AAA

O kierunkach studiów i standardach kształcenia

Głos w dyskusji nad propozycją
Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego

Marek Rocki, Stanisław Macioł

Polskie szkolnictwo wyższe wchodzi w okres zasadniczych zmian organizacyjnych i programowych. Zmiany te podyktowane są zarówno udziałem Polski w procesie bolońskim, mającym doprowadzić do utworzenia do 2010 r. Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego, jak i koniecznością podniesienia jakości kształcenia. W 2005 r. należy spodziewać się uchwalenia nowej ustawy prawo o szkolnictwie wyższym oraz opracowania nowych standardów kształcenia dla studiów dwustopniowych: licencjackich i magisterskich. Jak wiadomo, prace nad standardami kształcenia i kierunkami studiów są domeną Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego (RGSzW), która przygotowuje odpowiednie propozycje i rekomendacje dla Ministra Edukacji Narodowej i Sportu. Minister zaś w drodze rozporządzenia ustala nazwy kierunków studiów i obowiązujące dla nich standardy nauczania.

Wstępne założenia i projekty nowego uregulowania powyższych kwestii Rada Główna Szkolnictwa Wyższego rozesłała do uczelni w kwietniu br. Po zapoznaniu się z opiniami nadesłanymi przez uczelnie, w dniu 15 lipca 2004 r. Rada Główna przyjęła stanowisko dotyczące modelu kształcenia na poziomie wyższym, w postaci dwóch dokumentów:
  1. Kierunki studiów i standardy kształcenia. Ustalenia podstawowe i zalecenia przyszłych działań;
  2. Standardy kształcenia. Zasady ogólne. Dokumenty te także zostały skierowane do władz rektorskich poszczególnych uczelni z prośbą o ich zaopiniowanie do dnia 15.09.2004 r.
Zważywszy na szczególną rangę poruszanych zagadnień oraz świadomość, że przyjęte rozwiązania na co najmniej kilkanaście lat ukształtują system polskiego szkolnictwa wyższego, warto odnieść się do propozycji opracowanych przez Radę Główną Szkolnictwa Wyższego.

Uwagi ogólne

Nowy model kształcenia na poziomie wyższym powinien - od strony legislacyjnej - zawierać takie rozwiązania prawne, które uczelniom akademickim, zwłaszcza o charakterze autonomicznym, posiadającym odpowiedni potencjał naukowy oraz ugruntowaną pozycję badawczą i edukacyjną, pozostawią znaczną swobodę w kształtowaniu kierunków studiów i programów kształcenia1. Tylko to jest w stanie zapewnić innowacyjność kształcenia i powiązanie treści dydaktycznych z najnowszymi osiągnięciami naukowymi. Nie ulega bowiem wątpliwości fakt, że to na uczelniach spoczywa szczególna odpowiedzialność za rozwój i jakość szkolnictwa wyższego oraz za rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Potwierdziły to m.in. Konwencja Europejskiego Stowarzyszenia Uniwersyteckiego (EUA) w Grazu w 2003 r. oraz berlińska konferencja ministrów ds. edukacji z krajów sygnatariuszy Deklaracji Bolońskiej (2003 r.). Propozycje Rady Głównej, zawarte w stanowisku dotyczącym modelu kształcenia na poziomie wyższym, mimo widocznej w stosunku do pierwotnej wersji poprawie, są nadal mocno sformalizowane. W naszym przekonaniu ścisłe reglamentowanie listy kierunków studiów2 i ustalanie dla nich szczegółowych standardów kształcenia stoi w sprzeczności m.in. z deklaracją EUA, w której wyraźnie stwierdzono, że proces boloński powinien unikać nadmiernej regulacji, a zamiast tego należy opracować punkty odniesienia i wspólne poziomy oraz opisy przedmiotów. Rządy muszą upoważnić instytucje i wzmocnić ich autonomię przez utworzenie stabilnej sytuacji prawnej i finansowej, jak też zachęcać uczelnie do rozwijania się w różnych formach oraz zająć się przeszkodami w mobilności studentów3. Z perspektywy doświadczeń Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie opowiadamy się za zmianą dotychczasowego przepisu ustawy o szkolnictwie wyższym (art. 4a ust. 3), mówiącym, że uruchomienie nowego kierunku studiów spoza listy kierunków MENiS, przez uczelnię akademicką o charakterze autonomicznym wymaga uzyskania zgody Państwowej Komisji Akredytacyjnej. Komisja powinna mieć prawo opiniowania projektu uruchomienia takiego kierunku studiów, zwłaszcza pod kątem spełnienia przez wnioskodawcę obowiązujących wymagań kadrowych do jego prowadzenia, ale ostateczna decyzja - po spełnieniu wymagań formalnych - powinna należeć do senatu danej uczelni. Wprowadzenie systemu studiów dwustopniowych (proces kształcenia ma się odbywać w systemie trzystopniowym, ale pomijamy tu trzeci stopień - studia doktoranckie) wymaga od Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu działań służących bardziej zdefiniowaniu charakteru dyplomu studiów licencjackich i dyplomu studiów magisterskich oraz określeniu zakresu wiedzy i rodzaju umiejętności, które powinien posiadać absolwent studiów I i II stopnia niż ustalania minimum programowego w postaci obligatoryjnego zestawu i wymiaru godzinowego przedmiotów ogólnych, podstawowych i kierunkowych. Szczególnie ważne jest rozstrzygnięcie kwestii charakteru studiów licencjackich, czy są one zawodowe czy akademickie, i czym one się różnią. Jak wynika z propozycji Rady Głównej zasadniczym czynnikiem różnicującym studia zawodowe od akademickich ma być obowiązkowa praktyka zawodowa na studiach zawodowych. To dobre rozwiązanie, ale niewystarczające. Naszym zdaniem nie da się opracować dobrego minimum programowego zarówno na potrzeby dużych renomowanych uczelni akademickich, jak i znacznie słabszych wyższych szkół zawodowych. Takich rozwiązań nie spotyka się również w szkolnictwie wyższym krajów zachodnich. W dobie przynależności Polski do Unii Europejskiej, w okresie otwierania się europejskiego rynku pracy, wzrostu zakresu umiędzynarodowienia studiów i tworzenia Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego konieczne jest umieszczenie w standardach kształcenia dwóch języków obcych, a nie tylko jednego.

W obu dokumentach opracowanych przez Radę Główną Szkolnictwa Wyższego nie dostrzega się konsekwencji w sposobie pomiaru obciążeń studenckich. Równolegle występują bowiem w tekście: procenty, godziny i punkty ECTS. Proponujemy ujednolicenie zapisów przez konsekwentne stosowanie punktów ECTS. Wymaga to, co prawda, zmiany sposobu myślenia o pomiarze wiedzy i obciążeń studenckich, ale jeśli w ustaleniach podstawowych pisze się o procesie bolońskim, to jest to konieczne.

Kierunek studiów

Zgodnie z definicją podaną przez Radę Główną Szkolnictwa Wyższego, kierunek studiów jest wyodrębnionym obszarem kształcenia posiadającym własną, wyrazistą tożsamość naukową lub artystyczną4. Wydaje się, że struktura dyscyplinarna nauki (dziedziny nadawania stopni naukowych) może stanowić jedynie ogólną przesłankę wyodrębniania kierunków o charakterze akademickim. Ta konstatacja jest o tyle istotna, że - jak wynika z doświadczeń szkolnictwa wyższego krajów zachodnich - kierunki studiów tworzone są także "w poprzek" dyscyplin naukowych, co związane jest z rozwojem interdyscyplinarności wiedzy i coraz liczniejszym zapotrzebowaniem rynku pracy na absolwentów posiadających taką właśnie wiedzę. W tej sytuacji pojęcie kierunek studiów ma więc charakter głównie informacyjny (dla kandydatów na studia i ich rodzin, studentów oraz pracodawców). Trudno zgodzić się z podanym przez RGSzW kryterium wyodrębniania kierunku studiów w postaci zestawu przedmiotów podstawowych i kierunkowych. Jeśli bowiem definiuje się grupy kierunków studiów i kierunki studiów, to te definicje winny mieć swoje konsekwencje. Określone w standardach kształcenia przedmioty podstawowe powinny zatem być wspólne dla danej grupy kierunków studiów5. W tym zakresie Szkoła Główna Handlowa ma ponad dziesięcioletnie i jednoznacznie pozytywne doświadczenie. Podobne doświadczenie ma wiele innych uczelni, które na pierwszym roku (a bywa, że i na dwóch latach) oferują wspólny program kształcenia dla wszystkich swoich studentów. Przy takim rozwiązaniu dla wyodrębnienia kierunku studiów konieczne byłoby wskazanie tylko przedmiotów kierunkowych różniących proponowany nowy kierunek od dotychczas istniejących, a nie jak w propozycji RGSzW - przedmiotów podstawowych i kierunkowych. W przeciwnym wypadku nazwa "przedmioty kierunkowe" nie jest logiczna (wrócimy do tego problemu formułując uwagi do standardów kształcenia). Według Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego student podejmujący studia magisterskie na kierunku innym niż kierunek ukończonych studiów licencjackich/ inżynierskich winien zaliczyć nie mniej niż 60% wszystkich przedmiotów podstawowych i kierunkowych (liczonych godzinowo lub punktami ECTS) określonych w standardach dla I stopnia kształcenia na kierunku, na którym podejmuje studia magisterskie. Naszym zdaniem jest to zdecydowanie zbyt "ostry" wymóg, który wyraźnie ogranicza swobodę wyboru edukacyjnego studentów podejmujących studia II stopnia. Wyrównywanie różnic programowych powinno być oparte na mniej restrykcyjnych zasadach. W skrajnym bowiem przypadku student musiałby zaliczyć dodatkowo aż blisko 400 godzin zajęć6. Ponadto egzamin wstępny na II stopień studiów może i powinien spełniać odpowiednią rolę selekcyjną. Osoby, które go zdadzą powinny posiadać wiedzę umożliwiającą im skuteczne studiowanie na nowym (zmienionym) kierunku studiów. Z pewnością też studia licencjackie o charakterze akademickim, prowadzone na niezbyt dużej liczbie kierunków, odpowiadających podstawowym dziedzinom wiedzy, stanowiłyby dobrą podstawę do podejmowania już bardziej ukierunkowanych studiów magisterskich. Przy tym rozwiązaniu w zasadzie nie istniałby problem uzupełniania wiedzy (związany ze standardami kształcenia na danych kierunkach) przy zmianie kierunku dalszych studiów. W projekcie Rady Głównej decydentem w sprawie określenia jakie przedmioty podstawowe i kierunkowe ma zaliczyć student, który po uzyskaniu dyplomu licencjata zmienia kierunek studiów, jest dziekan wydziału. W naszym przekonaniu powinna to być decyzja odpowiedniej rady/komisji lub wytyczna zawarta w standardach kształcenia na danym kierunku studiów. Ponadto wskazuje się, że dziekan ma tę decyzję podjąć w porozumieniu z jednostką prowadzącą kierunek studiów. Powstaje pytanie, co to jest "jednostka prowadząca kierunek studiów". W przypadku SGH jest to bowiem uczelnia, zaś w innych szkołach wyższych jest to wydział lub czasami kilka wydziałów. Można domniemywać, że Autorzy projektu myślą o takiej sytuacji, kiedy kierunek studiów nierozłącznie związany jest z jednostką nie większą od wydziału. Generalnie omawiane tu propozycje Rady Głównej wydają się być sprzeczne z ideami procesu bolońskiego, a ściślej z poziomą mobilnością studentów. Naszym zdaniem sprawa jest zbyt poważna i nie może być pozostawiona w obecnym kształcie. Jeśli studia magisterskie (jak to wynika z projektu) mają być kontynuacją studiów licencjackich, to już w standardach kształcenia dla studiów magisterskich powinno być powiedziane, które z przedmiotów studiów I stopnia danego kierunku muszą być zaliczone przez absolwentów studiów I stopnia innych kierunków. Uważamy, że powinny to być głównie te przedmioty, które są wprowadzeniem (podstawą) do przedmiotów kierunkowych na II stopniu studiów. Poważne wątpliwości budzi propozycja powołania instytucji makrokierunku. Uczelnia lub kilka uczelni mogłaby utworzyć makrokierunek co najmniej z dwóch kierunków studiów, z których jeden wybiera student jako kierunek podstawowy. W sytuacji, gdy minimum programowe na wszystkich kierunkach jest proponowane na poziomie 40 % ogólnego wymiaru studiów, a więc na poziomie zdecydowanie niższym niż obecnie, a później w ramach makrokierunku należy z tego zaliczyć 70% przedmiotów podstawowych i kierunkowych określonych w standardach kształcenia podstawowego kierunku studiów, to nie ma realnego uzasadnienia do tworzenia makrokierunku. Pozostaje bowiem wystarczająco duża rezerwa w ogólnym wymiarze studiów, aby uczelnia i student mogli dowolnie kształtować program i ścieżki studiów. Makrokierunek zaś będzie "sztucznym" tworem, z wątpliwą nazwą (jaką? łączną?) i do tego mało zrozumiałą dla odbiorcy. Jak się wydaje byłoby lepiej, aby taki makrokierunek był "szczególnym" kierunkiem studiów, tzn. spoza ministerialnej listy ogólnopolskich kierunków studiów, powoływanym przez senaty uczelni akademickich o charakterze autonomicznym (np. po uprzednim zaopiniowaniu przez PKA). Warto też zwrócić uwagę, że w uczelniach zachodnich nie spotyka się podziału na makrokierunki i kierunki studiów. Jedne i drugie, czyli te "szersze" i "węższe" mają wspólną nazwę kierunku studiów (programu kształcenia). W przepisach dotyczących nadawania tytułu absolwentom studiów wyższych nie jest jasne dlaczego wyodrębniono tytuł zawodowy "lekarz dentysta" i "lekarz weterynarii", a nie wyodrębniono np. tytułu "magistra pedagogiki", "magistra chemii" czy "magistra ekonomii". W konsekwencji, w przypadku tych pierwszych uzyskany tytuł precyzuje kierunek studiów, a w przypadku pozostałych - nie. Zapis ten utrwala nieszczęśliwe rozwiązanie wprowadzone rozporządzeniem ministra na początku lat 90., które prawie bez wyjątku wszystkim absolwentom uczelni wyższych przyznawało jednolity tytuł magistra lub licencjata. Zwyczaje w uczelniach północnoamerykańskich - odwołujemy się do nich, bo celem Strategii lizbońskiej jest dorównanie gospodarce amerykańskiej - wskazują, że liczba tytułów, jakie można uzyskać, jest dużo większa i różnorodniejsza. Oczywiście większość absolwentów uzyskuje tytuł: B.A., B.Sc., M.A. lub M.Sc, ale obok nich istnieją (podajemy tu tytuły z ofert programowych University of Minnesota oraz McGill University): Bachelor of Commerce, Master of Architecture, Master of Business Administration, Master of Business Taxation, Master of Fine Arts, Master of Forestry, Master of Landscape Architecture, Master of Music, Master of Planning, Master of Social Work itd. Wobec powyższego celowy byłby w Polsce powrót do większego zróżnicowania tytułów nadawanych absolwentom studiów wyższych. Rada Główna Szkolnictwa Wyższego zakłada, że dyplom ukończenia studiów powinien zawierać: tytuł/tytuł zawodowy, nazwę kierunku studiów i nazwę specjalizacji. W przypadku zaś studiów na makrokierunku - nazwę makrokierunku, nazwę podstawowego kierunku i nazwę lub nazwy specjalizacji. Naszym zdaniem wpis na dyplomie nazwy specjalizacji nie powinien być obligatoryjny, albowiem będzie wydawany suplement do dyplomu, w którym będzie przedstawiona pełna "ścieżka studiów" danego absolwenta. Ponadto wpis nazwy specjalizacji może ograniczać szanse absolwentom na rynku pracy. Także brak jest rozróżnienia między pojęciem specjalizacji i specjalności, a jak wiadomo w polskim szkolnictwie wyższym dominowało dotychczas pojęcie specjalności. Jeśli chodzi o studia doktoranckie, to proponowany przez RGSzW wymiar tych studiów na poziomie 20% punktów ECTS obowiązujących w programie pięcioletnich studiów magisterskich wydaje się zbyt mały. Studia doktoranckie powinny dawać minimum 90 punktów ECTS (odpowiednik trzech semestrów nauki), czyli byłoby to poziomie 30% punktów ECTS obowiązujących w programie pięcioletnich studiów magisterskich.

Standardy kształcenia

Przez pojęcie standardy kształcenia (obecnie: standardy nauczania) najogólniej rozumie się zestaw wymagań dotyczących programu studiów, których realizacja jest obligatoryjna na danym kierunku studiów we wszystkich uczelniach w kraju. Struktura zatwierdzanych przez Ministra Edukacji Narodowej i Sportu standardów nauczania dla każdego z kierunków studiów jest taka sama i składa się z sześciu elementów:

  1. Wymagania ogólne.
  2. Sylwetka absolwenta.
  3. Grupy przedmiotów i minimalne obciążenia godzinowe.
  4. Praktyki.
  5. Przedmioty w grupach i minimalne obciążenia godzinowe.
  6. Treści programowe przedmiotów.
Standardy nauczania zawierają również główne treści programowe każdego z przedmiotów podstawowych i kierunkowych. Z reguły są to parozdaniowe opisy tematyki przedmiotu, sprowadzające się do głównie do haseł - słów kluczowych. W standardach nauczania nie podaje się natomiast treści programowych przedmiotów specjalizacyjnych i specjalnościowych, tylko odpowiednie zalecenia dotyczące tych przedmiotów. Nie ma też ustalonej sekwencji przedmiotów. W standardach kształcenia ogólna charakterystyka kierunku studiów zawiera określenie minimalnego czasu trwania studiów na danym kierunku i odpowiadającej mu minimalnej ogólnej liczby punktów ECTS koniecznych do uzyskania dyplomu na tym kierunku oraz minimalnej ogólnej liczby godzin studiów. Deklaracja Bolońska zakłada, że studia I stopnia będą trwały minimum 3 lata, co odpowiada 180 punktom ECTS. Naturalną konsekwencją stosowania systemu ECTS jest fakt, że każdemu semestrowi nauki odpowiada 30 punktów ECTS, a więc przykładowo studia 3,5-letnie powinny liczyć 210 punktów ECTS. Jak wynika z zapisów i logiki Deklaracji Bolońskiej studia licencjackie i studia magisterskie są autonomiczne, a więc standardy kształcenia (minima programowe) na danym kierunku muszą też być autonomiczne dla tych stopni studiów. Nie do zaakceptowania jest zatem stwierdzenie Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego, że minimum programowe powinno określać obligatoryjny zestaw przedmiotów składających się na programy kształcenia na obydwu stopniach studiów na danym kierunku. Przedmioty i grupy przedmiotów wskazane w minimum programowym (poza wychowaniem fizycznym) powinny stanowić 40% ogólnej liczby godzin zajęć lub punktów ECTS ustalonej łącznie dla obydwu stopni studiów na danym kierunku. Rada Główna nie powinna wychodzić od sumarycznego obciążenia przedmiotami z minimum programowego dla dwóch stopni studiów, ale określić je niezależnie dla każdego stopnia (np. po 40 % obciążenia na każdym stopniu). Przecież są (i będą) uczelnie, które prowadzą (będą prowadziły) dany kierunek tylko na poziomie licencjackim, a inne - ten sam kierunek tylko na poziomie magisterskim. Kto zatem będzie sprawdzał łączne wypełnienie minimum? W standardach kształcenia Rada Główna nadal proponuje podział przedmiotów na trzy grupy: przedmioty ogólne, podstawowe i kierunkowe. Do grupy przedmiotów ogólnych, wspólnej dla wszystkich kierunków studiów, zalicza się 3 przedmioty: język nowożytny (120 godz.), technologię informacyjną (30 godz.) oraz wychowanie fizyczne (w wymiarze regulowanym stosownymi przepisami - jeszcze ich brak). Zapisy dotyczące powyższych przedmiotów są bardzo mało precyzyjne, np. że minimum programowe powinno zawierać co najmniej 30 godzin (odpowiadającym 2 punktom ECTS) zajęć z technologii informacyjnej dla studentów, którzy nie mają wymaganej znajomości tego przedmiotu. Powstaje pytanie, jak można określić godzinami zajęć uzyskanie "wymaganej znajomości przedmiotu" i co to znaczy "wymagana znajomość przedmiotu"? Czy nie lepiej np. zapisać, że studenci muszą umieć w toku dalszych zajęć wykorzystywać edytor tekstów, arkusz kalkulacyjny i pocztę elektroniczną oraz, jeśli tego nie wynieśli ze szkoły średniej, powinni uzyskać stosowny certyfikat w uczelni? Ponadto wątpliwości budzi zdanie, że poszczególnym poziomom znajomości technologii informacyjnej powinny zostać przypisane punkty ECTS. Czyżby zatem student zwolniony z zajęć z technologii informacyjnej z uwagi na dobrą znajomość informatyki miał dostać więcej niż 2 punkty ECTS, które uzyska jego kolega po zaliczeniu zajęć z tego przedmiotu? Chyba nie, od tego są oceny egzaminacyjne, które różnicują poziom posiadanej wiedzy. Generalną zasadą w punktowych systemach studiów jest, że osoby znające już dane przedmioty (tu technologię informacyjną i język obcy) nie mogą otrzymać większej liczby punktów niż maksymalna liczba punktów ustalona dla tych przedmiotów w programie studiów. Jak już pisaliśmy na wstępie, do grupy przedmiotów ogólnych należy wprowadzić drugi język obcy. Jednocześnie proponujemy rezygnację z obligatoryjności zajęć z wychowania fizycznego (w poprzednim projekcie RGSzW wychowanie fizyczne nie było obligatoryjne). Uważamy, że w dużym stopniu za istnieniem wychowania fizycznego przemawia posiadanie kadry i obiektów sportowych, a nie rzeczywista potrzeba. W przypadku języków obcych jest odwrotnie: potrzeba jest oczywista lecz brak jest kadr. Poprzez zmiany w minimach programowych można wymusić pożądane zmiany w tym zakresie. Uważamy też, iż osoby, które będą zwolnione z zajęć językowych (na podstawie posiadanych certyfikatów lub zdanych wcześniej egzaminów na uczelni) powinny być zobligowane do uzyskania kilku punktów ECTS za przedmioty/wykłady prowadzone w języku obcym. Z kolei w przypadku przyjęcia w standardach zapisu o fakultatywności zajęć z wychowania fizycznego bardzo istotnym czynnikiem zwiększającym zainteresowanie studentów uczestnictwem w zajęciach sportowych byłoby przyznanie tym zajęciom nawet paru punktów ECTS. Ponownie wyraźnie opowiadamy się za ustaleniem wspólnego zestawu przedmiotów podstawowych dla wszystkich (lub kilku) kierunków studiów należących do danej grupy kierunków studiów. Wówczas dopiero nabiera sensu nazwa "przedmioty kierunkowe", bo to one będą stanowiły o odrębności kierunku studiów.

Ze względu na przejrzystość standardów kształcenia (także w wymiarze międzynarodowym) i ich wartość informacyjną dla kandydatów na studia proponujemy rezygnację z trójpodziału przedmiotów na: ogólne, podstawowe i kierunkowe. Znacznie lepszym, naszym zdaniem, jest podział przedmiotów na podstawowe (lub ogólne) i kierunkowe. Powyższe rozwiązanie jest tym bardziej zasadne, że Rada Główna w grupie przedmiotów kształcenia ogólnego proponuje tylko 3 przedmioty (a jeszcze z dwóch z nich można być zwolnionym, o ile je się zna). W analizowanym projekcie Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego konieczna wydaje się likwidacja zapisu, że przedmioty podstawowe powinny być realizowane w zasadzie na pierwszym stopniu kształcenia na danym kierunku studiów. Wynika to bezpośrednio z faktu, że standardy kształcenia na danym kierunku studiów powinny być opracowane oddzielnie dla każdego stopnia studiów na tym kierunku.

Należy dodać, że Rada Główna podtrzymała zasadę, że na studiach zaocznych oraz wieczorowych obowiązuje nie mniej niż 60% ogólnej liczby godzin wymaganych na studiach stacjonarnych, w tym wszystkie przedmioty podstawowe i kierunkowe z danego kierunku studiów. Ponadto Rada opowiedziała się za uelastycznieniem studiów i w tej kwestii zaproponowała zapis, że uczelnia zobowiązana jest zapewnić studentom możliwość wyboru przedmiotów w ramach co najmniej 30% całkowitej liczby godzin studiów lub punktów ECTS. Propozycja jest godna poparcia, ale zważywszy na możliwości kadrowe i finansowe wielu uczelni, wystarczyłoby ustalenie wielkości progowej na poziomie co najmniej 20% całkowitej liczby godzin studiów lub punktów ECTS.

Kierunek studiów a grupa

Propozycja Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego przypisania istniejących w polskim szkolnictwie wyższym ponad 100 kierunków studiów do 11 grup kierunków na ogół jest zasadna, jakkolwiek w przypadku kilku kierunków budzi wątpliwości. Naszym zdaniem kierunek stosunki międzynarodowe, wywodzący się z kierunku międzynarodowe stosunki gospodarcze, a później z kierunku międzynarodowe stosunki gospodarcze i polityczne bardziej należy do grupy kierunków ekonomicznych niż do grupy kierunków społecznych. Najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak przywrócenie kierunku międzynarodowe stosunki gospodarcze (zabiega o to środowisko akademickie, nie tylko uczelni ekonomicznych) i umieszczenie go w grupie kierunków ekonomicznych, oraz pozostawienie kierunku stosunki międzynarodowe (obok zbliżonego kierunku politologia) w grupie kierunków społecznych. Z kolei kierunek transport, mógłby należeć nie tyle do grupy kierunków ekonomicznych, co do grupy kierunków technicznych, natomiast kierunek gospodarka przestrzenna - odwrotnie. Mamy nadzieję, że przedstawione przez RGSzW propozycje są jednak tymczasowe, bo ciągle zawierają (w grupie kierunków ekonomicznych) takie błędy, jak kierunek o nazwie informatyka i ekonometria, w ramach którego uczelnie muszą umieszczać specjalności o nazwie "demografia" i "statystyka". Z tego powodu SGH "walczyła" o zmianę nazwy tego kierunku na metody ilościowe w ekonomii i systemy informacyjne. Na zakończenie pragniemy zwrócić uwagę, że kwestia przynależności danego kierunku studiów do grupy kierunków ekonomicznych jest niezmiernie istotna z uwagi na przepisy ustawy o finansach publicznych i związane z tym możliwości wykonywania zawodu. Niektóre stanowiska, np. głównego księgowego w jednostce budżetowej wymagają posiadania dyplomu ukończenia ekonomicznego kierunku studiów. Absolwenci kierunku stosunki międzynarodowe z uczelni ekonomicznych, którzy zajmowali te stanowiska już mają problemy w pracy (świadczą o tym ich listy i zapytania kierowane do władz uczelni, ministerstwa oraz do prasy).

Bibliografia

  • Focus on the Structure of Higher Education in Europe 2003/04. National Trends in the Bologna Process. Eurydice, Brussels 2003.
  • Forward from Berlin: the role of universities, EUA, Leuven, 4 lipca 2003 r.
  • Gołębiowski T., Kloc K., Macioł S., Romanowska M., Projekt reformy studiów w SGH: dwustopniowe studia dzienne, "Gazeta SGH" nr 186/2004
  • Graz Reader. EUA Convention of Higher Educational Institutions, EUA, Graz, 29-31 May 2003.
  • Jackowski S., Uczelnie na zakręcie, Forum Akademickie nr 6, czerwiec 2004 r.
  • Realising the European Higher Education Area. Communiqué of the Conference of Ministers responsible for Higher Education in Berlin on 19 September 2003,
    http://www.bologna-berlin2003.de/haupt1.htm
  • Reichert S., Tauch C., Trends 2003. Progress towards the European Higher Education Area, EUA, European Commission, July 2003.
  • Stanowisko nr 41/2004 Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego z dnia 15 lipca 2004 r. dotyczące modelu kształcenia na poziomie wyższym (wraz z dwoma załącznikami):
    1. Kierunki studiów i standardy kształcenia. Ustalenia podstawowe i zalecenia przyszłych działań.
    2. Standardy kształcenia. Zasady ogólne.

INFORMACJE O AUTORACH

dr hab. MAREK ROCKI
Autor jest absolwentem SGPiS, gdzie w 1981 r. uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych, a w 1988 r. - stopień doktora habilitowanego. Był w SGH w kolejnych kadencjach prorektorem do spraw dydaktyczno-wychowawczych, dziekanem Studium Podstawowego, prorektorem do spraw zarządzania, dziekanem Studium Dyplomowego. W latach 1999-2006 pełnił funkcję rektora Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Jego zainteresowania naukowe i związany z nimi dorobek, obejmują zagadnienia związane z modelami ekonometrycznymi i ich efektywnością. Zajmuje się również problematyką jakości kształcenia w szkołach średnich i wyższych, jak i zagadnieniami zarządzania w szkolnictwie wyższym.

STANISŁAW MACIOŁ
Autor jest kierownikiem Ośrodka Rozwoju Studiów Ekonomicznych SGH. Jego zainteresowania naukowe od lat koncentrują się na zagadnieniach związanych z kształceniem ekonomistów, przemianami systemowymi w szkolnictwie wyższym, dostępnością studiów, programami i jakością kształcenia.

 

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.

dodaj komentarz dodaj komentarz

Przypisy

1 Szerzej o tym pisze m.in. S. Jackowski, dziekan Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. Por. S. Jackowski, Uczelnie na zakręcie, Forum Akademickie nr 6, czerwiec 2004 r.

2 Wyodrębnienie nowego kierunku studiów będzie możliwe tylko w szczególnie uzasadnionych sytuacjach, przy czym standardy kształcenia dla nowego kierunku powinny zawierać co najmniej 35% przedmiotów podstawowych i kierunkowych niepokrywających się ze standardami któregokolwiek z istniejących kierunków studiów.

3 Forward from Berlin: the role of universities, EUA, Leuven, 4 July 2003.

4 Odwołujemy się tu (i na dalszych stronach) do dokumentu pt. Stanowisko nr 41/2004 Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego z dnia 15 lipca 2004 r. dotyczące modelu kształcenia na poziomie wyższym (wraz z załącznikami 1 i 2).

5 Z naszych obliczeń wynika, że wymiar przedmiotów podstawowych określonych w standardach nauczania na studiach licencjackich nie przekroczy 400 godzin (wg propozycji RGSzW: minimum programowe w wysokości 40% ogólnego wymiaru I stopnia studiów /tj. 40% x ok. 2000 godz. = 800 godz./ - 150 godzin języka obcego i technologii informacyjnej /są obowiązkowe dla studentów wszystkich kierunków/ = 650 godz. na przedmioty podstawowe i kierunkowe). Trudno więc sobie wyobrazić, aby wśród przedmiotów podstawowych na każdym kierunku ekonomicznym nie było: ekonomii, prawa, matematyki, statystyki, finansów, podstaw zarządzania, a to już w zasadzie wyczerpuje pulę godzin przeznaczonych w obowiązkowym minimum programowym na przedmioty podstawowe na każdym kierunku studiów.

6 Jeżeli, jak wynika z obliczeń przedstawionych w przypisie nr 5, na przedmioty podstawowe i kierunkowe na studiach licencjackich będzie przypadało 650 godzin, a student podejmujący studia magisterskie na nowym kierunku będzie musiał zaliczyć 60% tych przedmiotów, to będzie to 390 godzin.