisać ich podopieczni. Wiele wskazuje na to, że ta nieformalna baza tekstów jest co roku zasilana kolejnymi, właśnie obronionymi, pracami, które w czasie kolejnej fali obron w całości lub we fragmentach trafiają na uczelnie w całym kraju (gdyby nie to, ich ceny w serwisach piszących prace na zamówienie nie mogłyby być tak niskie - to, że ktoś naprawdę pisze od początku do końca pracę magisterską za 500 zł, wydaje się nieprawdopodobne). W efekcie znaczna część tekstów prac bronionych co roku na polskich uczelniach składa się w jakiejś części z tych samych od lat fragmentów, kompilowanych na różne sposoby.

Przeraża skala zjawiska

Jak dotąd nikt nie badał systematycznie skali zjawiska. Jeśli wygląda ona podobnie, jak na zachodzie Europy, niesamodzielnych jest około 25% prac dyplomowych (tak mówią statystyki brytyjskie z roku 2005). Nie ma powodu, by sądzić, że sytuacja w Polsce jest lepsza, a może być nawet gorsza, jeśli wziąć pod uwagę znacznie większy niż u nas nacisk, jaki mentalność anglosaska kładzie na potępienie ściągania. Warto też brać pod uwagę prognozy mówiące, że zjawisko będzie z czasem narastać. Wciąż jeszcze dla każdego kolejnego pokolenia młodych ludzi internet jest łatwiej dostępny i używany jako coraz bardziej oczywiste źródło zdobywania wiedzy. Niezbadane jeszcze dokładnie zjawisko, określane jako googlification of the mind, które coraz powszechniej dotyka młodych ludzi w rozwiniętej gospodarczo części globu, polega także na bezrefleksyjnym i wyjątkowo częstym stosowaniu metody "kopiuj-wklej", w bardzo wielu sytuacjach, związanych także, a może nawet przede wszystkim, z nauką w szkole. Co ciekawe, wiele wskazuje na to, że znaczny odsetek młodych ludzi popełnia taki czyn nieświadomie, sądząc, że kompilowanie tekstów przy pomocy wyszukiwarek internetowych jest właśnie tym, czego oczekuje od nich nauczyciel (dotyczy to oczywiście edukacji na niższych szczeblach niż uniwersytet). Prawdopodobnie jest też tak, że właśnie taki sposób wykonania zadania jest jedynym, na jaki ich stać - uczniowie wiedzą, że nie jest właściwe ściągnięcie wypracowania w całości ze strony typu ściąga.pl, ale już przygotowanie jej na podstawie wielu znalezionych w internecie "źródeł" wydaje się w pełni dopuszczalne. Umiejętność "pisania samemu" wydaje się zanikać. Szkoła nie potrafi jej wykształcić m.in. ze względu na dysfunkcyjny system ewaluacji pracy uczniów (większość tego typu nadużyć jest przecież niewykrywalna). Być może opisywane tu zmiany mentalne są nieuniknioną konsekwencję postępu technologicznego - fakt, że zachodzą one za jego sprawą, nie podlega dyskusji - nie zmienia to jednak sytuacji, w jakiej znalazł się system szkolny i nie zwalnia nas od troski o poprawę jego kondycji.

Konieczność zdecydowanych działań

Jakie wnioski można wyciągnąć z takiej diagnozy sytuacji? Wydaje się, że należałoby podjąć działania w dwu kierunkach, z jednej strony starając się dostosować wymagania i system oceniania do nowych warunków, a z drugiej - podejmując kroki mające na celu uszczelnienie istniejącego systemu, prowadzące do urealnienia "sztucznych" wymagań i sposobów oceny.

Na czym mogłoby polegać dostosowanie wymagań do nowej sytuacji technologicznej? Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że w istocie zadanie samodzielnego napisania pracy różni się dziś od tego, czym było kilkanaście lat temu. W wielu wypadkach ważna część pracy, jaką miał wykonać student, rzutująca w istotny sposób na jej ocenę, polegała na samodzielnym zebraniu i wykorzystaniu dostępnej literatury. Dzisiaj, gdy w coraz większym stopniu o powodzeniu wykonania tego zadania decyduje nie erudycja studenta, a umiejętność posługiwania się narzędziami wyszukującymi, wymaganie to straciło na aktualności. Być może warto zastanowić się nad świadomym i wyraźnym odstąpieniem od niego? Bardzo ważną sprawą jest też takie przekształcenie systemu oceniania, by zachęcał on do wybierania oczekiwanych przez system edukacyjny dróg postępowania. Gdyby np. nagradzać studentów za umiejętne posługiwanie się literaturą (idzie tu również o teksty znajdujące się w zasobach internetu), to zamiast stosować kryptocytaty, które są trudne do wykrycia i stanowią z naszego punktu widzenia problem, ujawnialiby oni źródła, z których korzystali. Takie przeformułowanie wymagań miałoby także tę zaletę, że promowałoby erudycję i zachęcało do pogłębiania znajomości tekstów na tematy pokrewne problemowi opisywanemu w pracy. W dokonywaniu takiej oceny mogłoby pomóc np. oprogramowanie działające na bardzo podobnej zasadzie, jak system antyplagiatowy.

Działanie przeciwko społeczeństwu

Bardzo istotną sprawą jest również podkreślanie moralnego wymiaru plagiatowania. Chodzi tu nie tylko o to, że studenci omijający wymagania tak naprawdę szkodzą przede wszystkim sobie, bo na ogół fałszywi magistrowie wiedzą i potrafią mniej niż ci, którzy napisali prace samodzielnie. Szkodzą także społeczeństwu, gdyż fałszywi, gorzej wykształceni magistrowie, pracują w naszych firmach, obsługują nas w urzędach, uczą nasze dzieci i strach pomyśleć, co jeszcze robią, obniżając w każdym wypadku jakość naszego życia społecznego. Wreszcie - i to jest chyba najmniej znany w środowisku akademickim aspekt sprawy - krzywdzą uczciwych studentów, którzy są często oceniani gorzej niż oszuści. Nie raz można już było usłyszeć o osobach, które otrzymały bardzo dobrą ocenę za pracę napisaną na zamówienie (zakup zajął dwa dni, ze wszystkimi formalnościami), podczas gdy ich znajomi za pracę, nad którą ślęczeli kilka miesięcy, otrzymywali tylko ocenę dobrą. Jest to sytuacja ze wszech miar demoralizująca, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że uczestniczą w niej osoby, które wkraczają w ten sposób w życie zawodowe.

Ogólnopolski system antyplagiatowy

Wydaje się jednak, że największe znaczenie dla poprawy sytuacji mogłoby mieć objęcie możliwie dużej części systemu szkolnictwa wyższego szczelnymi i skutecznymi procedurami antyplagiatowymi. Powinny one umożliwiać kontrolę i - przede wszystkim - ochronę przed ponownym wykorzystaniem wszystkich prac pisemnych, jakie zostały zaliczone (lub obronione) przez studentów (warto wyraźnie zaznaczyć, że nie powinno to dotyczyć wyłącznie prac dyplomowych). Takie rozwiązanie przecięłoby nielegalny obieg tekstów - prac raz oddanych nie można byłoby bezkarnie ponownie wykorzystać, dzięki czemu ich ceny w serwisach piszących na zamówienie wzrosłyby znacznie, co uczyniłoby proceder zamawiania prac zjawiskiem rzeczywiście marginalnym. Taka ochrona byłaby oczywiście możliwa wyłącznie w oparciu o elektroniczny system antyplagiatowy. Przykładem takiego systemu jest Plagiat.pl.

System Plagiat.pl powstał w połowie roku 2002, a od końca 2003 zaczął być wykorzystywany przez polskie uczelnie jako system antyplagiatowy. Dziś z serwisem współpracuje czterdzieści pięć polskich uczelni wyższych (ich na bieżąco aktualizowana lista jest dostępna na stronie www.plagiat.pl), z których siedemnaście przystąpiło do założenia wspólnej bazy prac, tworząc zalążek ogólnopolskiego systemu antyplagiatowego, osiemnaście chroni za pomocą systemu wszystkie prace dyplomowe powstające na uczelniach, a dalsze sześć - robi to w pewnym zakresie. Do bazy danych systemu trafiło jak dotąd ok. 150 tys. prac i liczba ta wzrasta z każdym tygodniem.

Jak działa system Plagiat.pl

System Plagiat.pl jest programem komputerowym służącym do porównywania dokumentów tekstowych. System został skonstruowany w taki sposób, żeby można było dostosować go łatwo do struktury uczelni i realiów panujących w szkolnictwie wyższym. Jego zaletą jest niska cena - roczny koszt korzystania z systemu waha się od kilku do kilkudziesięciu (jednak nie więcej, niż czterdziestu) tysięcy złotych i zależy od liczby dokumentów sprawdzanych i chronionych za pomocą systemu. Usługa porównywania dokumentów udostępniana jest w modelu ASP (przetwarzanie danych odbywa się na serwerze dostawcy usługi; zadanie użytkownika polega na wprowadzeniu dokumentu do analizy), dzięki czemu korzystanie z systemu nie wymaga kosztownych zakupów sprzętu i wydatków na administrowanie serwerami. Wytypowani przez władze uczelni operatorzy systemu otrzymują indywidualne konta zabezpieczone hasłem, dostępne przez internet (logowanie na stronie www.plagiat.pl), umożliwiające komunikację z systemem (zgłaszanie dokumentów do analizy, zapoznawanie się z Raportami). Brak ograniczeń liczby zakładanych kont oraz struktura systemu zakładająca elastyczny, wewnętrzny podział przyznanego uczelni limitu prac do sprawdzenia na jednostki uczelni, umożliwia łatwe dostosowanie go do struktury uczelni, co z kolei pozwala uczynić kontrolę antyplagiatową częścią procedury kwalifikowania pracy do obrony (w przypadku prac dyplomowych) bądź zaliczenia (w przypadku pozostałych prac).


Źródło: Opracowanie własne

W wyniku działania systemu powstają tzw. Raporty podobieństwa, zawierające następujące informacje:

  • współczynniki podobieństwa, określające procentowo, jaka część testowanego tekstu, liczona w liczbie słów, jest tożsama z fragmentami tekstów znajdujących się w bazie danych i zasobach internetu (przy wyliczeniu zwykłego współczynnika, system bierze pod uwagę wszystkie zidentyfikowane fragmenty, w przypadku współczynnika podobieństwa 2, wyłącznie fragmenty, których objętość przekracza limit ustalony przez uczelnianego administratora systemu; wprowadzono go w celu uniknięciu niedogodności związanej z nadwrażliwością systemu na krótkie, konwencjonalne frazy, należące do języka danej dziedziny wiedzy);
  • listę źródeł, w których odnaleziono fragmenty tekstów identyczne z testowanym tekstem (są to zarówno adresy stron internetowych, jak i informacje o pracach z bazy danych systemu);
  • tekst dokumentu z oznaczeniem fragmentów zidentyfikowanych jako tożsame z fragmentami tekstów z bazy danych i zasobów internetu. System umożliwia otwarcie w nowym oknie przeglądarki każdej strony internetowej będącej domniemanym źródłem zapożyczeń.
Zadaniem programu jest udostępnienie użytkownikowi danych umożliwiających stwierdzenie, czy w badanym dokumencie doszło do wykorzystania innych tekstów z naruszeniem autorstwa. Program nie dokonuje takiej oceny. Raport podobieństwa sam w sobie jej nie zawiera, do jej wydania konieczne jest zinterpretowanie go przez kompetentną osobę. System udostępnia liczne udogodnienia ułatwiające interpretację Raportu podobieństwa, do których należą:
  • informacje o liczbie słów znajdujących się we fragmentach identycznych z potencjalnym źródłem zapożyczeń oraz o liczbie tych fragmentów,
  • lista dziesięciu najdłuższych fragmentów zidentyfikowanych przez system jako podobne,
  • możliwość łatwego odnajdywania, dzięki zaznaczeniu odrębnym kolorem, każdego z dziesięciu najdłuższych fragmentów oraz wszystkich fragmentów odnalezionych w jednym potencjalnym źródle zapożyczeń.

Dzięki tym funkcjonalnościom system umożliwia sprawne dokonanie szybkiej oceny, czy dany Raport podobieństwa wymaga dogłębnej analizy. Wstępnej interpretacji Raportu podobieństwa mogą dokonać, po przeszkoleniu przez trenerów z serwisu Plagiat.pl, pracownicy administracyjni uczelni, nieposiadający kompetencji merytorycznych niezbędnych do dokonania właściwej oceny tekstu. Dzięki temu selekcja prac do ostatecznej analizy działa właściwie, a promotorzy nie muszą ponosić znacznych nakładów czasu związanych z funkcjonowaniem systemu.

W chwili obecnej system porównuje badane dokumenty z następującymi bazami tekstów:

  • zasoby internetu,
  • wewnętrzna baza danych uczelni, zawierająca dokumenty wprowadzone do systemu z kont autoryzowanych przez uczelnię,
  • wewnętrzne bazy danych innych uczelni. System umożliwia rozszerzenie zakresu porównywania o bazy innych uczelni współpracujących z serwisem. Warunkiem uzyskania dostępu do baz innych uczelni, jest udostępnienie im własnej bazy. Z formalnego punktu widzenia wymaga to złożenia na ręce Zarządu Plagiat.pl Sp. z o.o. odpowiedniego oświadczenia. Samo udostępnienie baz odbywa się pod pełną kontrolą uczelni (opcja ta jest dostępna w konsoli Uczelnianego Administratora Serwisu).

Sprawą równie ważną jak rozwiązanie informatyczne przeciwdziałające plagiatowaniu, jest właściwa procedura, określająca zasady jego wykorzystywania w uczelni. W wyniku doświadczeń zdobytych w trakcie kilku lat funkcjonowania systemu i współpracy z kilkudziesięcioma szkołami wyższymi, opracowano katalog zasad, na jakich powinna się ona opierać. Zgodnie z przedstawionymi wyżej postulatami, uwzględniono w niej nie tylko czynniki pragmatyczne, jak dążenie do nadania jej cech skuteczności i szczelności, lecz także jej wpływ na świadomość moralną społeczności akademickiej - stąd z jednej strony procedury odwoławcze, a z drugiej postulat dostosowania się do Ustawy o szkolnictwie wyższym w zakresie karania plagiatorów oraz wymóg publicznego udostępniania raportów dotyczących skali zjawiska. Oto skrótowe przedstawienie zasad procedury:

  1. Każdy student składa oświadczenie dotyczące zgodności pracy w wersji drukowanej z plikiem elektronicznym przeznaczonym do sprawdzenia w systemie antyplagiatowym;
  2. Władze uczelni informują społeczność akademicką o istnieniu i zasadach procedury antyplagiatowej;
  3. Wszystkie prace dyplomowe (opcjonalnie - także prace innego rodzaju) są poddawane sprawdzeniu przez system antyplagiatowy:

  4.      3.1. wszystkie prace zostają poddane kontroli z punktu widzenia kryteriów procedury antyplagiatowej,
         3.2. wszystkie prace uznane za spełniające kryteria procedury antyplagiatowej zostają dodane do bazy danych systemu,
         3.3. raporty podobieństwa dotyczące wszystkich prac niespełniających kryteriów procedury antyplagiatowej zostają ocenione przez promotorów,
         3.4. wszystkie prace, które po analizie Raportu podobieństwa uznane zostały za napisane samodzielnie, zostają dodane do bazy danych systemu,
         3.5. wszystkie prace, które po analizie Raportu podobieństwa uznane zostały za napisane niesamodzielnie, zostają odrzucone (studenci nie mogą ich obronić/zaliczyć) i nie zostają wprowadzone do bazy danych systemu;

  5. Kryteria procedury antyplagiatowej dotyczące oceny Raportu podobieństwa są tak skonstruowane, by w pełni wykorzystać zawartość generowanego przez system Raportu podobieństwa z punktu widzenia oceny, czy praca została napisana samodzielnie;
  6. W każdym przypadku, w którym w pracy stanowiącej podstawę nadania tytułu zawodowego osoba ubiegająca się o ten tytuł przypisała sobie autorstwo istotnego fragmentu lub innych elementów cudzego utworu, stosuje się procedurę postępowania wyjaśniającego, opisaną w Ustawie z dnia 27 lipca 2005 Prawo o szkolnictwie wyższym, §§ 215-225;
  7. Pracownicy uczelni mający dostęp do danych przechowywanych w systemie Plagiat.pl są formalnie zobowiązani do zachowywania ich w tajemnicy;
  8. Uczelnia monitoruje funkcjonowanie systemu. Uczelniany administrator systemu Plagiat.pl co roku przedstawia władzom uczelni statystyki dotyczące funkcjonowania systemu Plagiat.pl, zawierające (dla każdego typu prac):
    • liczbę prac sprawdzonych przy użyciu systemu,
    • liczbę prac poddanych szczegółowej analizie,
    • liczbę prac zakwestionowanych.
Oparty na powyższych statystykach raport z funkcjonowania systemu Plagiat.pl i procedury antyplagiatowej jest dostępny publicznie, w szczególności dla wszystkich członków społeczności akademickiej.

Podsumowanie

Jakkolwiek zarówno elektroniczny system antyplagiatowy, którego przykładem jest Plagiat.pl, jak i procedura antyplagiatowa oparta na zasadach podobnych do wypracowanych przez Plagiat.pl Sp. z o.o. nie są z pewnością wystarczającymi środkami do rozwiązania problemu plagiatowania w polskim szkolnictwie wyższym, to wydaje się, że nie da się opanować, ani nawet znacznie ograniczyć zjawisk składających się na ten proceder bez ich zastosowania. Wszystkie inne ważne i potrzebne działania nie będą skuteczne, jeśli pozbawi się je wsparcia w postaci systemowych rozwiązań w rodzaju opisanych powyżej.

INFORMACJE O AUTORZE

SEBASTIAN KAWCZYŃSKI

Autor jest Prezesem Zarządu Plagiat.pl Sp. z o.o., posiadającej internetowy serwis antyplagiatowy Plagiat.pl, tworzącej ogólnopolski system antyplagiatowy dla uczelni wyższych.