AAA

Wspólnoty praktyków i inne zagadnienia edukacji online

Seb Schmoller, Piotr Bołtuć

Seb Schmoller, Dyrektor Zarządzający brytyjskiego stowarzyszenia ALT (Association for Learning Technology) oraz niezależny konsultant, odpowiada na pytania Piotra Bołtucia, profesora SGH w dziedzinie kształcenia online. Artykuł stanowi zapis wywiadu, rozpoczętego przy porannej kawie w Milton Keyes, siedzibie British Open University, a kontynuowanego online. Jedną z głównych inicjatyw prof. Schmollera jest program CAMEL, o którym szerzej w wywiadzie.

Piotr Bołtuć: - Co oznacza skrót CAMEL (i dlaczego projekt ten ma aż takie znaczenie)?
Seb Schmoller: - CAMEL to skrót od Collaborative Approaches to the Management of E-Learning. Jego ideę najlepiej oddaje następujący cytat: Spotkania były organizowane "calzon quitao" (bez owijania w bawełnę). Czasami trzeba było przełknąć gorzką prawdę albo krytykę, lecz właśnie to pomogło wielu osobom stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością (Nicholas Kent, Mercedes, Urugwaj, 2006).
W 1985 roku odwiedziłem mojego wujka Nicholasa Kenta w Urugwaju. Pokazał mi on "książkę sprawozdań" wspólnoty praktyków, założonej przez niego i siedmiu innych lokalnych farmerów. Wspólnota działała według następującej zasady: każdy z członków składał innym wizyty oceniające, podczas których sprawdzał sposób, w jaki prowadzili gospodarstwo i poddawał krytyce stosowane w nim metody. Z jakiegoś powodu zachowałem tę scenę w pamięci.
Prawie dwadzieścia lat później ten sam prosty model został zastosowany na niewielką skalę w projekcie (dotyczącym już e-learningu, a nie rolnictwa) skupiającym dwa brytyjskie uniwersytety (University of Greenwich i University of Staffordshire) oraz dwa koledże (Longhbotough i Leeds College of Technology). Projekt ten, nazwany CAMEL, został dofinansowany z programu HEFCE Leadership, Governance and Management. Był prowadzony przez ALT i JISCinfonet wraz ze wsparciem JISC i Higher Education Academy. Założeniem projektu CAMEL było przeprowadzenie serii krzyżowych wizyt oceniających każdą z czterech partnerskich instytucji, organizowanych w taki sposób, aby zachęcić uczestników do szczerej rozmowy na temat ich działań e-learningowych.

- Dlaczego projekt ten jest istotny?
- Ponieważ w czasie trwania projektu powstała metoda, która dokładnie opisuje, jak prowadzić współpracę międzyinstytucjonalną, bez względu na to, czy dotyczy ona e-learningu czy też innego obszaru. Na bazie CAMEL-a powstało również kilka kolejnych projektów, z których każdy korzysta z wypracowanego podejścia.
Dokumentację dotyczącą projektu, łącznie z opisem metody (The CAMEL Project: Collaborative Approaches to the Management of e-Learning) i modelu budowania wspólnoty praktyków (Using the CAMEL Model to Build a Community of Practice) można znaleźć na stronie internetowej JISCinfonet: http://www.jiscinfonet.ac.uk/publications.

- Czy oznacza to, że słynne obecnie wspólnoty praktyków mają swoje korzenie w projekcie CAMEL, a tak naprawdę pochodzą od Pana wujka, farmera z Urugwaju?
- Gdybyż tak było! Etienne Wenger to, jak sądzę, główny propagator wspólnot praktyków. Jednakże i tu działa zasada, że wszystkie najlepsze pomysły są zwykle rozwinięciem jakiejś bardzo prostej myśli albo czegoś, co już w jakiejś formie istnieje. Ale faktycznie, można przyznać, że CAMEL i jego "potomkowie" mają korzenie w działalności mojego wujka i grupy farmerów z Urugwaju.

- Jak zdefiniowałby Pan wspólnotę praktyków oraz jej najważniejsze cele i metody działania?
- Zgadzam się z Etienne Wengerem, że wspólnota praktyków jest "grupą praktyków", którzy 1) mają wspólne wyzwania, 2) współdziałają i uczą się od siebie nawzajem oraz 3) doskonalą swoją zdolność do stawiania czoła wyzwaniom.
Myślę, że jest jeszcze czwarty punkt, który ujmuje dobrze cel wspólnot praktyków: w tej wspólnocie praktyków będziemy wspólnie doskonalić nasze indywidualne i ewentualne grupowe zdolności do radzenia sobie z wyzwaniami.
Jeśli chodzi o metody, nie ma jednej prostej odpowiedzi, poza stwierdzeniem, że wspólnota praktyków powinna:
  1. angażować się w długoterminowy dialog (czy to wirtualny czy bezpośredni, synchroniczny czy asynchroniczny);
  2. mieć plan pracy lub przynajmniej wspólnie zaakceptowany proces, w który angażują się członkowie;
  3. działać w zgodzie z pewnymi podstawowymi regułami - jedną z najważniejszych jest to, że członkowie będą "wykładać karty na stół" i poddawać się nawzajem przyjacielskiej krytyce.
- Przejdźmy teraz do innych zagadnień dotyczących edukacji online. Jako osoba obserwująca środowisko e-learningu od wielu lat oraz jako Dyrektor Zarządzający Association for Learning Technology, jakie wyzwania stojące przed edukacją na odległość uważa Pan za najważniejsze? Czy zapewnienie jakości to jedno z tych wyzwań?
- Uważam, że oprócz zapewnienia jakości są jeszcze trzy główne wyzwania. Po pierwsze, trzeba umieć patrzeć na e-learning w odpowiedniej perspektywie poznawczej. Istnieje wielu "cudotwórców", którzy namawiają do wdrożenia tej lub innej technologii czy narzędzia, podczas gdy prostota i niezawodność zwykłego maila, dobrze zaprojektowana strona internetowa w połączeniu z odpowiednimi zadaniami to często ciągle najlepsze rozwiązanie. Po drugie, należy sprawić, by nauczyciele zaangażowani w prowadzenie kursów online byli odpowiednio przeszkoleni - zarówno w kształceniu na odległość, jak i w nauczaniu online. Trzecie wyzwanie to zarządzanie zmianą - przejściem z instytucjonalnych zasobów: narzędzi, zawartości merytorycznej i usług, które wspierają kurs online na zasoby zewnętrzne, np. Google czy Wikipedię.
Natomiast jeśli chodzi o zapewnianie jakości - jestem zdziwiony, że ta kwestia wciąż jest traktowana tak lekko. Byłem zaangażowany w tworzenie brytyjskiego standardu BS8426:2003 - A code of practice for e-support in e-learning systems, który wyznaczył kilka regulacji w zakresie zapewnienia jakości w e-learningu oraz metodę pozwalającą na ich wdrożenie. Oczywiście od ustanowienia BS8426 minęło już trochę czasu, ale jego potencjał nie został w pełni wykorzystany. Używałem go w procesie oceny jakości i wiem, że jest skuteczny. Być może jego małe wykorzystanie jest spowodowane poczuciem, że został stworzony w innym środowisku (np. nieprzystającym do realiów pozostałych krajów).

- Spotyka się często twierdzenie, że wszelka edukacja wspierana technologicznie to "edukacja mieszana" (blended education) i że edukacja wyłącznie tradycyjna oraz edukacja w pełni online to tylko ekstremalne przypadki. Niektóre badania wskazują, że blended learning jest w stanie łączyć najlepsze cechy nauczania tradycyjnego oraz e-learningu i w ten sposób znacznie polepszyć rezultaty kształcenia. Pan jednak znany jest jako przeciwnik blended learningu...
- Chodzi raczej o to, że nie lubię samego sformułowania "blended learning", a nie nauczania, które zawiera mieszankę metod tradycyjnych i internetowych (proszę pomyśleć o mieszanej whiskey!). Nie lubię tego określenia po pierwsze dlatego, że jest trochę jak "najmniejszy wspólny mianownik", a po drugie jego użycie pozwala nauczycielom na swoiste nieprzyjmowanie do wiadomości, że efektywne użycie technologii do wspierania nauczania wymaga od nich całościowej zmiany działania: zamiast więc zaakceptować ten fakt, mówią po prostu: "ja stosuję metodę blended", czyli używają w minimalnym stopniu narzędzi technologicznych, a udają, że w ich praktyce nastąpiła wielka zmiana. Podobnie jest z uniwersytetami i koledżami: unikają one poważnych zmian, które powinny przeprowadzić.
Może dodam, że kilka lat temu byłem członkiem grupy roboczej, która wypracowała w ramach brytyjskiej Quality Assurance Agency dokument Code of practice for the assurance of academic quality and standards in higher education - Section 2: Collaborative provision and flexible and distributed learning (including e-learning) dostępny na stronie internetowej:
http://www.qaa.ac.uk/academicinfrastructure/codeOfPractice/section2/default.asp. Zaproponowałem wówczas diagram opublikowany w paragrafie 24

Sądzę, że ten trójwymiarowy model pokazuje nauczanie w lepszy sposób, niż gdy określamy go jako mieszany lub niemieszany.

- Co chciałby Pan przekazać naszym czytelnikom na koniec tej krótkiej rozmowy?
- Mój Boże, jestem w tym beznadziejny. Być może moją wizję rozwoju Association for Learning Technology? Wierzę, że ALT oferuje coś wartościowego i wyróżniającego się na rynku. Chętnie widziałbym w naszym stowarzyszeniu większą liczbę aktywnie działających organizacji, nie tylko z Wielkiej Brytanii. Jestem też pewien, że specjaliści ds. e-learningu będą odgrywać coraz ważniejszą rolę w procesach dydaktycznych (i ich doskonaleniu) edukacji szkolnej na wszystkich poziomach oraz w szkoleniach we wszystkich sektorach.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

INFORMACJE O AUTORACH

SEB SCHMOLLER
Dyrektor Zarządzający brytyjskiego stowarzyszenia ALT (Association for Learning Technology) oraz niezależny konsultant. Zajmuje się m.in. strategią rozwoju ALT, współpracą z organizacjami partnerskimi, negocjacjami. Do 2002 r. pracował w the Sheffield College jako Learning Technology Development Manager.






PIOTR BOŁTUĆ
Associate Professor i Kierownik Wydzialu Filozofii na Uniwersytecie Illinois w Springfield jest Przewodniczącym Podkomitetu ds. Integracji Technologicznej Online Senatu tej uczelni. Profesor w Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej SGH. W latach 1998-2002 był członkiem Rady Doradczej Liberal Studies Online, kierującej pionierskim projektem umieszczenia online dziesiątków klas z nauk humanistycznych i społecznych. Vistiting Fellow w St. John's College, Oxford 1998 i Princeton University 1991-1992. Posiada dwa tytuły doktorskie, z Uniwersytetu Warszawskiego (1991) i z Bowling Green State University (1996). W latach 1996-1998 był Assistant Professorem w St. Olaf College, MN. Od roku 1998 nauczał piętnaście grup online, w tym rozwinął trzy własne klasy (dwie z nich finansowane przez grant Fundacji Sloana) z zakreu filozofii i nauk politycznych. Publikacje z zakresu etyki, teorii decyzji http://www.bu.edu/wcp/Papers/Mind/MindBolt.htm, filozofii społecznej, epistemologii http://www.bu.edu/wcp/Papers/Econ/EconBolt.htm i teorii kapitału społecznego.