AAA

Treści tworzone przez użytkowników
a utwory w świetle prawa autorskiego

Włodzimierz Szpringer

W ramach Web 2.0 internet tylko "czytany" odchodzi do przeszłości i przekształca się w internet w dużej mierze "pisany". Najwięcej niejasności powodują treści tworzone przez użytkowników (user-generated content). Nie jest oczywiste, w jakim momencie można zacząć traktować je jako utwory w rozumieniu prawa autorskiego. Należy mieć na uwadze to, że nawet amator może się stać zawodowcem (np. rynek doceni walory artystyczne dzieła i stanie się ono źródłem dochodów).

Czy autor bloga oczekuje ochrony, którą przewiduje prawo? Od kiedy jest to w pełni ukształtowane dzieło, które można recenzować czy komentować? Jeżeli znajduje się ono w stadium tworzenia, to czy inni mogą stać się jego współautorami? Jeśli jest ono swobodnie dostępne w sieci (tzn. bez zabezpieczeń technicznych), czy każdy może je przejąć do własnego serwisu, korzystając z oprogramowania RSS (mash-up), zakładając dorozumianą zgodę autora1? RSS pozwala dostawcom na szybką i sprawną dystrybucję treści bez kłopotów związanych z subskrypcją e-mailową czy fitrami antyspamowymi. Osoba korzystająca z RSS ryzykuje jednak, iż jej treści zostaną przejęte i będą używane poza jej kontrolą, być może także w celach komercyjnych. Niestety, definicji fair use na tym tle nie ma, różne jest też orzecznictwo2.

Wydawcy chętnie korzystają z systemów RSS, gdyż gwarantuje to im szeroki dostęp do klientów. Taką strategię przyjęły również media drukowane. Nie jest bowiem prawdą, że oferowanie utworów w sieci musi oznaczać spadek nakładów. Wcześniej, przy okazji sprawy Napster, przekonało się o tym środowisko muzyczne. Oferowanie utworów w sieci daje bowiem internautom nowe przywileje, które bez dostępu do internetu czy urządzeń mobilnych nie byłyby możliwe (np. korzystanie z dzieła w poczekalni czy podczas podróży), a ponadto ma walory promocyjne i marketingowe3.

Zarządzanie treścią w dobie Web 2.0

Zarządzanie treścią staje się kluczową kwestią nie tylko na rynku mediów, ale także w przedsiębiorstwie, zwłaszcza w kontekście narzędzi Web 2.0 (wiki, blogi, social networks)4. Wiele zagadnień z tego zakresu pozostaje w gruncie rzeczy w sferze domysłów i poglądów prawników. Dlatego godna uwagi i ciekawa wydaje się idea Creative Commons (CC), która zakłada możliwie szeroki zakres dozwolonego niekomercyjnego użytku prywatnego, nakładając równocześnie pewne warunki dla użytku komercyjnego (Creative Commons Public License - CCPL).

Ruch społeczny CC wychodzi z założenia, iż zbyt rozbudowany system ochrony praw autorskich w gruncie rzeczy hamuje twórczość, a tym samym postęp nauki, edukacji i kultury. Nie sprzyja, tak ważnej w społeczeństwie demokratycznym, wielości idei, ocen i poglądów, komercjalizuje i centralizuje rynek produktów ludzkiej kreatywności. Ruch CC wprowadza zasadę: "niektóre prawa zastrzeżone" zamiast "wszystkie prawa zastrzeżone". Uważa się także, że więcej powinno zależeć od samych autorów, a nie od potężnych pośredników czy dystrybutorów i organizacji zarządzania prawami autorskimi. Prawa do utworów są bowiem często wykonywane za autorów - w sposób kolidujący z interesami konsumenta (knowledge in remix)5.

CC z prawnego punktu widzenia jest nadal konstrukcją teoretyczną, ponieważ brakuje orzeczeń w tej mierze. Niejasności dotyczą również kwestii wyboru prawa właściwego dla licencji CC, skoro są one realizowane w sieci. W dziedzinach jednoznacznie komercyjnych (muzyka) rola CC pozostanie przypuszczalnie niewielka. Tym niemniej może w jakiejś formie pomóc w kompromisowym rozwiązaniu nielegalnej wymiany plików w grupach Peer-to-Peer (P2P) i uzyskaniu niezbędnej przejrzystości - rozgraniczenia działań legalnych i nielegalnych. W tym kontekście należy zwrócić uwagę na fakt, że maleje zaufanie do systemów Digital Rights Management (DRM) i istnieje potrzeba obniżenia kosztów transakcyjnych - w przeciwnym razie bariera popytu utrudni rozwój rynku. Systemy DRM budzą również wątpliwości na gruncie prawa konkurencji, a także ochrony konsumenta i prywatności6.

Prawo autorskie jest w dużej mierze nieprzygotowane do nowych zjawisk. W praktyce użytkownik może nawet nie wiedzieć, że łamie prawo lub korzysta z oprogramowania łamiącego zabezpieczenia. Prawie każdy bloger korzysta z grafiki, obrazów, filmów czy dźwięków, by wzbogacić lub uatrakcyjnić swoją stronę internetową, ukształtować ją multimedialnie. Cudze dane są po prostu kopiowane z innych serwisów i tylko od oprogramowania, będącego akurat w dyspozycji internauty, zależy, w jakim stopniu, w jakim celu, w ramach jakich funkcjonalności i w jakim kontekście będą one następnie używane. Istoty i pochodzenia wielu z nich użytkownik nie jest w stanie sam ocenić. Na pytanie: czy można to skopiować, prawo autorskie nie daje jasnej odpowiedzi. Zależy to bowiem od źródła, celu, medium, kontekstu, ewentualnie zastosowanych zabezpieczeń, kierunków orzecznictwa7.

Kopia na własny użytek?

Problemy ze zdefiniowaniem odpowiedzi na powyższe pytanie widać wyraźnie na przykładzie kopii na własny użytek, której uzyskanie wymaga złamania zabezpieczeń. Pomijając nawet fakt (jak się okazuje, również sporny), czy można w takim przypadku złamać je celowo, by skorzystać z prawa gwarantowanego w ustawie, należy skonstatować, że użytkownik może nawet nie być tego świadomy, korzystając z kupionego lub nieodpłatnie ściągniętego z sieci oprogramowania.

Problem ery Web 2.0 polega na tym, że serwisy internetowe gromadzą ogromne ilości danych, a żądanie wyjaśnienia sytuacji prawnej konkretnego pliku (pytanie, czy trzeba zakupić licencję) jest całkowicie nierealne i w istocie - gdyby ten postulat spełnić - powstałe koszty bardzo szybko zniszczą każdy taki serwis. Przykładowo eBay nie jest w stanie w pełni kontrolować każdego użytkownika i produktu, YouTube - każdego pliku wideo, Yahoo! - każdej bazy danych, radio internetowe - każdej piosenki, e-serwisy prasowe - każdej informacji. Doktryna fair use, znana od dawna w prawie i niewykluczająca eksperymentowania z rozmaitymi modelami biznesowymi, niestety niewiele pomaga w wyjaśnieniu tych kwestii.

Doktryna fair use w USA polegała na ograniczaniu ustawowego prawa autorskiego w drodze orzecznictwa sądowego. Zostało to uwzględnione w Copyright Act z 1976 roku. Regulacja ta określa pewne zasady, które można zrekonstruować na bazie wieloletniego orzecznictwa. Doktrynę fair use można zatem traktować jako instytucję hybrydową między common law a statutory law8.

Całość analizy ekonomicznej nie opiera się wprawdzie na preferowaniu w danym przypadku jakiegoś czynnika, jednak najczęściej podkreśla się rolę dopuszczalności danego działania - np. w ramach badań, edukacji, komentarza (purpose and character of the use), a także bierze się pod uwagę możliwe zakłócenia działania rynku lub wartości oryginalnego dzieła (effect of the use upon the potential market) - w szczególności rozważa się wpływ badanego wykorzystania na rynek licencyjny. Doktryna fair use jest stosowana case by case, a więc różni się od stosowania klauzul generalnych w prawie europejskim kontynentalnym, chociaż efekt może być podobny (teoria trzech stopni)9.

Granice fair use w dobie Web 2.0

Innym problemem jest skuteczność ścigania i karania naruszeń, zwłaszcza w silnie zdecentralizowanych sieciach P2P. Więcej precyzji wymaga tzw. gradacja ochrony - tzn. ochrona prawna, zabezpieczenia techniczne, zakaz obchodzenia tych zabezpieczeń, zakaz reklamy, sprzedaży lub bezpłatnego oferowania urządzeń czy oprogramowania przeznaczonego do ich łamania10.

Nadmierna, silna ochrona praw autorskich powoduje kurczenie się domeny publicznej, która jest niezbędna dla pomyślnego rozwoju nauki, kultury, edukacji. Do domeny publicznej należą dzieła pozbawione ochrony, ale też materiały chronione, mieszczące się w dziedzinie dozwolonego użytku (fair use). Taka jest linia doktryny i orzecznictwa, wielokrotnie wyrażana w praktyce (Sony Corp. v. Universal City Studios).

Problem leży w tym, gdzie należy szukać granic fair use w społeczeństwie informacyjnym. Bardzo mocna ochrona praw "monopolu autorskiego" daje negatywne efekty zewnętrzne nie tylko w odniesieniu do użytkowników, którzy często nie są pewni łamania praw autorskich czy też właścicieli serwisów żyjących w ciągłej obawie obciążenia ich zarzutami, ale - paradoksalnie - w odniesieniu do twórców, którzy tylko pozornie są dobrze chronieni, korzystają z systemów DRM, a w istocie bywają bezradni wobec zjawiska piractwa11.

Pojęcie licencji Creative Commons zmierza do alternatywnego modelu prawa autorskiego, opartego na zasadzie "niektóre prawa zastrzeżone". Licencje CC znajdują zastosowanie w świecie nauki, edukacji i kultury. Korzystają z nich z jednej strony czołowe instytucje akademickie - w ramach ruchu na rzecz otwartego dostępu (Open Access), z drugiej niezależni twórcy (na przykład tysiące muzyków zrzeszonych w serwisie Jamendo), a nawet amatorzy - na przykład miliony fotografów korzystających z popularnego serwisu Flickr.

Na świecie udostępniono na licencjach Creative Commons w sumie kilkadziesiąt milionów utworów. W Polsce licencje są wykorzystywane między innymi w Wikipedii, największym w Polsce oddolnym projekcie edukacyjnym. Aktualnie trwają prace nad tłumaczeniem kolejnej, trzeciej wersji modelowych licencji CC. Zidentyfikowano kwestie prawne, które rodzą szereg wątpliwości. Kluczowym zagadnieniem jest to, w jaki sposób można korzystać z licencji, pozostając w zgodzie z prawem. Odpowiedź na to pytanie jest istotna, bowiem stale rośnie liczba użytkowników opierających swoją działalność na licencji Creative Commons i rozwija się sfera wolnej kultury12.

Przejrzyste reguły dotyczące stosowania licencji CC oraz likwidacja barier stojących na drodze do ich wykorzystania są niezbędne dla rosnącej liczby twórców i wydawców, którzy wykorzystują ten model tworzenia i dystrybucji. Są one również potrzebne odbiorcom, którzy muszą mieć jasność co do sposobów korzystania z dzieł wolnej kultury. Miliony utworów dostępnych na licencjach Creative Commons oraz istnienie 40 wersji licencji, dostosowanych do prawodawstwa poszczególnych państw, dowodzi rosnącego znaczenia tego modelu.

Licencje Creative Commons wiążą się z szeregiem istotnych zagadnień związanych z prawami autorskimi, takimi jak: zbiorowy zarząd prawami, prawa autorskie osobiste czy funkcjonowanie w Polsce domeny publicznej. Problemy te wiążą się z kulturą, nauką, biznesem i nowymi technologiami, na przykład z nowym etapem Web 2.0 w tworzeniu serwisów sieciowych, cyfryzacją treści archiwalnych czy też ruchem na rzecz otwartego dostępu do treści naukowych (Open Access).

User-generated-content

Kluczowe znaczenie ma odpowiedź na pytanie, jakie zasady odnoszą się do tworzenia i pozyskiwania materiałów pochodzących bezpośrednio od internautów. Rozpatrując ewolucję usług sieciowych, można traktować Web 2.0 jako naturalny skutek rozwoju innowacji technologicznych.

Z perspektywy aspektów prawnych nie mamy do czynienia z tak jasną sytuacją. W istocie model Web 2.0 oscyluje wokół udostępniania przestrzeni użytkowanej przez internautów (host-service-providers), poza tym zdarza się, że operatorzy takich usług wprowadzają własne zasoby. Serwisy Web 2.0 z reguły nie uciekają się jednak do edycji dostarczanych treści. Nie mamy więc do czynienia z rozwiązaniami na wzór redakcji prasowych czy tzw. ramówki w telewizji. W rezultacie nie jest dokonywana jakakolwiek segregacja materiałów pod kątem ujawnienia zasobów naruszających cudze prawa. Brak wiedzy o bezprawnym charakterze artykułów, fotografii i produktów multimedialnych dostarczanych przez internautów znacznie zawęża potencjalną odpowiedzialność osoby zarządzającej serwisem społeczności sieciowej. W przeciwnym przypadku zajęcie to byłoby obarczone olbrzymim ryzykiem prawnym. Coraz bardziej powszechną praktyką jest wymóg wskazania przez internautów, że dostarczane materiały nie naruszają cudzych uprawnień.

Nierzadko dzieje się tak, że materiały są poddawane swoistej obróbce. Nie chodzi o ingerencję w samą treść zasobów, lecz zawężanie zasad, na których będą one udostępniane. Łatwo dostrzec to na przykładzie serwisów oscylujących wokół kilku wariantów licencji odnoszących się do publikowanych treści. Ich wybór odbywa się już na etapie wprowadzania materiałów do serwisu, a prym wiodą tu odmiany licencji Creative Commons.

Wybór szeroko rozpowszechnionych w internecie licencji CC - jako określających zasady korzystania z utworu - nie jest koniecznością we wszystkich projektach Web 2.0. W takich przypadkach w grę będą wchodzić ogólne zasady prawa autorskiego.

Administrator serwisu społeczności sieciowej przez sam fakt utrzymywania danych nie pozyskuje do nich żadnych praw autorskich. Mogą zdarzyć się sytuacje, w których zarządzający portalami warunkują opublikowanie efektów pracy internautów udzieleniem na ich rzecz licencji niewyłącznych. W rezultacie mogą oni nieodpłatnie korzystać z tych zasobów, lecz nie ogranicza to w żaden sposób twórców w dalszym obrocie utworami. Dzieje się tak w przypadku udostępniania materiałów na stronie serwisu YouTube, gdzie na rzecz operatora portalu udzielana jest automatycznie niewyłączna, nieodpłatna licencja na korzystanie z nich. Licencja ta może być przekazywana na rzecz innych osób przez zarządzających YouTube i obejmuje ponadto tworzenie zmodyfikowanych wersji prac. Na tym tle pojawia się konieczność odpowiedniego oznaczania twórczości internautów. Chodzi o to, by odwiedzający serwisy Web 2.0 mieli świadomość ograniczeń we wtórnym wykorzystywaniu utworów.

Zasady licencyjne są przekazywane internautom w postaci odesłań. Sam tekst licencji nie musi więc znajdować się na tej samej stronie co fotografia, nagranie muzyczne czy program komputerowy. Ważne jest jednak, aby dla odwiedzającego witrynę takie odesłanie było łatwe do odnalezienia - internauta nie ma obowiązku przeszukiwania całego serwisu, aby dotrzeć do tekstu licencji. Czasem operatorzy stron posiłkują się też oznaczeniami graficznymi. Są one powiązane z odesłaniami i istotne dla osób pragnących korzystać z materiałów tworzonych przez innych użytkowników. Na przykład komercyjne galerie internetowe nie mają pełnej swobody w pozyskiwaniu i sprzedaży fotografii pojawiających się w serwisach społecznościowych. Warto dodać, że w przypadku serwisu Flickr istnieje możliwość automatycznego importowania fotografii (dodatek WP-Flickr).

Pojawia się tu problem polegający na tym, iż użytkownicy, sięgając po wspomniane narzędzia, mogą nie być świadomi ograniczeń względem eksploatacji materiałów. Dotyczy to zwłaszcza zakazu korzystania z nich w celach komercyjnych. Sięganie po plug-in nie zwalnia jednak z ewentualnej odpowiedzialności za naruszenie zasad licencyjnych.

Warto zaznaczyć, że biorąc pod uwagę rodzime przepisy prawa autorskiego i polskie serwisy społecznościowe, istotne jest sprawdzenie, czy zarządzający serwisem zastrzega możliwość udzielenia licencji na rzecz innych osób. Jeśli nie ma takiego zastrzeżenia, dalsze udzielenie licencji (sublicencji) jest zakazane.

Problem odpowiedzialności zarządzających serwisami

Jeden z wariantów licencji CC wymaga, aby materiały nie były wykorzystywane w celach komercyjnych. Nie sprecyzowano jednak okoliczności świadczących o takim działaniu. Większość serwisów Web 2.0 ma charakter hobbystyczny, a ich administratorzy nie są nastawieni na osiąganie korzyści majątkowych, co pozwala na szerokie wykorzystywanie treści pochodzących od internautów.

Problematyczne jest jednak pobieranie opłat abonamentowych od użytkowników serwisu czy prezentowanie im reklam. Zwłaszcza reklama kontekstowa jest pośrednio powiązana z charakterem i stopniem atrakcyjności zasobów przechowywanych w serwisie.

Można rozwiązać część potencjalnych problemów, bowiem nic nie stoi na przeszkodzie, aby sami twórcy bądź zarządzający stronami (zawierającymi przede wszystkim grafikę i wytwory multimedialne) pokusili się o sprecyzowanie okoliczności przemawiających za wykorzystywaniem materiałów w celach komercyjnych.

Serwisy Web 2.0 zacierają niekiedy granicę pomiędzy twórczością indywidualną a kolektywną. Dotyczy to zwłaszcza zasobów literackich uzupełnianych przez kolejnych użytkowników. Innym istotnym zagadnieniem są dzieła zależne.

Współtworzenie projektów multimedialnych przez grono użytkowników wymaga czasem sięgania po istniejące już rozwiązania i odpowiedniego modyfikowania istniejących już fragmentów muzycznych czy graficznych. Pojawia się zatem płynna granica pomiędzy inspiracją cudzymi dokonaniami a kreowaniem dzieł zależnych. W tym ostatnim przypadku może chodzić głównie o tłumaczenia, ale także o remiksy muzyczne czy kolaże graficzne. Prawo autorskie nie wyklucza możliwości tworzenia tego rodzaju modyfikacji, aczkolwiek wymaga zezwolenia twórcy na ich rozpowszechnianie. Doprowadza to do sytuacji, w której pozyskujący materiały dla potrzeb serwisu społeczności sieciowej musi liczyć się z ograniczeniami w tym względzie.

Najprościej sięgać po prace udostępniane na liberalnych zasadach, w szczególności na licencjach Creative Commons. Wymogiem jest tu jednak z reguły konieczność rozpowszechniania efektów swojej pracy, wykorzystujących cudzy dorobek - na analogicznych zasadach. Warto wspomnieć tu o modyfikowaniu dzieł, lecz nie na tyle, aby mówić o powstaniu nowego wytworu chronionego przepisami prawa autorskiego. Czasem użytkownicy decydują się na wprowadzenie poprawek, które w istotny sposób burzą dotychczasowy sposób prezentacji zasobów, np. stworzenie miniaturek fotografii.

Korzystanie z różnych źródeł przez internautów można rozpatrywać wieloaspektowo. Nie zawsze zasady korzystania z materiałów są ze sobą zbieżne, nawet jeśli chodzi o liberalne licencje, które w obrocie gospodarczym funkcjonują w wielu wariantach. W rezultacie łączenie ze sobą fragmentów danych na potrzeby kreacji multimediów może być skazane na niepowodzenie. Pojawia się bowiem brak kompatybilności pomiędzy poszczególnymi licencjami. Dodatkowo wiele na pozór identycznych licencji w istocie różni się od siebie. Wszystko za sprawą tłumaczeń i potrzeby dostosowania zastrzeżeń umownych, tworzonych głównie na gruncie amerykańskiego prawa, do warunków europejskich.

W serwisach Web 2.0 nie ma mowy o merytorycznym weryfikowaniu poszczególnych zasobów. Świadczy o tym chociażby ujawnienie latem zeszłego roku udostępniania nazistowskich filmów propagandowych w ramach serwisu YouTube. Pojawia się pytanie, czy poszkodowany może prawnie wystąpić przeciwko operatorowi usługi Web 2.0? Czy zarządzający serwisem może odpowiadać karnie za pomocnictwo w popełnieniu przestępstwa w ramach aktywności internautów?

W przypadku materiałów pochodzących bezpośrednio od operatora usługi (administratora serwisu) w grę wchodzą tradycyjne zasady odpowiedzialności cywilnej i karnej. Odmiennie traktowane są sytuacje, w których to internauci są źródłem treści naruszających prawo. Jeśli rola operatora sprowadza się tylko do utrzymywania danych, bez jakiejkolwiek ingerencji w zasoby na etapie ich udostępniania, a następnie prezentowania użytkownikom, w grę będą wchodzić przepisy odnoszące się do usługi hostingu. Oznacza to, że do chwili, gdy operator serwisu nie będzie miał świadomości o zaistnieniu naruszenia prawa, nie będzie zobowiązany do podejmowania jakichkolwiek działań. Dopiero gdy dowie się o naruszeniu prawa i nie usunie niezwłocznie materiałów, będzie mógł odpowiadać prawnie.

Synteza

Zarządzanie treścią jest problemem przede wszystkim w sferze mediów, ale także w przedsiębiorstwie, w kontekście narzędzi Web 2.0. Wiele zagadnień w tym zakresie nadal budzi niejasności prawne, brakuje bowiem konfrontacji teorii z praktyką. Idea Creative Commons zakłada możliwie szeroki zakres dozwolonego, niekomercyjnego użytku prywatnego, nakładając równocześnie pewne warunki dla użytku komercyjnego. Forsowanie zbyt restrykcyjnej ochrony w gruncie rzeczy hamuje twórczość oraz postęp nauki, edukacji i kultury. Komercjalizacja produktów ludzkiej kreatywności nie sprzyja promocji pluralizmu idei, ocen i poglądów. Niejasności dotyczą kwestii wyboru prawa właściwego dla licencji CC, gdyż są one realizowane w sieci. W dziedzinach jednoznacznie komercyjnych rola CC pozostanie przypuszczalnie niewielka. Prawo autorskie jest w dużej mierze nieprzygotowane do nowych zjawisk, nie daje bowiem jasnej odpowiedzi, czy konkretny plik można skopiować. Zależy to bowiem od źródła, celu, zakresu, medium, kontekstu, ewentualnie zastosowanych zabezpieczeń, wpływu na rynek i kierunków orzecznictwa. Użytkownik może nawet nie wiedzieć, że łamie prawo lub korzysta z oprogramowania łamiącego zabezpieczenia, ponieważ nie potrafi samodzielnie ocenić istoty i pochodzenia wielu z nich. Serwisy Web 2.0 gromadzą ogromne ilości danych i żądanie wyjaśnienia sytuacji prawnej konkretnego pliku czy potrzeby zakupu licencji byłyby całkowicie nierealne. W efekcie kosztów z tym związanych biznes byłby obarczony olbrzymim ryzykiem prawnym, a właściciel takiego serwisu bardzo szybko ogłosiłby upadłość. W serwisach Web 2.0 nie mamy do czynienia ze wzorcem redakcji prasowej czy "ramówki" RTV. W rezultacie nie można wymagać segregowania materiałów pod względem ujawnienia zasobów naruszających cudze prawa. Brak wiedzy o bezprawnym charakterze treści dostarczanej przez internautów zawęża potencjalną odpowiedzialność zarządzającego serwisem.

Bibliografia

  • Ch. Arlt, Digital Right Management Systeme. Der Einsatz technischer Maßnahmen zur Schutz der digitalen Inhalte, C.H. Beck, München 2006.
  • S. Bleisteiner, Rechtliche Verantwortlichkeit im Internet, Heynmanns Verlag, Köln 1999.
  • R.M. Hilty, A. Peukert (red.), Interessenausgleich im Urheberrecht, Nomos, Baden-Baden 2004.
  • M. Köhler, H.W. Arndt, T. Fetzer, Recht des Internet, 6.Auflage, C.F. Müller Verlag, Heidelberg 2008.
  • C. Menebröcker, Musikpiraterie im Internet, Peter Lang Verlag, Frankfurt 2003.
  • J. Schimmany, Creative Commons als neues Lizenzierungsverfahren in der Urheberrechtspraxis. Eine Űberlegung am Beispiel der digitalisierten Musikbranche, VDM Verlag Dr. Müller, Saarbrücken 2007.
  • W. Büchner, T. Dreier, Von der Lochkarte zum globalen Netzwerk, Verlag Dr. Otto Schmidt, Köln 2007.

INFORMACJE O AUTORZE

WŁODZIMIERZ SZPRINGER

Autor jest profesorem Szkoły Głównej Handlowej (Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie) oraz Uniwersytetu Warszawskiego (Wydział Zarządzania), wykładowcą i ekspertem z zakresu bankowości i prawa bankowego, polityki i prawa konkurencji, prawnych i ekonomicznych zagadnień e-biznesu, prawa nowych technologii oraz ekonomicznej analizy prawa i oceny skutków regulacji. Ponadto jest członkiem Consumer Finance Network (European Credit Research Institute), European Network for Better Regulation, European Consumer Debt Network, European Coalition for Responsible Credit oraz Expert Group "Customer Mobility in Relation to Bank Accounts" przy DG Internal Market & Services. Na swoim koncie ma ponad 200 publikacji naukowych i licznych ekspertyz dla naczelnych organów państwa.

 

Komentarze

Przypisy

1 Por. S. Kremer, Web 2.0 = Recht 2.0? Tagungsbericht zum 5. Informationsrechtstag, "Kommunikation&Recht" 2008, nr 2, s. 3 i następne; O. Pankiewicz, Mashup w prawie, Centrum Badań Komunikacji Elektronicznej Wydział Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, cbke.prawo.uni.wroc.... [05.01.2009].

2 Por. R. Miller, RSS Rights and Wrongs. How Do You Tell if Content Reuse is Fair or Foul?, "eContent" 2006, t. 29, nr 7, s. 24 i następne; S. Smith, Shake it up, Baby! Web Services and the User-centric Digital Content Remix, "eContent" 2006, t. 29, nr 3, s. 22 i następne; G. Daily, Feed the Need. The State of RSS Advertising, "eContent" 2005, t. 28, nr 11, s. 25 i następne.

3 Por. N. Davies Kho, The Medium Gets the Message. Post-Print Publishing Models, "eContent" 2007, t. 30, nr 6, s.42 i następne; P.A. Salz, Content and Collaboration. Combine Forces, "eContent" 2005, t. 28, nr 11, s. 25 i następne.

4 Por. S. Poremba, Go with the Flow. Navigating Streaming Communication; R. Miller, Wealth Management. How to Make the Most of Rich Media oraz J. Dye, Content that Travels Well. The Global Content Management Challenge, "eContent" 2008, t. 31, nr 5, s. 24 i następne; B. Flora, Prerequisites for Web 2.0 Content Management oraz T. Byrne, Web Analytics and Web Content Management, "eContent" 2007, t. 31, nr 8, s. 31 i następne.

5 The aim of Creative Commons is [...] to help artists and authors give others the freedom to built upon their creativity without calling a lawyer first. Por. J. Schimmany, Creative Commons als neues Lizenzierungsverfahren in der Urheberrechtspraxis. Eine Űberlegung am Beispiel der digitalisierten Musikbranche, VDM Verlag Dr. Müller, Saarbrücken 2007.

6 Por. Privacy 4 DRM. Datenschutzfreundliches und nutzungsfreundliches Digital Right Management (Team), Studie im Auftrag des Bundesministeriums für Bildung und Forschung, Technische Universität Ilmenau, 2005, s. 14 i następne; Ch. Arlt, Digital Right Management Systeme. Der Einsatz technischer Maßnahmen zur Schutz der digitalen Inhalte, C.H. Beck, München 2006, s. 9 i następne.

7 Por. M. Köhler, H.W. Arndt, T. Fetzer, Recht des Internet, 6. Auflage, C.F. Müller Verlag, Heidelberg 2008, s. 265; S. Bleisteiner, Rechtliche Verantwortlichkeit im Internet, Heynmanns Verlag, Köln 1999, s. 241 i następne.

8 Można wyróżnić następujące elementy analizy w ramach stosowania doktryny fair use:

  • dopuszczalność danego działania, np. w ramach badań, edukacji, komentarza (purpose and character of the use);
  • istota dzieła (nature of the copyrighted work) - zwłaszcza na tle dychotomii: idea - forma jej wyrazu (idea - expression); chodzi także o sposób ułożenia przejętych treści, ich relacji do własnego dzieła oraz to, czy treści te były publikowane;
  • ilość i jakość przejętych treści (amount and substantiality of the portion used) - im więcej kluczowych treści się przejmuje (heart of the book), tym mniejsza jest szansa powołania się na fair use;
  • zakłócenie działania rynku lub wartości oryginalnego dzieła (effect of the use upon the potential market) - w szczególności rozważa się wpływ badanego korzystania na rynek licencyjny.

9 Por. A. Förster, Fair Use. Ein Systemvergleich der Schrankengeneralklausel des US-amerikanischen Copyright Act mit dem Schrankenkatalog des deutschen Urheberrechtgesetzes, Mohr Siebeck, Tübingen 2008, s. 223 i następne.

10 Trzeba mieć na uwadze fakt, że część takich urządzeń ma także inne zastosowania (dual use). Por. P. Christiansen, Inhalte über alles - die Folgen des Web 2.0-Trends für das Urheberrecht und den Kampf gegen schädliche Inhalte oraz S. Bechtold, Urheberrecht als Instrument der Organisation von Märkten, [w:] Von der Lochkarte zum globalen Netzwerk, Verlag Dr. Otto Schmidt, Köln 2007, s. 39 i następne.

11 Por. D. Beldiman, The Role of Copyright Limiting Doctrines in the Digital Age - Can their Vigor be Restored oraz T. Heide, Making Law and Economics Work for Copyright, [w:] Interessenausgleich im Urheberrecht, Nomos, Baden-Baden 2004, s. 87 i 207; C. Menebröcker, Musikpiraterie im Internet, Peter Lang Verlag, Frankfurt 2003, s .31 i następne.

12 Termin "wolna kultura" obejmuje zjawiska związane ze swobodną współpracą nad tworzeniem oraz kreatywnym wykorzystaniem dóbr niematerialnych. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat doszło do jej gwałtownego rozwoju, do czego impulsem było upowszechnienie się komputerów i internetu. Inspiracją dla wolnej kultury był ruch tzw. wolnego oprogramowania. Por. Czy wolna kultura jest legalna? Licencje Creative Commons w polskim prawie autorskim, materiały konferencji, Wydział Prawa i Administracji UW, Warszawa, 25.04.2008.