AAA

Pokolenie m-learningu

- nowe wyzwanie dla szkoły

Lechosław Hojnacki

Rozwój mobilnych i bezprzewodowych technologii informacyjnych sprawił, że edukacja stanęła wobec nowych możliwości i wyzwań. Mobilne nauczanie nie tylko stało się możliwe technologicznie, autor twierdzi, że znajduje ono także silne uzasadnienie w zmieniających się możliwościach i preferencjach percepcyjnych młodego pokolenia, pierwszego, które urodziło się w świecie komputerów i internetu, a dziś powszechnie używa telefonów komórkowych. Autor szuka dróg przezwyciężenia narastających sprzeczności i proponuje pewne rozwiązania dotyczące modyfikacji sposobu kształcenia nauczycieli.

Pod pojęciem m-learningu (czyli edukacji mobilnej) należy rozumieć szeroką gamę możliwości edukacyjnych, jakie stwarza połączenie technologii mobilnych, bezprzewodowych sieci oraz technologii e-kształcenia.

Wprowadzenie: szybkość zmian

Nowe millenium wyznaczyło nową jakość w historii rozwoju naszej cywilizacji: osiągnięcia nowych technologii cyfrowych stały się tak silnym katalizatorem rozwoju technologicznego, że wyznaczane przez ów rozwój tempo zmiany społecznej staje się szybsze niż zdolność adaptacyjna przeciętnych jednostek i społeczności. Wiele spośród licznych implikacji społecznych tego procesu ma, lub powinno mieć, wpływ na system edukacji. Ten ostatni winien dostosowywać się do zmiennych wymogów otoczenia. Co więcej, z natury rzeczy system edukacji przygotowuje swoich uczestników do funkcjonowania w przyszłości, zatem powinien raczej antycypować zmiany otoczenia, niż pozostawać za nimi w tyle. Systemy edukacji nie są bezpiecznym polem dla szybkich zmian i eksperymentów, ponieważ ich niepowodzenia mają wpływ na młodych ludzi, często nieodwracalny. Z tego punktu widzenia wprowadzanie wszelkich zmian powinno być ewolucyjne, ugruntowane sprawdzoną wiedzą i wynikami rzetelnych badań. Niestety, trudno ten postulat pogodzić z coraz krótszym czasem życia wiedzy. W niektórych dziedzinach, kluczowych w kontekście niniejszych rozważań, ów czas życia wiedzy jest krótszy niż cykl kształcenia szkolnego. Castells we wstępie do swojego dzieła poświęconego internetowi i społeczeństwu1 konkluduje, że badania nie mogą być zakończone, gdy obiekt badania (Internet) rozwija się i zmienia szybciej niż podmiot (badacz)2. Tym bardziej nie wolno zaniechać zmian. Organizacja, która zmienia się wolniej niż potrzeby jej środowiska - zmierza w kierunku własnego końca.

Zderzenie pierwsze: kreda czy tablet

Gdyby szacowni ojcowie-założyciele seminariów nauczycielskich, członkowie Komisji Edukacji Narodowej, zdołali po z górą dwustu latach zlustrować swoje dziedzictwo, czuliby się z pewnością mocno zagubieni. Samolot, samochód, telewizja, komputer, telefon komórkowy, internet, biotechnologie - wszystkie te stosunkowo nowe lub całkiem nowe narzędzia dalece zmieniły środowisko i organizację większości dziedzin naszego życia. Dopiero wizyta praojców w sali szkolnej uspokoiłaby ich, że dzieło przez nich zapoczątkowane jest wieczne i niezmienne. Kreda, tablica, książka i zeszyt - wszystko to wygląda i funkcjonuje podobnie jak przed dwustu laty.

Rzeczywiście, dzisiaj w Polsce zdecydowana większość zajęć szkolnych odbywa się w salach lekcyjnych wyposażonych technologicznie podobnie, jak przed stuleciami. Pracowniami internetowymi dysponuje większość szkół, ale odbywają się tam głównie (a często wyłącznie) specjalistyczne zajęcia z przedmiotów informatycznych. Niektórzy pedagodzy uzasadniają nawet centralizowanie lub wręcz ograniczanie użycia technologii informacyjnych w procesie nauczania względami egalitarnymi (brak dostępu do komputera lub internetu w domach niektórych uczniów). Badania UNESCO3 przeczą zasadności takiego wnioskowania.

Z drugiej strony nasycenie klas szkolnych drogim i nowoczesnym technologicznie sprzętem multimedialnym i informatycznym niekoniecznie owocuje podwyższeniem efektywności prowadzonych zajęć4. Przede wszystkim samo wyposażenie sal oraz nawet bardzo efektywne wykorzystywanie technologii informacyjnych podczas samych tylko zajęć szkolnych odnosi się do krótkiego epizodu (lekcja) procesu uczenia się młodych ludzi, który to proces oczywiście przebiega nie tylko w sali lekcyjnej, ale podczas całej ich aktywności.

Zderzenie drugie: nauczyciel czy informatyk

Postępująca informatyzacja wszystkich prawie dziedzin życia, nacisk otoczenia, od pewnego czasu także wymagania formalne5 skłaniają pedagogów do podejmowania działań w celu opanowania kompetencji niezbędnych do efektywnego posługiwania się technologiami informacyjnymi w swoim warsztacie zawodowym. Jeżeli nawet przyjąć, że osiągnięcie i utrzymywanie stosownych kompetencji w zakresie technologii informacyjnych leży w możliwościach większości nauczycieli, to jednak szybkość zmian w pozostałych dziedzinach wiedzy przedmiotowej oraz zmian ustrojowych systemu oświaty także wymaga dużych nakładów, co wielu nauczycieli stawia przed dylematem, czy stale inwestować w kompetencje w zakresie szybkozmiennych technologii informacyjnych, skoro musiałoby się to odbywać kosztem rozwoju w dziedzinach wiedzy przedmiotowej i pedagogicznej.

Zderzenie trzecie: przestarzałe nowoczesne technologie informacyjne

W ostatnim okresie szkoły zaczęły być masowo wyposażane w pracownie komputerowe i internetowe centra informacji multimedialnej. Uruchomiono też system szkoleń dla nauczycieli6. To dobrze. Do szkół trafiają komputery stacjonarne, przeznaczone dla nich oprogramowanie, do pracy z takimi komputerami szkoli się nauczycieli.

Jednak równocześnie, w tym samym niemal czasie, rozwój technologii mobilnych i bezprzewodowych doprowadził do kolejnej zmiany jakościowej. Oto:

  • sprzedaż komputerów przenośnych przewyższyła sprzedaż komputerów stacjonarnych i ta tendencja się utrwala7;
  • masowo rozpowszechniają się komputery naręczne o parametrach technicznych odpowiadających komputerom stacjonarnym sprzed niewielu lat;
  • liczba odbiorców bezprzewodowego internetu w 2003 roku przekroczyła miliard i stale rośnie8;
  • weszły do praktycznego użytku technologie sieci bezprzewodowych pozwalających za pomocą jednego nadajnika pokryć w pełni zasięgiem szybkiego internetu obszar o promieniu do kilkudziesięciu kilometrów9;
  • liczba telefonów komórkowych zaczyna się zbliżać do liczby ludności10.

Wśród użytkowanych obecnie cyfrowych urządzeń mobilnych wyróżnić można:

  • nowoczesne telefony komórkowe, których możliwości techniczne zaczynają pozwalać na tworzenie, zapisywanie i przesyłanie tekstów, dźwięku, obrazu, a nawet filmu, korzystanie z zasobów internetu oraz uruchamianie programów pobranych z dowolnego źródła lub napisanych własnoręcznie za pomocą nowoczesnego języka programowania, obsługiwane zwykle przez klawiaturę numeryczną z systemem podpowiadania słownikowego oraz kursor;
  • komputery naręczne i kieszonkowe (palmptopy) o parametrach technicznych odpowiadających komputerom stacjonarnym sprzed kilku lat, wyposażone w szerokie możliwości multimedialne, sieciowe i interkomunikacyjne, obsługiwane ekranami dotykowymi z systemem rozpoznawania pisma ręcznego lub też wyposażone w klawiaturę kciukową o standardowym układzie klawiszy;
  • coraz popularniejsze hybrydy palmtopa i telefonu komórkowego (w zależności od przeważających cech nazywane smartfonami lub palmofonami).

Szeroka klasa komputerów przenośnych (subnotebooki, notebooki, laptopy), wyposażonych w systemy operacyjne takie same, jak komputery stacjonarne oraz w ekrany o rozmiarach i rozdzielczościach zbliżonych do tradycyjnych, łączy cechy urządzeń mobilnych i stacjonarnych oraz pozostaje na pograniczu niniejszych rozważań. Dalszy ciąg opracowania odnosi się do urządzeń wymienionych wcześniej, które mają takie cechy, jak: nieograniczona mobilność (małe rozmiary pozwalające na trzymanie w ręce i przenoszenie w kieszeni), małe zapotrzebowanie na energię (pozwalające na wielogodzinne używanie bez dostępu do sieci elektrycznej), miniaturowy ekran (o rozmiarach znacznie mniejszych niż rozmiar ekranu tradycyjnego komputera lub telewizora).

Właściciele mobilnych urządzeń cyfrowych mają je przy sobie znacznie częściej i dłużej niż komputery stacjonarne. Także samych urządzeń mobilnych jest już teraz w gospodarstwach domowych kilkakrotnie więcej niż komputerów stacjonarnych. Potencjalne oddziaływanie urządzeń mobilnych na społeczeństwo może być zatem większe niż komputeryzacji tradycyjnej. Rewolucja informacyjna uzyskała ze strony urządzeń mobilnych nową siłę napędową.

Castells11 używa w tym kontekście określenia "rewolucja mobilna" i uznaje ją za część składową tworzącego się społeczeństwa informacyjnego.

Zderzenie czwarte: rodowici cyfrowcy i cyfrowi imigranci

Grupą wiekową najaktywniej wykorzystującą tekstowe, multimedialne i internetowe funkcje urządzeń mobilnych są dzieci w wieku 10-15 lat12. Nastolatki wykorzystują telefony komórkowe najbardziej wszechstronnie i kreatywnie. Szybko adaptują wszystkie nowe funkcje urządzeń mobilnych. To oni pobudzają badania i innowacyjność dostawców usług telekomunikacyjnych oraz producentów telefonów w zakresie nowych funkcjonalności i usług. Młodzież stymuluje także i wspomaga starszych w oswajaniu się z urządzeniami mobilnymi. W odniesieniu do telefonów mobilnych Castells13 zauważa, że jesteśmy świadkami istotnej zmiany modelu uczenia się: z zachowaniem wertykalnego modelu edukacji, jednak z odwróceniem kierunku przepływu wiedzy - od pokoleń młodszych do starszych14. Badania wykazały silne związki między rozpowszechnieniem komunikacji mobilnej a tworzeniem się nowej kultury młodzieżowej, transformacją języka, przemianami kulturowymi w dziedzinie organizacji czasu i przestrzeni, zarówno przez jednostki, jak i zespoły ludzkie15. Cechy specyficzne i powszechna obecność technologii cyfrowych oraz charakter dzisiejszej kultury i gospodarki kształtują zupełnie nowe pokolenie, przystosowane do wymagań otoczenia. Dzisiejsze nastolatki są pierwszym pokoleniem, które urodziło się oraz kształtowało swoje możliwości i nawyki percepcyjne w środowisku cyfrowych technologii informacyjnych. Ich styl uczenia się jest inny niż poprzednich pokoleń. Cechuje go krótkotrwałość, okazjonalność, wielozadaniowość rozumiana jako umiejętność prawie jednoczesnego, naprzemiennego wykonywania kilku czynności - np. czatowania z kilkoma osobami jednocześnie podczas pisania tekstu i oczekiwania na pobranie nowych stron WWW16. Cechy przekazu urządzeń mobilnych wywołują daleko idące zmiany w sposobie posługiwania się tekstem i obrazem. Dzieci bardzo dużo piszą (komunikatory internetowe i SMS-y), lecz długi tekst i ozdobny język stosowny dla książki przegrywa zarówno w zestawieniu z wszechobecnym przekazem multimedialnym, jak i uproszczonym językiem krótkich komunikatów tekstowych. Barry17, analizując cechy miniaturowego ekranu, stwierdza, że ten wymaga operowania szczegółami, łatwymi do rozróżnienia zbliżeniami twarzy, a w zamian oferuje intymność osobistego kontaktu, którą nie dysponują inne media18. Praktyczna konieczność jednoosobowego użytkowania urządzenia mobilnego niesie jednocześnie duży potencjał indywidualizacji i personalizacji przekazu, połączony z techniczną łatwością interkomunikacji. Tak oto zaczyna się kształtować całkiem nowe medium. Wziąwszy pod uwagę znaną tezę McLuhana, że środek przekazu sam jest przekazem19, uzupełnioną przez Gobana-Klasa twierdzeniem, że ów środek przekazu jest także masażem zmysłów20, warto się zastanawiać, jaki wpływ to nowe medium będzie miało na kształtowanie kultury oraz w szczególności na edukację.

Dziś urządzenia mobilne pojawiają się w szkole przede wszystkim w kontekście zakazów ich używania. Pedagodzy dostrzegają wszechobecność urządzeń mobilnych oraz wagę, jaką do nich przywiązuje młodzież, widzą wpływ nowych mediów na zmiany postaw, nawyków i sposobu postrzegania młodzieży, ale łatwiej dostrzegają wynikające stąd wady i zagrożenia niż zalety i obiecujący potencjał edukacyjny oraz kulturotwórczy.

Głównych przyczyn takich postaw nauczycieli upatruje się właśnie w jakościowej różnicy między pierwszym pokoleniem cyfrowych mediów (w warunkach polskich granicą wieku tego pokolenia jest gimnazjum) a poprzednimi pokoleniami. Sytuację bardzo obrazowo odzwierciedlają określenia spopularyzowane przez Prensky'ego: młodzi to Digital Natives (native speakers języka cyfrowego, rodowici cyfrowcy), starsi - Digital Imigrants (cyfrowi imigranci)21. Posiłkując się wynikami badań psychologicznych i neurologicznych22, pokazuje on analogie między uczeniem się interkomunikacji z pomocą nowych mediów a uczeniem się języka. Prensky wnioskuje z tego, że cyfrowi imigranci, podobnie jak imigranci tradycyjnie rozumiani, uczą się lepiej lub gorzej drugiego języka (nowych mediów), którego jednak nigdy nie opanują równie dobrze jak ojczystego.

Prensky wyciąga stąd wniosek, iż największym problemem dla dzisiejszej edukacji jest to, że nauczyciele - cyfrowi imigranci, mówiący archaicznym językiem (ery precyfrowej) usiłują uczyć populację, która porozumiewa się zupełnie nowym językiem23.

Wskutek wzajemnie zależnych procesów postępu technologicznego (w tym mobilnych i bezprzewodowych technologii informacyjnych) i postępu społecznego rysują się zatem nowe modele kształcenia mobilnego (m-learningu), określając nowy paradygmat kształcenia24, obiecujący dla przyszłej całożyciowej edukacji dorosłych, ale już dziś niezbędny w edukacji młodej generacji cyfrowej, jako uzupełnienie pedagogiki szkolnej25.

Pod pojęciem m-learningu (czyli edukacji mobilnej) należy rozumieć szeroką gamę możliwości edukacyjnych, jakie stwarza połączenie technologii mobilnych26, bezprzewodowych sieci27 oraz technologii e-kształcenia28. M-learningu nie trzeba traktować jako całkiem odrębnego pojęcia w stosunku do e-learningu; jest to raczej jeden z rodzajów e-learningu realizowanego z użyciem specyficznych, mobilnych technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Niemniej, treści i metody m-learningu, a co więcej, także organizacja procesu uczenia się, muszą, zwłaszcza dziś - na przełomie epok, być dostosowane do zmieniającego się modelu percepcyjnego odbiorcy.

Tabela 1. Zestawienie wybranych cech i preferencji typowych dla dwóch pokoleń

NAUCZYCIELE
CYFROWI IMIGRANCI
UCZNIOWIE
RODOWICI CYFROWCY
Mają problemy ze zrozumieniem wirtualnej powierzchni widocznej przez okienko ekranu przesuwane nad nią. Potrafią wyobrażać sobie i rozumieć wirtualną powierzchnię widzianą przez okienko przesuwanego nad nią ekranu.
Potrafią wyobrażać sobie i rozumieć treść długiego, linearnego tekstu czytanego z książki. Mają problemy ze zrozumieniem długiego i skomplikowanego tekstu.
Lepiej rozumieją tekst drukowany. Z powodzeniem czytają z małego ekranu.
Przedkładają tekst nad obraz i dźwięk. Przedkładają obraz i dźwięk nad tekst.
Preferują linearne myślenie i szeregowe przetwarzanie informacji. Preferują swobodny (hipertekstowy i hipermedialny) dostęp oraz równoległe przetwarzanie informacji.
Preferują cierpliwość, systematyczność i oczekiwanie skumulowanych, odroczonych rezultatów. Preferują akcydentalne, krótkotrwałe uczenie się, eksperymentowanie, wielozadaniowość, oczekują szybkich efektów.
Wykorzystują podstawowe, standardowe funkcje posiadanych urządzeń mobilnych analogiczne do tradycyjnych. Traktują nowe technologie nieufnie. Odkrywają wszystkie funkcje posiadanych urządzeń, wymyślają nowe ich zastosowania. Traktują nowe technologie kreatywnie, ufnie. Posiadane urządzenia mobilne traktują jak przedmioty bardzo osobiste.
Źródło: Opracowanie własne na podstawie M. Prensky, Digital Natives, Digital Immigrants; I, II..., dz. cyt.; J. Dominick, Ready or Not - PDAs in the Classroom, "Syllabus" 2002, tom 9, nr 1, http://www.campus-technology.com/article.asp?id=6705); I. Jukes, Understanding Digital Kids (DKs): Teaching and Learning in the New Digital Landscape, the InfoSavvy Group, 2005, http://www.thecommittedsardine.net/infosavvy/education/handouts/it.pdf

Świadomość różnic pokazanych w tabeli 1 może ułatwić zrozumienie niektórych problemów dydaktycznych i wychowawczych oraz poczynić kroki dostosowawcze. Może też stanowić punkt wyjścia do planowania wdrożenia urządzeń mobilnych do warsztatu pedagogicznego.

Kompromis pokoleń

W świetle naszkicowanych powyżej przesłanek wydaje się, iż najważniejszym zadaniem jest otwarcie drogi dla zmian. Oto nie tylko obecnie imigranci cyfrowi uczą rodowitych cyfrowców. Nawet kiedy uczelnie pedagogiczne zaczną opuszczać pierwsi przedstawiciele generacji cyfrowej, to można się obawiać, że będą oni (stosując nadal tę samą przenośnię) absolwentami imigracyjnych uczelni i będą zmuszeni wkomponować swój warsztat pracy pedagogicznej w system kształcenia imigracyjnej szkoły. Rozpoczęcie eksperymentów i badań nad mobilnym nauczaniem jest w szkołach pedagogicznych możliwe w obecnym stanie bez znaczących nakładów. Uczelnie dysponują pracowniami z komputerami stacjonarnymi. Specyfika techniczna urządzeń mobilnych sprawia, że oprogramowanie dla nich nie jest tworzone bezpośrednio za ich pomocą, ale za pośrednictwem środowiska programistycznego instalowanego w komputerach stacjonarnych. Także testowanie odbywa się za pomocą emulatorów i symulatorów, które są udostępniane dla wielu urządzeń mobilnych przez producentów sprzętu i systemów operacyjnych, najczęściej za darmo. Co więcej, wiele z nich można uruchamiać w rozmiarach powiększonych kilkakrotnie, co powinno ułatwić pracę nie tylko osobom starszym lub o słabszym wzroku. Każde laboratorium komputerowe może zatem posłużyć do pracy z kompletem wirtualnych urządzeń mobilnych. Programy studiów wielu specjalności pedagogicznych (a także programy nauczania szkół) obejmują programowanie w językach wysokiego poziomu. Nie ma istotnych przeszkód, aby przy doborze konkretnych języków programowania wziąć pod uwagę i te, które pozwalają pisać programy dla urządzeń mobilnych. Wielu wykładowców pamięta niezbyt odległe czasy, kiedy pisanie prostego programu musiało uwzględniać istotne ograniczenia mocy przetwarzania słabych procesorów, niewielkie możliwości wyświetlacza, dawało za to wiele satysfakcji i pozwalało tworzyć programy o unikalnych możliwościach, całkiem realnie przydatne. Te aspekty programowania zostały usunięte w cień przez nadmierne możliwości współczesnego sprzętu oraz bogactwo internetu. Za sprawą telefonu komórkowego lub palmtopa dawne umiejętności mogą się okazać całkiem aktualne, a tworzone programy (wobec niemal całkowitego braku polskiego oprogramowania dydaktycznego) niezwykle przydatne. W Kolegium Nauczycielskim w Bielsku-Białej trwa projekt, w którym uczestniczą studenci specjalności Matematyka z informatyką, badający możliwości sprzętu, oprogramowania narzędziowego i dydaktycznego oraz piszący małe programy dla urządzeń mobilnych. W założeniu ów projekt ma stworzyć stosowną bazę dydaktyczną dla przyszłych działań.

Konkluzja

Jesteśmy świadkami procesu głębokich zmian dotyczących zjawisk stanowiących podstawy funkcjonowania dzisiejszego systemu edukacji; zmian, które zagrażają powstawaniem nowej cyfrowej rozpadliny (digital gap) w poprzek szkoły - między uczniami i nauczycielami. Trzeba się zmobilizować, aby temu zapobiec.

Bibliografia

INFORMACJE O AUTORZE

Lechosław Witold Hojnacki

Autor pracuje w Kolegium Nauczycielskim w Bielsku-Białej. Zajmuje się problematyką e-kształcenia nauczycieli. Jego zainteresowania obejmują metodykę kształcenia online oraz wykorzystania mechanizmów kształcenia online w konstruktywistycznym nauczaniu szkolnym. Ma w swoim dorobku doświadczenia i publikacje w tym zakresie.