Artykuł przeczytałem mniej więcej do połowy, gdyż po prostu nie przypadł mi do gustu.
Autor stawia sobie za cel dokonanie precyzyjnej definicji, co z góry jest skazane na niepowodzenie /ze względu na fakt konieczności precyzyjnej definicji słów tworzących definicję pierwotną - i tak ad infinitum/.
Nie zgodzę się również, że prymarnym celem wypowiedzi jest ich poprawność /a nie wartość komunikacyjna/.
Ponadto artykuł naszpikowany jest błędami logicznymi /np. autor pisze o pozyskiwaniu informacji, przekazywaniu wiedzy/.
Jako student informatyki nie uważam bynajmniej, żeby niespójność semantyczna pojęć jakoś wyraźnie ograniczała rozwój tej dziedziny, gdyż prymarnym językiem informatyki są języki programowania.
Również z artykułu bije dość mocna 'obawa' przed faktem, że znaczenie słów 'wyrabia' się w interakcjach pomiędzy ludźmi - tak było od zawsze i nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek językoznawca mógł ten aspekt rzeczywistość ujarzmić poprzez głoszenie co jest, a co nie jest poprawnym.
Pozdrawiam,
artur
artur, 2009-10-07 23:48:18