To cloud or not to cloud

Wojciech Zieliński

Kilka dni temu Moodle uruchomił usługę MoodleCloud, czyli swój LMS dostępny w chmurze. Zważywszy na popularność Moodla, szczególnie w Polsce, jest to wydarzenie, które zapewne uruchomi szerszą dyskusję, czy przechodzić z platformą e-learning do „chmury”, czy raczej trzymać ją na kontrolowanych przez siebie zasobach.

Zanim przytoczę argumenty za i przeciw, kilka słów porządkujących obszar o którym mówimy. Obecnie mamy do czynienia z trzema typami usług „chmurowych”: udostępnianiem infrastruktury (serwery z oprogramowaniem systemowym), aplikacji oraz platform programistycznych (pominięte w dalszym wywodzie).

Korzystanie z usług udostępniania infrastruktury jest na świecie i w Polsce, dość powszechne. Dotyczy to także platform e-learning, które coraz częściej są instalowane na zewnętrznych serwerach rzeczywistych bądź wirtualnych. MoodleCloud to krok dalej, czyli usługa polegająca na udostępnianiu aplikacji LMS. Oferta takich usług systematycznie rośnie. W sieci dostępne jest ciekawe, choć już nieco nieaktualne (z 2013 roku), zestawienie „The Ulitimate List of Cloud-Based Learning Management Systems”. Trzeba powiedzieć, że przechodzenie rozwiązań e-learningowych do „chmury” następuje zdecydowanie wolniej niż dla aplikacji w innych obszarach. Systemy takie jak CRM Salesforce czy Basecamp do zarządzania projektami osiągnęły ogromną popularność i stopniowo wypierają konkurencyjne rozwiązania sprzedawane w modelu licencyjnym.

Jakie są konsekwencje przejścia do „chmury”? Zacznijmy od sposobu udostępniania – płatnego lub bezpłatnego. Aplikacja w „chmurze” to nie tylko oprogramowanie (kod) wspólnie tworzone przez społeczność, ale także inne zasoby, np. określona pojemność pamięci dyskowej, czy czas procesora, z których aplikacja korzysta. Te zasoby kosztują, wobec czego utrzymanie modelu bezpłatnego staje się trudniejsze. Google, jest przykładem firmy, która daje wiele aplikacji „chmurowych” za darmo (np. Gmail, Google Docs, Google Maps). Rekompensuje to jednak sobie, wykorzystując w płatnych usługach (np. Google Ads) dane, jakie te aplikacje zbierają. "Nie ma darmowych obiadów" i pieniądze muszą się gdzieś pojawić, czego doświadczamy także w przypadku MoodleCloud. Moodle lojalnie uprzedza, że „chmurowy” LMS wyświetla użytkownikom reklamy.

Dla wielu głównym motywem przejścia na aplikacje w „chmurze” jest koszt. Trudno z tym dyskutować w przypadku usług bezpłatnych takich jak MoodleCloud. Moodle stwierdza, że nowe rozwiązanie jest przeznaczone dla niewielkich firm i instytucji edukacyjnych oraz pojedynczych nauczycieli. Nie muszą oni ani sami zajmować się, ani zlecać zakupu i utrzymywania infrastruktury oraz instalacji aplikacji. Jednakże ten model ma ograniczenia do, jak sam przyznaje Moodle, niewielkich zastosowań – do 50 użytkowników i 200 MB pojemności dyskowej. Płatne LMS w „chmurze” są udostępniane w modelach subskrypcyjnych (płatności miesięczne lub roczne z góry) przy zastosowaniu różnych parametrów określających cenę np. liczby loginów, liczby aktywnych użytkowników, liczby kursów, dostępnej pojemność dyskowej. Za powyższą opłatę otrzymujemy do dyspozycji LMS, regularnie uaktualniany (nowe funkcje, poprawki, usuwanie błędów) przez dostawcę, zainstalowany na odpowiedniej infrastrukturze, administrowanej także przez dostawcę i dostosowywanej do planowanego użycia. Ponosimy opłaty subskrypcyjne, ale możemy ograniczyć koszty utrzymywania zasobów IT (ludzie, sprzęt, oprogramowanie, pomieszczenia, etc.). Badania pokazują, że tzw. całkowity koszt posiadania (TCO - total cost of ownership) aplikacji w „chmurze” jest niższy niż takiej samej aplikacji zakupionej w modelu licencyjnym. Jest to jednak przez niektórych kwestionowane, gdyż zależy od metodologii liczenia TCO. W momencie podejmowania decyzji trzeba więc ten wskaźnik policzyć, stosując przyjęte u siebie zasady obliczania kosztów IT.

Moim zdaniem największa zaleta rozwiązań „chmurowych” leży w ich skalowalności. Prosto obrazuje to przykład e-commerce. Są okresy szczytów i spowolnień zakupowych. Dobre rozwiązania „chmurowe” radzą z tym sobie, odpowiednio dostosowując zasoby. Operator sklepu internetowego płaci za nie w zależności od wykorzystania, ponosząc wyższe koszty w szczycie i niższe w trakcie spowolnienia. W przypadku e-learningu sytuacja wygląda podobnie. W instytucjach edukacyjnych, choć pewnie życzylibyśmy sobie, aby było inaczej, uczestnicy kursów korzystają z LMS z różnym natężeniem. W biznesie dochodzi cykliczność szkoleń, które nie są prowadzone przez cały czas z równym natężeniem. To tworzy warunki dla rozwiązań „na żądanie” („on demand”) i ponoszenia kosztów tylko za rzeczywiste wykorzystanie aplikacji wraz z infrastrukturą. Niestety modele subskrypcyjne nie odzwierciedlają tej potrzeby, gdyż zmuszają do wykupienia maksymalnego planowanego wykorzystania w danym okresie. Ta sytuacja nie jest specyficzna dla systemów LMS i dotyczy większości płatnych aplikacji w „chmurze”. Jestem jednak pewien, że będzie się to zmieniało, tak jak ma to miejsce w przypadku oferowania w „chmurze” infrastruktury. Jeszcze kilka lat temu dominowały modele o stałych okresowych opłatach. Dziś wiodący dostawcy np. Amazon Web Services dostarczają usługę niemal w całości rozliczną za bieżące wykorzystanie zasobów (pojemność dyskowa, czas procesora, pasmo, itp.).

Główne zastrzeżenia do aplikacji w „chmurze” dotyczą prywatności, własności i bezpieczeństwa danych. Korzystając z usługi LMS, takiej jak MoodleCloud, jesteśmy zdani na politykę prywatności narzuconą przez jej dostawcę. Niekoniecznie musi nam ona odpowiadać, a do tego nigdy nie będziemy mieli pewności, jak wykorzystywane są dane, które dostarczamy (np. o uczestnikach kursów, kontent, itp.), a także te które powstają w wyniku działania aplikacji (np. o korzystaniu z zasobów). Fakt, że w MoodleCloud pojawiają się Google Ads, w więc bardzo spersonalizowana reklama, pokazuje potencjalne zagrożenia.

Aplikacje „chmurowe” są zamknięte. Mimo, że dane pozornie należą do nas nie możemy ich przenieść do innej aplikacji w „chmurze” lub licencjonowanej. Dostawcy usług nie dają po temu narzędzi, co znacząco podnosi koszt ewentualnej zmiany. W przypadku platform LMS dotyczy to przede wszystkim tych rozwiązań, w których kurs można wytworzyć jedynie narzędziami dostępnymi w aplikacji. Z dużym prawdopodobieństwem przejście na inny LMS będzie wiązało się z ponownym opracowaniem kursów oraz utworzeniem od nowa bazy użytkowników.

Co do bezpieczeństwa, tzn. odporności aplikacji „chmurowych” na wszelkiego rodzaju ataki i próby wykradzenia danych, to nie wydaje mi się, aby były tu znaczące różnice w porównaniu z aplikacjami udostępnianymi z prywatnych zasobów. Mamy w końcu do czynienia z takimi samymi systemami, tyle że zainstalowanymi w różnych miejscach i obsługiwanymi przez różny personel. Zasady ochrony też są te same. Ponadto najsłabszym ogniwem jest zazwyczaj użytkownik.

Myślę, że mimo wad, przyszłość jest w „chmurze”. Ciekawe na ile nowa usługa związana z bardzo popularną platformą Moodle spopularyzuje ten sposób budowania rozwiązań e-learnigowych.

Data dodania: 13.07.2015

Tagi wpisu

LMS cloud Moodle

Wojciech Zieliński

Członek Zarządu Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego, członek Komitetów Doradczych eLearning Papers oraz Online Educa w Berlinie. Prezes Zarządu MakoLab S.A. Zarządzał wieloma projektami e-learningowymi, w tym studiami online na platformie Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego oraz E-egzaminem 2008. Jego zainteresowania koncentrują się wokół wykorzystania technik informacyjnych w uczelniach. Prowadzi działalność doradczą i jest autorem wielu publikacji z tego zakresu.