AAA

Doświadczenia japońskiego
wolontariatu w Polsce.

Podsumowanie pierwszego etapu współpracy rozwojowej

Barbara Mrówka

W 2007 roku skończyły się przyjazdy do Polski (w ramach oficjalnej pomocy bilateralnej) japońskich wolontariuszy. Pierwszy raz w historii Japońskiej Agencji Współpracy Międzynarodowej zdarzyło się, że kraj przyjmujący pomoc uzyskał samodzielność i stał się stroną udzielającą wsparcia. Prezentowany tekst stanowi próbę przedstawienia doświadczeń z 15-letniej działalności młodych japońskich specjalistów, które w najbliższej przyszłości mogą być wykorzystane do wypracowania polskich systemów rozwiązań dotyczących pomocy zagranicznej, w tym organizacji wolontariatu zagranicą1.

Historia bezzwrotnej pomocy japońskiej dla Polski

W 2007 roku upłynęło 50 lat od wznowienia stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a Japonią. W tym czasie nasz kraj przeszedł przez doświadczenia komunizmu, zaczął budować gospodarkę rynkową, stał się członkiem NATO i Unii Europejskiej. Między Polską i Japonią pogłębiły się związki ekonomiczne, kulturalne, a także w obszarze nauki i edukacji. Polska stała się najpierw beneficjentem i - od niedawna - partnerem działań objętych Oficjalną Pomocą Rozwojową (ODA) japońskiego rządu.

Rząd Japonii udzielał nam wsparcia przede wszystkim w formie pomocy technicznej, inwestycyjnej i transferów technologii. Łączna kwota dofinansowania została oszacowana na około 220 mln euro. Finansowane były projekty w wielu dziedzinach - finanse, gospodarka, przemysł, handel, szkolenia dla przedsiębiorców, ochrona środowiska, efektywność energetyczna itp. Japońskim inwestycjom pomocowym w sprzęt towarzyszyły równoległe inwestycje w kwalifikacje i kompetencje kadr.

Jednym z istotnych elementów wsparcia była działalność japońskich wolontariuszy - specjalistów kierowanych do Polski przez Organizację Japońskich Młodych Ekspertów ds. Współpracy z Zagranicą (Japan Overseas Cooperation Volunteers - JOCV).

W lutym 1993 roku przyjechało do nas początkowo pięciu ekspertów „krótkoterminowych”, a następnie grupa wolontariuszy „długoterminowych”. W pierwszym roku pobytu pięciu z nich uczyło języka japońskiego, a sześciu pracowało na rzecz projektów sportowych. Program wolontariatu koordynowany był ze strony polskiej przez Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Integracji Europejskiej oraz Pomocy Zagranicznej, a od 1996 roku przez Urząd Komitetu Integracji Europejskiej. Bezpośrednia obsługa działań wolontariuszy prowadzona była przez Biuro Koordynacji Kształcenia Kadr działające w ramach Fundacji Fundusz Współpracy, w kooperacji z japońskim Biurem JICA - JOCV oraz Ambasadą Japonii.

Specyfika japońskiego wolontariatu

Organizacja Japońskich Młodych Ekspertów ds. Współpracy z Zagranicą powstała w 1965 roku jako agencja japońskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jej celem jest niesienie oficjalnej pomocy technicznej poza granicami Japonii. Sekretariat JOCV stanowi strukturalną część Japońskiej Agencji Współpracy Międzynarodowej (JICA). Od 1966 roku JOCV wydelegowała ponad 20 tys. ekspertów do różnych krajów świata, w tym do Polski.

Działalność wolontariuszy traktowana jest przez rząd Japonii jako jeden z najskuteczniejszych sposobów budowy korzystnego wizerunku kraju. Praca młodych ludzi w obszarach, takich jak: sport, edukacja lub kultura, ma na celu bezpośrednie utrwalenie korzystnych skojarzeń związanych z osiągnięciami Japonii w tych dziedzinach, popularyzuje wiedzę o kraju i kształtuje jego pozytywny obraz w świecie. Japończycy traktują swoje działania jako długoterminową inwestycję, która w przyszłości zwróci się im wielokrotnie.

Przyjazd japońskich wolontariuszy do Polski był jedną z pierwszych takich misji w Europie. Polska zasadniczo różniła się od krajów objętych wcześniej pomocą JOCV. Ze względu na znacznie wyższy poziom rozwoju, od reprezentowanego przez dotychczasowych beneficjentów, pojawił się problem dostosowania form działalności do całkowicie odmiennych warunków. Tradycyjne metody współpracy zostały bowiem wypracowane i sprawdzone w warunkach krajów Trzeciego Świata, wyróżniających się nie tylko swoją specyfiką instytucjonalną i kulturową, ale także mających zupełnie inne oczekiwania. Istniała obawa czy (i jaka) wiedza młodych Japończyków będzie przydatna w nowym kraju. Ostatecznie, po początkowych poszukiwaniach właściwej formuły, skoncentrowano się w Polsce nie na prostym przekazywaniu wiedzy i umiejętności, jak to miało miejsce we wcześniejszej praktyce, lecz na wzajemnej wymianie; podkreślono aspekt wzajemnego uczenia się. Dodatkowo japońska aktywność skupiła się przede wszystkim na kulturze i sporcie.

Wolontariusze przyjeżdżający do Polski mieli od 20 do 39 lat. Czas ich oddelegowania został ustalony na dwa lata, z możliwością przedłużenia pobytu w uzasadnionych sytuacjach. W pierwszym okresie współpraca obejmowała przede wszystkim nauczanie języka japońskiego oraz sztuki walki, m.in.: aikido, judo, kendo. Z czasem spektrum kontaktów poszerzyło się i objęło edukację (nauki ścisłe i przyrodnicze) oraz pomoc socjalną (rehabilitację, opiekę nad niepełnosprawnymi). Jednak język japoński i sport pozostały głównym nurtem działań wolontariuszy w Polsce. Strona japońska ustalała corocznie, w porozumienie z Urzędem KIE, zapotrzebowanie na ekspertów.

Zachętą do starań strony polskiej o przyjazd japońskich ekspertów były stosunkowo nieskomplikowane, a nawet przyjazne, procedury. Po powszechnie znanych i szeroko dyskutowanych wśród zainteresowanych, (choć nierzadko przesadzonych) problemach z przygotowywaniem dokumentów merytorycznych i finansowych towarzyszących przyjazdom ekspertów unijnych, polskojęzyczne, krótkie kwestionariusze zapotrzebowania na wolontariuszy od pierwszego kontaktu nastawiały bardzo przychylnie do japońskiego donatora (choć pozostawał problem wspólny dla większości programów pomocowych - długi, sięgający nawet 2 lat, okres oczekiwania na decyzję rządu Japonii).

Przed przystąpieniem do pracy ochotnicy JOCV brali udział w szkoleniu w Japonii. Uczyli się podstaw języka oraz poznawali kulturę kraju, w którym mieli żyć i pracować przez najbliższe lata. Po przybyciu do Polski każdy wolontariusz uczestniczył w pięciotygodniowym kursie języka w Szkole Języka Polskiego dla Cudzoziemców przy Uniwersytecie Łódzkim. Mieszkając u polskich rodzin, młodzi Japończycy oswajali się stopniowo z polskim stylem życia i odmienną kuchnią (nierzadko trudną do zaakceptowania). Pozwalało to na szybsze przystosowanie się do nowych warunków, jak i na przekładanie teoretycznej znajomości języka (i kultury) na znajomość komunikatywną.

W Polsce wolontariusze żyli i pracowali w warunkach zbliżonych do tych, jakie mieli członkowie zapraszających ich społeczności. Ich domem stawał się pokój w internacie, mieszkanie z polską rodziną, akademik lub urzędowy pokój gościnny oddany do ich dyspozycji przez władze gminy. Nie mieszkali ani w hotelach, ani w luksusowych rezydencjach. W rezultacie nie tworzył się dystans charakterystyczny dla wielu ekspertów i doradców pochodzących z krajów bliższych kulturowo Polsce, ale nie związanych z tymi, dla których (a nie koniecznie wśród których) pracowali.

Japońscy młodzi specjaliści w Polsce

W latach 1993-2007 pracowało w Polsce 106 wolontariuszy. Ponad 30 proc. stanowili nauczyciele języka japońskiego (36 osób), zaś 40 proc. było instruktorami sportowymi - baseballu, judo, aikido, karate, kendo itp. (44 osoby). Pozostali zajmowali się szeroko rozumianą działalnością edukacyjną (matematyka, chemia, praca z młodzieżą, sztuki piękne, ochrona zabytków i inne - 13 osób), a także pomocą społeczną (5 osób). Większość przyjechała do Polski na 2-letnie kontrakty, niektórzy z nich przedłużali jednak pobyt.

Obecność ochotników nie ograniczała się do dużych miast, obejmowała praktycznie całe terytorium Polski. Młodzi specjaliści pracowali w szkołach i klubach sportowych w Warszawie, we Wrocławiu, w Krakowie, w Gdańsku, a także w małych ośrodkach, takich jak np. Jabłonna Lacka, Czaniec, Świebodzin czy Huwniki (tabela 1).

Tabela 1. Rozkład terytorialny japońskich młodych specjalistów w Polsce
w okresie 1993-2007

Miejscowość i liczba pracujących w niej wolontariuszy w okresie 1993-2007
Bytom 1 Legionowo 2 Nowosolna 3 Rąbień 1
Czaniec 1 Legnica 1 Nowy Targ 2 Świdnik 1
Gdańsk 8 Lublin 4 Olsztyn 1 Świebodzin 3
Huwniki 1 Łańcut 1 Opole 1 Toruń 4
Jabłonna Lacka 1 Łódź 10 Ostrowiec Świętokrzyski 1 Warszawa 13
Jastrzębie Zdrój 3 Miejska Górka 3 Poznań 4 Wrocław 8
Kraków 4 Morąg 1 Przemyśl 2 Zamość 3
Kutno 1 Myślenice 1 Radom 1 Zwierzyniec 1
Źródło: opracowanie własne na podstawie danych Ambasady Japonii

Decyzje o zaproszeniu wolontariuszy były często przyjmowane sceptycznie, szczególnie w małych miejscowościach. Obecność obcych, ich udział w życiu szkoły czy gminy wydawał się tam nienaturalny. Niepokojono się, iż problemy, z którymi borykały się lokalne struktury, będą narastać, a nie ustępować. Obawiano się trudności biurokratycznych, komunikacyjnych, nieraz z zażenowaniem wskazywano, iż przybysze będą mieli możliwość przyjrzenia się temu, co na ogół ukrywa się przed turystami i gośćmi - nieporządkowi, chaosowi, prymitywnej infrastrukturze itp. Tym bardziej, że Japonia w mentalności Polaków funkcjonuje jako kraj wysoko rozwinięty, dostatni, z nowoczesną techniką i technologią.

Tymczasem wolontariusze nieoczekiwanie szybko budowali dobre relacje ze środowiskiem, w którym przebywali. Z drugiej strony ciekawość innej kultury wśród początkowo sceptycznych współpracowników i mieszkańców oraz tradycyjna polska gościnność okazywały się silniejsze niż niechęć do obcych. Przedstawiciel Zamościa tak opisał historię trójki japońskich ekspertów: Kiedy podjęliśmy decyzję o przyjęciu wolontariuszy, wśród społeczności lokalnej podniosły się głosy sprzeciwu. Pytano nas, dlaczego to robimy. Wolontariusze przedstawiali kulturę Japonii i zbudowali bardzo dobre relacje ze społecznością lokalną. Wszyscy mieszkańcy bardzo dziękują za pobyt wolontariuszy. Młodzi Japończycy, skromni i zawsze uśmiechnięci (uśmiech w ich kulturze mniej zależy od dobrego nastroju - wynika bardziej z grzeczności) szybko zjednywali sobie przychylność gospodarzy. Początkowo ich zaangażowanie w lokalne sprawy wzbudzało zdziwienie, a później szacunek. Miejscowi podziwiali także ich determinację i oddanie pracy, cierpliwość w nauce i doskonaleniu polskiego (Japończycy trafnie identyfikowali język jako najskuteczniejsze narzędzie pozyskania sympatii i zrozumienia). Wolontariusze nie tworzyli własnych enklaw, jak często czynią cudzoziemcy w obcym środowisku, a przeciwnie - byli cały czas „obecni”. Po pracy „etatowej” chętnie angażowali się w zajęcia dodatkowe: uczyli origami, kaligrafii i ikebany, przybliżali ideę Sembazuru1, organizowali pokazy i zajęcia w szkołach, klubach i domach kultury (w których sami również brali udział), a nawet w kołach gospodyń wiejskich, jeździli ze swoimi uczniami na zawody sportowe i konkursy po całej Polsce. Obszary działania były różne, jednakowa była natomiast ich aktywność - siedem dni w tygodniu, przez cały okres pobytu.

Życie wolontariuszy w Polsce nie było jednak wolne od problemów. Dotknęły ich nie tylko kradzieże i chuligańskie pobicia, ale również nietolerancja. Wspominali z zażenowaniem naśmiewających się na ulicy przechodniów, negatywnie reagującą nań młodzież, ostentacyjnie oglądających się dorosłych (nie tylko w prowincjonalnym Ostrowcu Świętokrzyskim, ale także w dużych miastach, a nawet w ośrodkach akademickich, wydawałoby się otwartych na świat, takich jak Łódź czy Wrocław oraz w Zakopanem). Nie w każdej placówce czekali też na nich życzliwi współpracownicy i uzgodnione wcześniej obowiązki. Kilku ekspertów, dla dobra obu stron, musiało nawet zmienić miejsce pobytu i pracy. Japończycy zwracali uwagę, iż Polacy dumnie uważają się za naród tolerancyjny, jednak nie potwierdzają tego swoim zachowaniem. Co więcej, usprawiedliwiają się, twierdząc, iż dyskryminacja występuje wszędzie i Polska nie odbiega od standardów. Tylko, jak zauważali, gdzie indziej dostrzega się problem i rozmawia się o nim, w Polsce natomiast zmienia się temat rozmowy - a bez dyskusji nie będzie zmiany2. Należy przy tym podkreślić, iż nietolerancja wobec wolontariuszy nie występowała incydentalnie - była raczej ich codziennością. Z drugiej strony, dla dzieci, młodzieży, nauczycieli i środowisk lokalnych pobyt specjalistów japońskich był praktyczną nauką tolerancji dla odmienności narodowych, lekcją poszanowania inności oraz otwierania się na dalekie kultury i nowe języki.

Wolontariusze nie mogli się pogodzić z niezrozumiałym dla nich, a chwilami wręcz irytującym, brakiem u Polaków entuzjazmu, determinacji i systematyczności w działaniu. Zajęcia, w które wkładali wszystkie swoje umiejętności i całą energię, szybko nudziły się i powszedniały. Z początkowych „nadkompletów” zainteresowanych pozostawały z czasem małe grupki. Pracę dezorganizowały spóźnienia, brak koncentracji, liczne nieobecności. Japończycy, którzy sami byli obowiązkowi, nie mogli się pogodzić z chwilowym zapałem oddanych pod ich opiekę dzieci i młodzieży. Niektórzy narzekali też na warunki pracy (głównie stosunki międzyludzkie) oraz na warunki bytowania (m.in. w Warszawie).

Większość japońskich ochotników, przy wykonywaniu swoich zadań, wchodziła w rolę wychowawców. Ćwicząc aikido, odwoływali się nie tylko do etykiety związanej ze sztuką walki, ale przywoływali także szersze konteksty codziennego życia i stosunków międzyludzkich. Prezes Legnickiego Klubu Karate wspominał: Podczas zajęć sportowych nie ograniczali się do prostego treningu fizycznego i treningu umiejętności - wzorowali się sami i przekazywali swoim uczniom japońskie cechy narodowe wzięte z Kodeksu Bushido. Honor, lojalność, poświęcenie w ich wykonaniu to były nie tylko słowa. Od wolontariuszy uczyli się nie tylko uczniowie. Polskim nauczycielom i trenerom też udzielał się ich zapał. Chętnie korzystali z możliwości podpatrywania, przedyskutowania i przećwiczenia innych sposobów prowadzenia zajęć, metod wychowawczych, czy też wzorców.

Nie oznacza to, iż nie dochodziło do spięć i konfliktów. Wielokrotnie sygnalizowano, że zbyt duża aktywność cudzoziemców nie służy budowaniu autorytetu miejscowych nauczycieli i trenerów. Ci ostatni, w przeciwieństwie do wolontariuszy, oprócz pracy zawodowej mieli jeszcze inne obowiązki. Nie byli w stanie konkurować z Japończykami ilością czasu poświęcanego swoim podopiecznym, a więc i efektami, jakie ostatecznie osiągali.

Dzięki wolontariuszom w kilku szkołach średnich na terenie całego kraju japoński pojawił się jako dodatkowy, trzeci język. Wielu maturzystów wybierało później studia japonistyczne, a uczniowie liceów i studenci japonistyki potwierdzali swoją znajomość języka w konkursach krasomówczych organizowanych corocznie przez Ambasadę Japonii4. Eksperci JOCV pracowali także w muzeach (Kraków, Łódź) i w domach kultury (Myślenice). Rehabilitanci-wolontariusze pracowali, stosując nie tylko najnowsze metody, ale korzystając także z tradycji japońskiej - np. usprawnianie manualne prowadzili poprzez składanie papieru (origami).

Wszystkie takie działania pozwalały przekonać się, jak ważne jest odczuwanie i akceptowanie wzajemnych różnic, bezpośrednie doświadczenie faktu istnienia innych kultur i sposobów myślenia. Obecność wolontariuszy pozostawiła po sobie również problemy. Przyzwyczajeni do japońskich specjalistów zawodnicy z trudem godzili się na zastąpienie ich polskimi trenerami. Spadło gwałtownie zainteresowania kursami języka japońskiego, odkąd przestali je prowadzić japońscy ochotnicy. Miejscowi instruktorzy nie stanowili już atrakcji dla zainteresowanych ikebaną, gdyż nie byli już tak niezwykli i wiarygodni. Stanowisko samych wolontariuszy wyartykułował trener baseballu z Miejskiej Górki: Przyjechać za 20 lat do Polski i zobaczyć jak grają i trenują zawodnicy, których miałem. Czy będzie po co?

Nowy etap współpracy polsko-japońskiej

Młodzi japońscy specjaliści, którzy przyjeżdżali do Polski, rekrutowali się z różnych środowisk. Uciekali przed bezrobociem, monotonią dorosłego życia, przewidywalnością ścieżek awansu zawodowego. Niektórzy przyjechali do Polski, bo całe życie marzyli o podróżach i egzotyce. Inni byli tu po to, by robić to, co lubią. Wiele zaryzykowali - przebywanie za granicą nie uczyniło z nich dobrego materiału na pracownika; firmy japońskie najchętniej zatrudniają absolwentów, których łatwo ukształtować na potrzeby korporacji i wprowadzić do pracy w jednym przedsiębiorstwie na całe życie. Wyjazd odebrał im szansę na szybką karierę, ale poszerzył horyzonty i zmienił poglądy na świat. Niektórzy tak zakorzenili się w Polsce, że chcieli zostać - jedni, gdyż znaleźli nowe rodziny, inni aby kontynuować edukację za wcześniej zaoszczędzone pieniądze. Część z nich nadal realizuje misję rozpoczętą w ramach wolontariatu.

Wolontariusze wykorzystywali w naszym kraju swoją wiedzę merytoryczną, a jednocześnie przybliżali Polakom japońską kulturę i język. Dzięki nim możliwe było poznanie Japonii innej niż funkcjonująca w stereotypach. Ale również strona przyjmująca miała jedyną w swoim rodzaju szansę na przedstawienie siebie. Japońscy ochotnicy byli nastawieni na poznanie naszego kraju. Uczyli się języka, odkrywali kulturę, poznawali historię. Wyjeżdżając z Polski, zabierali ze sobą obraz kraju odmiennego od oglądanego w mediach. Efekty ich pobytu potwierdziły, że wolontariat stanowi z jednaj strony skuteczny sposób niesienia wsparcia zewnętrznego, a z drugiej jest elementem promocji najlepszych własnych praktyk i doświadczeń.

Po wejściu do Unii Europejskiej Polska z „kraju-biorcy” pomocy aktywnie przekształca się w „kraj-dawcę” wsparcia rozwojowego. Zobligowani jesteśmy do uczestniczenia zarówno w realizacji polityki rozwoju UE, jak i do bezpośredniego udziału w realizacji Milenijnych Celów Rozwoju, m.in. jako dawca bilateralny. Jednym z elementów szerszego włączania się Polski w działania światowej ODA jest właśnie wolontariat. Obecność japońskich ochotników w szkołach, klubach, na uczelniach w znaczący sposób przyczyniła się do popularyzacji tej wciąż jeszcze stosunkowo mało znanej w Polsce formy pomocy międzynarodowej. Młodzież miała okazję zetknąć się z konkretnymi przykładami wsparcia, którego można udzielać potrzebującym. Japończycy pokazali, iż wolontariat ma sens. W oparciu m.in. o doświadczenia zdobyte podczas misji japońskich w Polsce oraz o szersze doświadczenia japońskie z pracy w innych krajach powstaje, przygotowywana we współpracy z rządem w Tokio, polska odmiana organizacji młodych wolontariuszy pracujących zagranicą. Młodzież poszukuje dziś sensu oraz celu w życiu. Dla niektórych właśnie wolontariat może stać się punktem wyjścia do przemyśleń. W dobie postępującej globalizacji wolontariat to przecież, oprócz niesienia pomocy, również pożyteczna forma poznawania innych, odmiennych kultur.

INFORMACJE O AUTORZE

BARBARA MRÓWKA

Autorka jest adiunktem w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Integracji Europejskiej Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie oraz radcą ministra w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, specjalizuje się w programach pomocowych. Od 1992 roku odpowiada za współpracę z rządem Japonii w zakresie pomocy zagranicznej.