AAA

Gdzie to społeczeństwo informacyjne?
- recenzja

Bogdan Stefanowicz

Taki tytuł nosi wydana niedawno książka1 kierowanego przez Agnieszkę Szewczyk zespołu autorów z Katedry Społeczeństwa Informacyjnego Uniwersytetu Szczecińskiego. Jest to zbiór scen z życia osób korzystających z internetu przy rozmaitych codziennych sprawach: zakupie mebli, przesyłaniu kwiatów z okazji imienin dziadka, zakupie skarpetek do jazdy na rowerze i przy wielu innych czynnościach. Celem publikacji jest zwrócenie uwagi czytelnika na rolę internetu w życiu codziennym. Przytoczone przykłady ukazują pozytywny wpływ tego medium na człowieka (co konkretnego udało się załatwić lub przyspieszyć dzięki internetowi) oraz jego wpływ destrukcyjny (choćby uzależnienie od komputera).

Publikacja jest interesująca - może być odebrana jako pewnego rodzaju zachęta do posługiwania się komputerem i internetem w praktyce, ale niesie też ostrzeżenie przed zbyt daleko idącym zaufaniem do tego narzędzia i niekontrolowanym poświęcaniem mu uwagi i czasu. Jest zredagowana w oryginalny sposób - stanowi ujęty w formę blogu zapis korzystania z internetu w praktyce.

W tytule autorzy stawiają pytanie dotyczące społeczeństwa informacyjnego, którego rozwój wiąże się z szerokim dostępem do informacji za pośrednictwem współczesnych technologii informatycznych. Ale w publikacji trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź na to pytanie, bowiem autorzy skoncentrowali się raczej na zademonstrowaniu na przykładach możliwości wykorzystania internetu i technologii telekomunikacyjnych. Problem, „gdzie jest społeczeństwo informacyjne”, pozostaje więc otwarty. Zmusza to czytelnika do samodzielnego wyciągnięcia wniosków i rozstrzygnięcia, jakich przemian społecznych można oczekiwać i czy oferowane przez współczesną technikę rozwiązania niosą pozytywną ofertę, czy też zagrożenia. W istocie trudno jest udzielić tu jednoznacznej odpowiedzi: podobnie jak w przypadku wielu innych odkryć czy rozwiązań, zawsze można dopatrzeć się zarówno korzyści, jak i negatywnych stron. Na początku człowiekowi wydawało się, że ogień stanowi dla niego wyłącznie zagrożenie, ale z czasem okazało się, że jest nader pożyteczny. Podobnie odkrycie energii elektrycznej czy atomowej i wiele innych odkryć ma swoje zalety, ale może też nieść ze sobą zagrożenia. Okazuje się więc, że to nie sam wynalazek czy odkrycie, lecz sposób i kierunek ich wykorzystania powinny podlegać ocenie.

Nie da się ani zatrzymać, ani nawet ograniczyć zaistniałych dzięki internetowi tendencji. W tej sytuacji konieczna staje się identyfikacja pozytywów i zagrożeń związanych ze stosowaniem dostępnych technologii informacyjnych. Z tych pierwszych należy nauczyć się korzystać, natomiast jeśli chodzi o drugie - trzeba pamiętać, że nie da się ich wyeliminować, a więc konieczne jest umiejętne łagodzenie ich skutków.

Znak zapytania w tytule książki zachęca czytelnika do zastanowienia się nad jej treścią w dwojakim znaczeniu: o jakim społeczeństwie piszą autorzy oraz jakie społeczeństwo jesteśmy gotowi wspierać i rozwijać?

INFORMACJE O AUTORACH

BOGDAN STEFANOWICZ

Autor jest profesorem, pracownikiem naukowo-dydaktycznym SGH od 1977 roku. Od około dziesięciu lat prowadzi wykłady z przedmiotu sztuczna inteligencja na studiach dziennych i zaocznych. Opublikował z tego zakresu skrypt Sztuczna inteligencja i systemy eksperckie - Przewodnik, SGH, Warszawa 2002.

 

  • Recenzja książki Gdzie to społeczeństwo informacyjne?

Informacje o autorach

Bogdan Stefanowicz
arrow zobacz inne artykuły autora

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.

dodaj komentarz dodaj komentarz

Przypisy

1 A. Szewczyk (red.), Gdzie to społeczeństwo informacyjne? Blog rodzinny, Wydawnictwo Hogben, Szczecin 2010.