AAA

Czego boi się Thomas Friedman?

Świat jest płaski. Krótka historia XXI wieku1

Mikołaj Pindelski

Zabawa metaforami, typowa dla amerykańskich, a dokładniej - pochodzących lub tworzących w USA, autorów publikacji, tu już w tytule znajduje swoje miejsce. Płaskość świata jest bowiem alegorią wielu zdarzeń zachodzących w różnych wymiarach otoczenia ludzi i organizacji. Jeśli celem tytułu było zwrócenie uwagi na książkę - sądzę, że się udało. Jakkolwiek, co do udowodnienia tej tezy na gruncie zarządzania jest już mniej przekonująco. Gdyby jednak przyjąć, że jest to jedynie swoisty ersatz terminu, który obejmuje rozwinięcie wcześniejszych sądów m.in. o pożytkach z fizjokratycznej liberalizacji gospodarki2 czy o kurczeniu się świata i rustykalizacji globu ujętej w latach 60. XX w. przez Marshalla McLuhana w barwnym terminie globalnej wioski3, lektura staje się znacznie ciekawsza.

Świat jest płaski to swoiste kompendium wiedzy o globalizacji, trendach ją potęgujących i zjawiskach, których stała się przyczyną. Zebrane myśli i koncepcje Friedmana oraz wielu innych autorów, kompleksowo ujęte i przedstawione w barwnej formie, są jakby podsumowaniem tego, czego dotychczas o globalizacji się dowiedziano. Już chociażby dlatego warto przeczytać tę książkę. Do tego dochodzą interesujące przykłady i liczne, choć niekiedy dość luźno powiązane z treścią, to jednak wciąż ciekawe anegdoty z życia autora i jego doświadczenia na różnych polach. Przyprawione nimi suche fakty zyskały na atrakcyjności, co udanie przełożyło się na ciekawą całość. Nie zmienia to jednak faktu, że po wnikliwej lekturze nadal uważam, że świat jest kulisto-elipsoidalny, a jedynie pewne zjawiska społeczno-ekonomiczne nabrały przyśpieszenia bądź uległy zmianie.

Czy trzeba ją przeczytać? Cóż, uważam, że jest to jedna z lepszych publikacji na ten temat wydanych w ostatnim okresie. Przymusu zatem nie ma, no ale...

10 sił jak 10 przykazań

To ciekawe, jak często mistycyzm liczby 10 przybiera formę różnych wskazówek, uwag, zakazów czy praw. Czy to dlatego, że liczba wydaje się okrągła, czy może jest to powiązane z jej religijnymi konotacjami, przypadkiem bądź jeszcze innym kontekstem, trudno dociec. Niemniej jednak Friedman wykorzystuje tu dziesiątkę do prezentacji sił, które jego zdaniem "spłaszczyły" świat. Poświęcając temu zagadnieniu ponad 150 stron, wskazuje na trendy wpływające na gospodarkę i ludzi. Niekiedy ich źródło znajduje się w wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu co najmniej lat, inne bazują na jak najbardziej aktualnych zjawiskach.

Pierwszą siłą jest upadek bloku państw socjalistycznych i otwarcie ich gospodarek na zbliżoną do wolnorynkowej konkurencję. Jako datę graniczną przyjmuje on 9 listopada 1989 roku, czyli dzień upadku muru berlińskiego. Jest to pierwsza symboliczna data przyjęta przez autora jako początek nowej ery, związanej z przyśpieszeniem osiągania przez świat płaskości.

Kolejną jest 9 sierpnia 1995. W tym dniu swój giełdowy debiut miała firma Netscape. Założona w Mountain View w Kalifornii, jako pierwsza zaoferowała komercyjną i popularną przeglądarkę stron WWW.

Trzecią siłą stały się liczne programy do zarządzania przepływem pracy. W dowolnym miejscu globu umożliwiają one wykorzystywanie tego zasobu niezależnie od pory dnia czy lokalizacji geograficznej zleceniodawcy.

Czwartą siłę, Uploading, można porównać do modelu open source, w którym zarówno faktyczni eksperci, jak i samozwańczy specjaliści pracują nad projektami, zwykle dotyczącymi rozwiązań informatycznych. Efekty swojej pracy udostępniają za darmo wszelkim użytkownikom, jednocześnie wciąż udoskonalając i rozwijając opracowany produkt. Jako że bywa, iż ich rozwiązania nie dość, że darmowe to jeszcze są lepsze niż komercyjne, zjawisko to skutecznie wpływa na kształtowanie się rynku np. oprogramowania.

Piątą siłą jest outsourcing kierowany głównie do Indii i Chin, gdzie tańsi pracownicy mogą wykonywać różne, z reguły proste zadania, do tego w czasie, w którym Ameryka śpi. Nie ma więc co się dziwić, że ku przerażeniu sytych pracowników USA, oferta ta wydaje się niezwykle nęcąca dla zarządów i akcjonariuszy licznych przedsiębiorstw. Katalizatorem tego zjawiska okazały się problemy Y2K związane z przestawianiem zegarów komputerowych w związku z wejściem w nowe milenium. Te proste zadania były w znacznej mierze zlecane podmiotom zlokalizowanym w regionach, w których praca informatyków była najtańsza.

Szósta siła to offshoring i dotyczy w głównej mierze otwarcia Chin na międzynarodową współpracę i swobodną wymianę handlową z resztą świata. Ten potężny w każdym wymiarze rynek dla reszty świata jest szansą i zagrożeniem jednocześnie. To, która z tych możliwości przeważy, zależy w dużej mierze od reakcji obywateli państw będących obecnie liderami rynku.

Siła siódma to supply-chaining, czyli budowanie przewagi konkurencyjnej na skomplikowanym, precyzyjnym, niezawodnym i diabelnie szybkim łańcuchu dostaw. Logistyka staje się procesem kluczowym w wielu branżach, zatem należy się spodziewać dalszego jej rozwoju.

Siłą ósmą jest insourcing. W najbardziej ogólnym ujęciu polega to na przejmowaniu części funkcji jednego przedsiębiorstwa przez inne, które jest do tego lepiej przygotowane i dla którego stanowi to jedynie subtelne odchylenie od obecnie realizowanej strategii. A zatem listonosz może nie tylko roznosić przesyłki pocztowe, ale również pobierać opłaty za abonament telewizyjny, zanosić pościel do magla i zbierać zamówienia na prenumeratę gazet. To oznacza, że będzie on skupiał funkcje wielu przedsiębiorstw. Te natomiast, pozbywając się zadań, które nie są ich podstawową kompetencją, uwolnią się nie tylko od szeregu problemów, ale mogą również liczyć na redukcję kosztów.

In-forming to dziewiąta siła, mająca źródło w informacyjnych zasobach sieci komputerowych. Coraz lepsze wyszukiwarki i serwisy informacyjne z różnych dziedzin powoli ograniczają nierówności w dostępie do informacji zarówno stron transakcji, jak i postronnych osób. Ponadto wiadomości raz wpuszczone w kablowy labirynt nigdy nie znikną. Wielokrotnie powielone i niekiedy wzbogacone komentarzami będą leżeć w wężowych splotach światłowodów, oczekując aż ktoś je wywoła. Nie ma tu więc nadziei na przedawnienia i kasacje. Wszystko i wszędzie może zostać użyte przeciwko nam. Wizja doprawdy przerażająca.

Dziesiąta siła, sterydy, to niezbyt udana nazwa zjawiska komunikowania się różnego rodzaju urządzeń ze sobą i wreszcie z człowiekiem w dowolnym zakątku świata. Telefonia mobilna, WiFi czy bluetooth to tylko kilka przykładów rozwiązań umożliwiających dostęp do niemal nieograniczonych zasobów informacji, niezależnie od miejsca, w którym poszukujący kontaktu się znalazł. Jeśli do tego dodać tworzenie swoistych kombajnów składających się z połączonych ze sobą licznych procesów, usług i urządzeń, coraz bardziej powszechnej wiedzy o ich obsłudze, przesunięcia źródeł wartości dodanej przedsiębiorstw i rewolucji struktur (co zostało nazwane potrójną konwergencją), świat otrzymuje nieograniczone możliwości komunikowania się i współpracy.

Przez opis wszystkich tych sił oraz zjawiska potrójnej konwergencji przebija zachwyt autora nad ambicją i tempem rozwoju państw na dorobku, połączony ze strachem przed ich mieszkańcami. Jak wynika z licznych zawartych w tekście uwag, stanowią oni bowiem coraz poważniejsze zagrożenie dla stałości zatrudnienia obywateli gospodarczych potęg. Ta dychotomia przybiera postać w różnych wymiarach, gdyż autor nie bardzo wie, czy kraje wysoko rozwinięte, a w szczególności USA, powinny się panicznie bać przybyszów, czy też obdarzać ich hojną ręką łaskami, jako że przyczyniają się do długookresowego wzrostu dobrobytu w ujęciu globalnym. Odpowiedzi na te wątpliwości czytelnik powinien jednak udzielić sobie sam, bazując na "za" i "przeciw" prezentowanymi przez Friedmana.

Delikatny masaż mózgu

Obawy przed nadambitnymi i hiperpracowitymi obywatelami państw rozwijających się potęguje rozleniwienie i marazm finansowych elit i światowej klasy średniej. Dziś nikt nie chce się przesadnie wysilać, oczekując szybkich sukcesów przy minimalnym nakładzie pracy. Najlepiej, gdyby wysokie gaże wynikały z miejsca urodzenia czy, w wersji dla bardziej wymagających, łatwo zdobytego dyplomu. Taka kariera w telewizji na przykład, to jest coś. Pokaże człowiek twarz i już finanse się poprawiają, a sława i purpurowe dywany same rozwijają się u stóp. Jak pisze Friedman, i trudno się z nim nie zgodzić, mało atrakcyjne, skomplikowane i wymagające głębokiej wiedzy zawody i stanowiska cieszą się słabnącą popularnością. Im większe wymagania, tym zapał do ich spełnienia coraz gorszy. Problem przejawia się nie tylko wśród pracowników wielkich korporacji, ale dociera do samych podwalin współczesnych systemów, np. kształcenia. Matematyka czy fizyka, jako że ich uczenie się stanowi często trudność, są traktowane jak zło konieczne. Wychodząc naprzeciw żądaniom dzieci i rodziców, szkoły obniżają wymagania, ci zaś w efekcie oczekują coraz niższych barier. Patrząc na warunki polskie, dysleksją, dysgrafią czy dyskalkulią objętych jest co najmniej połowa uczniów. Często zaświadczenia o takich przypadłościach stają się protezą wiedzy, którą trzeba by zdobyć ciężką pracą. Społeczne oczekiwanie jest jednak takie, żeby brak wiedzy nie stanowił żadnej bariery np. w dostępności studiów, karierze czy wysokości wynagrodzenia. Obserwacje Friedmana są tu więc zbieżne z doświadczeniami polskimi. Ludzie nie chcą się uczyć zagadnień trudnych, nie chcą poświęcać nadmiernych wysiłków i spędzać zbyt wiele czasu nad książkami, oczekując w miejsce bolesnego procesu przyswajania wiedzy, co najwyżej delikatnego masażu mózgu. Wnioski te, w dalszej części książki przełożone zostały na wskazówki dla państw odnośnie kształtowania ich polityki globalnej, w tym również dla krajów rozwijających się.

Koniec początkiem, a początek końcem

Jako efekt współwystępowania dziesięciu sił, zdaniem autora, pojawiła się schizofrenia ludzi i firm. Nie bardzo wiadomo bowiem, gdzie się firmy zaczynają, a gdzie kończą. Kto jest ich konkurentem, kto partnerem, a kto śmiertelnym wrogiem. Jakiej narodowości jest podmiot i kto jest jego właścicielem, jak również, w którą stronę płyną profity, a w którą koszty. Podobnie jak z całymi organizacjami, sprawa wygląda na poziomie jednostki. Coraz poważniej wyglądają tu problemy z ustalaniem podległości, zależności, przynależności, narodowości, etniczności itd. Ponadto role odgrywane w przedsiębiorstwach, ustalone od tysięcy lat, erodują w zastraszającym tempie. Kierownik to już nie kierownik, a trener i psycholog, zaś nieznoszący dotychczas sprzeciwu zarząd staje się grupą wsparcia zapracowanych ekspertów najniższego szczebla. Czy to dobrze, czy źle nie wiadomo i Friedman nie sili się na jednoznaczną odpowiedź. Po prostu raportuje o występowaniu zjawiska. Przedstawia równocześnie kilka ciekawych przykładów przedsiębiorstw, opisując sposoby, z jakimi radzą one sobie z takimi okolicznościami.

Podsumowanie

Świat jest płaski to cenne kompendium wiedzy o globalizacji. Zebrane z wcześniejszych publikacji rozważania autora o tym zjawisku w połączeniu z jego nowymi doświadczeniami i przemyśleniami tworzy ciekawy zbiór. Wzbogacony przykładami i anegdotami mógłby stanowić scenariusz do trzymającego w napięciu kolorowego filmu, gdyby nie znaczące dysproporcje (chociażby objętościowe) pomiędzy poszczególnymi rozdziałami, z których w zasadzie każdy mógłby stanowić odrębną całość. Trudno również doszukać się zaplanowanych połączeń między nimi. Można odnieść wrażenie, że poszczególne części składowe książki powstawały w różnym okresie i w odmiennych warunkach, zaś po ich złożeniu w całość Friedman starał się, za pomocą mniej lub bardziej udanych pisarskich wolt, połączyć je w spójną całość. Trochę brak więc ciągłości i połączenia poruszonych zagadnień na poziomie ich wzajemnych oddziaływań. Nie obniża to wartości zawartych informacji, niemniej wymaga od czytelnika większego wysiłku.

W swych rozważaniach autor poświęca sporo miejsca Stanom Zjednoczonym, co specjalnie nie powinno dziwić, jako że typowym dla amerykańskich autorów sposobem, uznaje tę część świata za w najwyższym stopniu godną uwagi. Robi to jednak z dużym urokiem, więc nie powinno to również wzbudzać niczyjej niechęci. Ponadto wiele zachwytu pomieszanego ze strachem wyraża w stosunku do Indii i Chin (w tej kolejności). Co ciekawe, w kilku miejscach wymienia on również Polskę, umieszczając ją obok dwóch wcześniej wymienionych państw. Jednak o tym, czy odzwierciedla to jego szacunek dla naszego kraju, czy też wynika z przekonania o marnym naszym losie, można dowiedzieć się wyłącznie po lekturze Świat jest płaski.

 

Przypisy

1 Thomas L. Friedman, Świat jest płaski. Krótka historia XXI wieku, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2006.

2 F. Quesnay, Tablica fizjokratyczna, Wersal 1758; D. Ricardo, Zasady ekonomii politycznej i opodatkowania, Londyn 1817; K. Marks, Kapitał, Berlin 1867.

3 M. McLuhan, The Gutenberg Galaxy, Routledge & Kegan Paul, Londyn 1960.