Procedury a wartości akademickie - środowiskowa dyskusja

Komentarze do artykułu:

KONFLIKT MIĘDZY NOWYMI PROCEDURAMI I STARYM ETOSEM Pozwolę sobie kontynuować powyższą dyskusję od tego właśnie, zdaniem prof. Janiny Jóźwiak, nieco prowokacyjnego aspektu problemu do rozwiązania "Czy procedury działania instytucji akademickich sprzyjają wartościom etosu akademickiego?" Prof. Jolanta Gładys-Jakóbik bardzo trafnie ujęła ten stary etos akademicki w słowach "Kiedyś była to działalność mająca charakter autoteliczny, wielu pracownikom dawała satysfakcję, a niektórym - poczucie misji." Jeśli tylko nie będziemy zamykali oczu na ten oczywisty fakt, że uczelnie wyższe stają się coraz bardziej organizacjami rynkowymi, nie zdziwi nas przewijające się w wystąpieniach dyskusyjnych nawiązywanie do procedur rozwijanych w rozmaitych organizacjach życia gospodarczego. Z tego względu pominąłbym pokusę rozważania nieuniknionych procesów społecznych w kategoriach "Czy to dobrze, czy źle?", ale ukonkretniłbym tytułowe pytanie do postaci następującej "Jak dalece możemy się posunąć w erodowaniu starego etosu akademickiego przy pomocy nowych, rynkowych procedur, a przed przekroczeniem jakiego Rubikonu powinniśmy się stanowczo wzbraniać?" Pozwolę sobie w tym celu pójść w ślady prof. Ewy Chmieleckiej ("stara piosenka Franka Sinatry 'Love and marriage'") i, ukazując przeciwny rynkowemu biegun organizacji społecznych, odwołać się do znanego serialu telewizyjnego "Detektyw w sutannie". Czy muszę przypominać komizm związany z rozmaitymi pomysłami marketingowymi księdza Philipa Prestwicka? Od wiadomości w rodzaju "Ksiądz chce 47 tys. od 90-latki" ( http://www.tutej.pl/cms.php?i=27783 ) wieje już raczej nie komizmem, a grozą. Wracając do środowiska maklerów giełdowych wzmiankowanego przez prof. Ewę Chmielecką, czy nowe procedury miałyby w obszarze profesji, gdzie określoną rolę odgrywa coś tak archaicznego jak "powołanie", prowadzić do coraz częstszego pojawiania się stwierdzenia, które znajduję w dzisiejszym wydaniu czasopisma "The New York Times": "There is nothing wrong with it — it’s not illegal, [...] But it’s ugly." [Wall Street Winners Get Billion-Dollar Paydays By JENNY ANDERSON ( http://www.nytimes.com/2008/04/16/business/16wall.html?th&emc=th )]? Obawiam się zatem, że w niniejszej dyskusji żadną miarą nie unikniemy stałej obecności starego pytania "Czy wszystko jest na sprzedaż?" A tak już zupełnie na marginesie, odzwierciedleniem jakiego elementu etosu akademickiego jest nasza aktywność dyskusyjna na forum "e-mentora" czy szerzej - w Internecie? Ma ona coś wspólnego ze wzmianką prof. Janiny Jóźwiak o czasopismach z listy filadelfijskiej? ;-)

Ciekawe, czy teraz ten cytat z NYT ("There is nothing wrong with it - it's not illegal, [...] But it's ugly.") wyglądał będzie lepiej?

Dodaj komentarz

captcha

działanie 2

 
  Weź udział w dyskusjach komentujących inne artykuły:
okladka big pobierz pdf

Data wydania: 14 kwietnia 2008 r.
wersja online: ISSN 1731-7428
wersja drukowana: ISSN 1731-6758

info Artykuły naukowe zawarte w niniejszym czasopiśmie są recenzowane.